Analityk Denis MaEoin, związany z Middle East Quartely, znany również pod pseudonimem Daniel Easterman i Jonathan Aycliffe, podjął się spojrzenia, co się w religiach na świecie stało wskutek COVID-19. Wśród osób dotkniętych zmianami znaleźli się również muzułmanie. Dziennikarz "Express Tribune" z Pakistanu Khaled Ahmed wskazał „Często się mówi, że muzułmanie w dwudziestym pierwszym wieku odrzucili nowoczesność. Co oni w swej istocie odrzucają jest procesem mierzenia się ze zmiennymi przeciwnościami. Są dwa rodzaje myślenia: jedno szuka przyczyny do zmiany w nawiązaniu do obecnego czasu i jedno szuka do zmiany świata u jego założeń”.

Niechęć do nowoczesności powoduje, że w kręgach muzułmanów brak zaufania budzi medycyna oraz nauka. W efekcie czego w kwestii duchowej pojawia się tutaj dylemat w kontekście, co jest istotniejsze wyznawanie Allaha, czy też dążenie do zachowania zdrowia. Część muzułmanów rozwiązuje ten dylemat przez odrzucenie nowoczesności. Oznacza to, że środowiska związane z Koranem są niechętnie nastawione na eksperymentowanie ze szczepionkami o ile są one połączone z kulturą Zachodu.

Nie oznacza to jednak, że ów krąg kulturowy ignoruje kwestie koronawirusa. Arabia Saudyjska podjęła decyzję o przesunięciu corocznej pielgrzymki do Mekki. Podobnie również postąpili rabini. Znaczenie dla duchownych różnych wyznań zyskały transmisje video oraz transmisje online. Problem ze strony epidemiologicznej stanowiło łamanie zasad izolacji w ramach uczestnictwa w pogrzebach. Z punktu spoglądania na zaraźliwość takie postępowanie jest błędem, ale w optyce duchowości wręcz przeciwnie, bo stanowi wyraz troski o drugą osobę, aby znalazła szczęście po śmierci. Redaktor Judah Ari Gross donosił, jak ortodoksyjni Żydzi w ramach pochówku Haredwi ignorowali narzucone im limity do czterystu osób.

Policja w Izraelu interweniowała przeciwko swoim obywatelom. Znaczenie dla ludzi miał między innymi pogrzeb rabina Tzvi Shenkara. Zyskał on wielu zwolenników jako przeciwnik obowiązkowej służby wojskowej. Na cmentarzu żydowskim podczas jego pochówku zebrały się setki osób. Policja jednak wstrzymała się przeciwko złamaniu pochodu. Zarazem miasto w jakim doszło do całego zajścia, Bnei Brak stało się drugim największym i zarazem potwierdzonym centrum zakażeń koronawirusa. Oficjalne regulacje pozwalały na udział do dwudziestu osób na pogrzebie przy zachowaniu oddalenia między osobami na minimum dwa metry. Nagrania jednak ukazują, że te zalecenia Żydzi zignorowali. Policja za to zatrzymała jednego rowerzystę. Okazało się, iż służby nie były gotowe do poradzenia sobie z tłumem dla zapewnienia zasad sanitarnych ustalonych przez rząd.

Dla takich krajów jak Iran i Pakistan problem dla części osób stanowiło uznanie, że epidemia koronawirusa dociera do nich i ma zasięg całego świata. Zarazem łączyła się z przekonaniem, że wszystko znajduje się w rękach Allaha. Dla odpowiedzi na problem z zachorowaniami istotne jest wskazania, że część krajów w siódmym wieku w ramach imperium muzułmanów wyznawało jedną doktrynę. Odciska się to piętnem po dzisiejszy dzień jako spuścizna Ottomanów. Zarazem Iran wskazywał, że winnymi pojawienia się wirusa są Izrael oraz Stany Zjednoczone. Część mediów arabskich głosiła tezę, że Stany Zjednoczone dla pozbycia się ekonomicznej pozycji Chin wypuściły chorobę, co podsycała dezinformacja z Pekinu. Z kolei centrum Al-Kaidy, jak doniósł MEMRI, twierdziło, że koronawirus jest karą za grzechu jakie muzułmanie odpokutują za to, że Zachód obraża islam. Razem z ISIS szukali metod dla wykorzystania zarażeń jako sposobu rekrutacji. Salafita Abu Muhammad al-Maqdisi stwierdził: „Nie ma w tym nic złego, że muzułmanin modli się o śmierć niewiernych i życzy im kontaktu z koronawirusem lub inną równie śmiertelną chorobą”.

Jacek Skrzypacz