Isaih Martin murzyn studiujący na Texas A&M University zgłosił ochronie uniwersytetu, że padł ofiarą rasistowskiego incydentu polegającego na tym, że na przedniej szybie swojego samochodu znalazł kartki z rasistowskimi napisami. Na kartkach napisano „murzyn" (jest to ta okropne słowo, że w tekście artykułu jest tylko pierwsza litera wyrazu), stwierdzenie „ty tu nie należysz" i najbardziej rasistowskie ze wszystkich w opinii otumanionego przez polityczną poprawność Zachodu „każde życie ma znaczenie" (na zachodzie tylko „czarne życie ma znaczenie", a sugerowanie, że rasa niższa, podludzie, czyli biali są równi nadludziom, czyli czarnym, to rasizm).

Po przeprowadzeniu śledztwa, czyli po przejrzeniu monitoringu wideo, o którym czarnoskóry inteligent zapomniał, ochrona uniwersytetu stwierdzili, że tylko nasza biedna ofiara rasizmu mogła sama sobie podłożyć kartki (wszyscy przechodnie mijali zbyt szybko samochód, by coś przy nim zmarnować, prócz murzyna). Murzyn został oskarżony o składanie fałszywego zawiadomienia o przestępstwie i preparowanie dowodów.

Murzyn zgodnie z zasadą „jak cię złapią z ręką w cudzej kieszeni mów, że to nie twoja ręka" stwierdził, że policja się myli i wcale nie umieścił kartek z ''rasistowskimi'' pogróżkami w swoim samochodzie.

Zapewne BLM uzna, że racja z zasady jest po stronie murzyna (tak jak Gross w „Sąsiadach'' uznał, że racje zawsze mają Żydzi) i z racji na to, że monitoring stworzyli biali, uzna dowody na kłamstwa czarnego prowokatora-idioty za rasistowski spisek.

Jak informuje brytyjski dziennik „w raporcie policyjnym stwierdzono, że w pobliżu nie było kamery pokazującej bezpośrednio to, co się wydarzyło", czyli przednią szybę. Są tylko nagrania, na których widać wydarzenie z pewnej odległości. Na nagraniu widać, że gdy murzyn prowokator „zaparkował samochód na George Bush Drive 24 czerwca około 11 rano i wrócił do auta około 90 minut później". W czasie tych 90 minut „kilka osób przechodziło koło samochodu, gdy rzekomej ofiary w aucie nie było, ale każda z tych osób znajdowała się obok pojazdu tylko przez kilka sekund".

Według policyjnego raportu, po powrocie do samochodu Martin natychmiast podszedł do auta od strony pasażera "ale nie otworzył żadnych drzwi". Następnie na nagraniu widać jak przeszedł przed samochodem i wyciągnął prawdopodobnie kartę, którą zbliżył do przedniej szyby. Po czym się cofnął i zaczął robić zdjęcia. Po wszystkim wsiadł do samochodu i po 1 minucie i 15 sekundach odjechał.

Rzekome przestępstwo zgłoszone przez czarnoskórego prowokatora-idiotę miało miejsce, gdy w USA rozpoczęły się burdy czarnych rasistów z Black Lives Matter (kierowane przez komunistów) związane ze śmiercią George'a Floyda z rąk policji w Minneapolis.

Jan Bodakowski