Prawniczka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oceniając to, że „warszawska prokuratura okręgowa wszczęła postępowanie ws. obrazy uczuć religijnych i znieważenia warszawskich pomników poprzez nałożenie na nie tęczowych flag i masek z symbolem anarchistycznym", stwierdziła, że „taka forma krytyki jest coraz częściej dopuszczana przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, a więc chroniona na gruncie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka".

Jej zdaniem, brak jest "podstawy prawnej do ścigania aktywistów".

- Mamy konkretną listę symboli narodowych i mimo sentymentalnego przywiązania do warszawskiej Syrenki, nie można uznać, że przyozdobienie jej figury tęczową flagą jest znieważeniem państwa polskiego - przekonuje.

Prawniczka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka nie widzi też nic niestosownego w sprofanowaniu przez tęczowych chuliganów figury Jezusa. Jej zdaniem działania tęczowych aktywistów są zgodne ze standardami prawa międzynarodowego. Prawniczka powołała się na litewską sprawę "Sekmadienis, w której roznegliżowanych postaci Chrystusa i Matki Boskiej użyto w reklamie jeansów".

- Została ona zakazana, a przed krajowymi sądami toczyła się sprawa o znieważanie. ETPCz uznał, że akcja miała na celu przyciągnięcie uwagi, nie była osadzona w kontekście religijnym, a użycie symboliki tych postaci było już wykorzystywane wielokrotnie - mówi.

Zdaniem prawniczki Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka "jeżeli nie mamy platformy do rozmowy z władzą, musimy uciekać się do coraz bardziej wyrafinowanych i prowokacyjnych form wyrazu".

- Tak było m.in. w Mołdawii (sprawa Matasaru), gdzie pod siedzibą prokuratury jeden z aktywistów wystawił rzeźbę penisa. Symbolizował on jednego konkretnego prokuratora, który zasłynął kontrowersyjnymi wypowiedziami i działaniami. ETPCz również uznał to za dopuszczalną formę wypowiedzi w debacie publicznej, bo stał za nią interes krytyki obywatelskiej - przekonuje.

W jej opinii, winę za kontrowersyjną narrację tęczowych aktywistów ponoszą konserwatywni politycy krytykujący tęczowe inicjatywy.

- Jeżeli od oficjeli słyszymy ostre słowa, które można uznać za poniżające i nienawistne, trzeba liczyć się z tym, że odpowiedź ze strony grup szykanowanych będzie kontrowersyjna - mówi.

Prawniczka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka uważa, "że religia katolicka staje się źródłem wykluczania i marginalizowania mniejszości seksualnych".

- Stąd umieszczenie happeningu w kontekście wiary, wydaje się uzasadnioną odpowiedzią - twierdzi.

Odpowiadając na zarzut antyPiSowskiego portalu, że art. 196 Kodeksu Karnego („Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2") zagraża swobodzie wypowiedzi. Prawniczka Helsińskiej Fundacji Praw Człowiek stwierdziła, „że przepis powinien być zniesiony", bo „jest stosowany, by chronić jedną, konkretną religię, czyli katolicką, co naturalnie wprowadza nierówności". Prawniczka uważa, że uważa też, że art. 196 Kodeksu Karnego powinien być zlikwidowany, bo przepis ten "chroni prawa większości".

- W demokracji powinniśmy raczej walczyć o standardy ochrony grup mniejszościowych - uważa prawniczka.

Komentując szokujące opinie prawniczki, muszę stwierdzić, że po pierwsze nie jest prawdą, że art. 196 Kodeksu Karnego chroni tylko katolików, chroni on wszystkich w Polsce, w tym prócz katolików też żydów, muzułmanów, hindusów, buddystów i wyznawców rodzimych kultów słowiańskich. Po drugie szokuje stwierdzenie, że jakiś przepis jest zły, bo „chroni prawa większości i "w demokracji powinniśmy raczej walczyć o standardy ochrony grup mniejszościowych". Wbrew twierdzeniom prawniczki wszyscy powinni być tak samo chronieni przez prawo, podstawą prawa powinna być równość wobec prawa, niedemokratyczne jest domaganie się przywilejów prawnych dla mniejszości (np. dla tęczowych). Prawa mniejszości powinny być tak samo chronione, jak prawa większości, inaczej będzie jak w rasistowskiej RPA gdzie mniejszość białych miała większe prawa niż czarni stanowiący większość, albo w ustroju kastowym gdzie mniejszość braminów ma więcej praw niż większość składająca się z kasty niedotykalskich.

Jan Bodakowski