W rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” Jacek Sasin odniósł się również do przyszłości polskiej energetyki. Jego zdaniem „aktywa węglowe” powinny być utrzymywane w Polsce do momentu, gdy uda się zbudować alternatywę dla tego surowca, która zapewniłaby bezpieczeństwo energetyczne kraju.

„Zakładamy, że kres energetyki węglowej w Polsce to rok 2050 czy nawet 2060. Dziś rynek mocy pozwala nam zapewnić finansowanie energetyki węglowej do 2040 r. Jest kwestią rozmów z KE stworzenie takich warunków po 2040 r. Równolegle część niewęglowa będzie jednak musiała intensywnie inwestować w budowę alternatywy dla węgla. Wkrótce pokażemy te pomysły jako część polityki energetycznej Polski do 2040 r., przygotowywanej przez resort klimatu”

– powiedział Sasin.

„Nie ma na co czekać. Zatem rozpoczynamy już dzisiaj zbieranie podpisów przeciwko likwidacji kopalń. Za rządów Jerzego Buzka zlikwidowano największą ilość kopalni na Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim. Nie warto powtarzać błędów z przeszłości. Przypominam, że w Niemczech powstaje opalana węglem kamiennym elektrownia Datteln IV. W pobliżu Whitehaven na terenie Wielkiej Brytanii powstaje nowa kopalnia głębinowa. Wydobywanych ma być spod dna morskiego 2,5 mln ton węgla koksującego rocznie przez 50 lat. To nieprawdziwa teza, ze wydobycie węgla jest nieopłacalne. To są argumenty z czasów Leszka Balcerowicza, który jak widać w mentalności niektórych jeszcze „nie odszedł”.

– mówi nam Paweł Czyż.

„Temat niezwykle złożony. Według mnie, jedynym kierunkiem który pozwoli jeszcze przez 30-40 lat korzystać z naszych zasobów to paradoksalnie rozbudowa OZE (Odnawialne Źródła Energii) i produkcja taniego wodoru w procesie elektrolizy. Problemem bowiem UE nie są paliwa kopalne, ale wg ekologów lobbystów emisja CO2. Jeśli teraz nic nie zrobimy w obszarze sekwestracji i metanizacji CO2 nie tylko z elektrowni i ciepłowni ale i innych branż (cementownie, chemia, metalurgia) to polityka klimatyczna UE wypchnie cały potencjał produkcyjny w tych obszarach poza granice UE. W procesie wytwarzania wielu dóbr (w tym i energii) powstaje CO2, który obecnie za 1Mg (tonę) emisji kosztuje około 40 euro i można tym dowolnie spekulować. Musimy tych lobbystów interesu (szczególnie Francji ale i Niemiec) ograć poprzez gospodarcze wykorzystanie CO2. Instalacje CCS (Sekwestracja dwutlenku węgla) mają sens, gdy ten wychwycony CO2 przetworzymy, a nie zmagazynujemy. Tu w sukurs przychodzi nam znane z lekcji fizyki doświadczenie elektrolizy. Wodór w połączeniu z CO2 z instalcji CCS tworzy gaz palny (syntetyczny metan), który wg mnie powinien być traktowany jako paliwo odnawialne w tej części objętości w jakiej został wytworzony z OZE i CCS. To poprawa bilansu węglowodorów, bo ten gaz może być sprzedawany przez PGNiG. Niestety, po rządach PO górnictwo było w dramatycznej sytuacji a i energetyka nie miała środków na taki cel to takie działania powinien wesprzeć rząd. Również inwestycje w zgazowanie węgla pomimo aktualnie niskich cen powinny być zrealizowane bo to też nasza niezależność od cen na rynku ropy (cena gazu to pochodna ceny ropy). Do takiej produkcji powinno się wytypować kopalnie z niskim kosztem wydobycia (Bogdanka) gdzie i cena za 1000m3 gazu była by konkurencyjna do cen z importu. Niestety, mamy co najmniej 10 lat zaległości. Projekty na skalę półprzemysłową są w spółkach (w różnych obszarach o których piszę) – ale wdrożenie to co najmniej 3 lata. Czy górnictwo w obecnym kształcie to przetrwa? Raczej nie damy rady w tym i przyszłym roku zagospodarować całości krajowego wydobycia. Jeśli teraz nic nie zrobimy to za 10, max 15 lat zostanie 4-5 dużych bloków węglowych i zapotrzebowanie na około 12 mln Mg /rok węgla. To załatwi Bogdanka więc będzie koniec górnictwa na Śląsku i koniec niezależności energetycznej, bo po 2035 roku stabilizacja pracy sieci energetycznych będzie oparta na blokach gazowych, ale …. zasilanych gazem z Norwegii Kataru USA a może i po raz kolejny z Rosji”

 komentuje NGO inżynier górnictwa, poseł Prawa i Sprawiedliwości, Krzysztof Kozik.

FORMULARZ - PODPISY