Od jakiegoś czasu możemy zauważyć, że Zachód upada. Społeczeństwo się ateizuje i odchodzi od tradycyjnych, chrześcijańskich wartości. Do krajów, które powoli wyzbywają się, a może nawet wyzbyły konkretnych wartości należy również Francja. W tym kraju dochodzi do licznych podpaleń i profanacji Kościołów, których mało kogo obchodzą. Wszyscy obserwują jak Francja powoli umiera, ale nikt nie reaguje.

Ostatnio we Francji głośną sprawą jest temat aborcji. Tutaj również Francja poległa. Na świecie od początku roku  w wyniku aborcji straciło już życie ponad 25 milionów dzieci. To ogromna liczba, jednak jak widać nikogo nie rusza. Wykorzystując koronawirusa Francja postanowiła wprowadzić „postępowe” poprawki  w ustawie bioetycznej, która wprowadza możliwość in vitro dla par lesbijskich, a także jest pro eutanazyjna i pro aborcyjna. Teraz aborcji będzie można dokonać z powodu…depresji. Ponadto Francja jest już coraz bliższa pełnej legalizacji aborcji.

Mogłoby się wydawać, że nie wszystko jest stracone, gdyż w siłę rośnie partia Marine Le Pen, która znana jest jako partia prawicowa.  Problem jednak tkwi w tym, że partia Le Pen staje się coraz bardziej lewicowa, a nawet lewacka i coraz mniej przypomina partię sprzed lat.

Na portalu Media-Presse.Info pojawił się artykuł, który przypomniał, że kiedy liderem partii Front Narodowy był 92-letni Jean Marie Le Pen partia ta odwoływała się do tradycyjnych wartości, była przeciwna lobby homoseksualnym, a także miała jasne stanowisko wobec aborcji. Jean Le Pen oczywiście był przeciwny aborcji i zasłynął stwierdzeniem, że „aborcja jest to antyfrancuskie ludobójstwo.”

Po oddaniu partii w ręce Marine Le Pen sytuacja zaczęła się powoli zmieniać. Marine pokłóciła się ze swoim ojcem, po czym w 2015 roku pozbawiła go tytułu honorowego partii. W tym samym roku komisja dyscyplinarna wykluczyła go z partii. Powodem miały być liczne kontrowersyjne poglądy Jean Le Pen. Prawdą jest, że wypowiedzi 92-letniego polityka nierzadko wywoływały oburzenie wśród Francuzów, jednak warto wziąć pod uwagę kwestie wartości rodzinnych, które gdzieś zanikły. Ponadto Jean Le Pen przez lata budował struktury Frontu Narodowego, dlatego też przynajmniej z tego powodu należy mu się szacunek.

Już w 2016 roku temat aborcji we Froncie Narodowym przestał być aż tak istotny. Nie spodobało się to siostrzenicy Marine Le Pen – Marion Marechal Le Pen, która publicznie zaatakowała wicelidera partii Floriana Philippota za popieranie pełnej refundacji aborcji. Skrytykowała też swoją ciotkę Marine Le Pen za traktowanie tematu przerywania ciąży „po macoszemu”  i zaapelowała by partia powróciła do swoich tradycyjnych wartości i swoich konserwatywnych poglądów.

W 2018 roku liderka partii Front Narodowy Marine Le Pen ogłosiła, że jej partia zmienia nazwę  z Front Narodowy na Zjednoczenie Narodowe. Wielu komentatorów uważało wtedy, że jest to kolejny krok w celu odcięcia się Marine od przeszłości.

Teraz jak poinformował Media-Presse. Info w partii Zgromadzenie Narodowe (RN) znajduje się tzw. „klika LGBT”, przez którą partia Le Pen nie chce już w ogóle zajmować się walką z legalną aborcją i obroną życia poczętego. Podczas ostatniej ustawy pro aborcyjnej we Francji Zgromadzenie Narodowe zamiast zagłosować przeciwko tej ustawie wstrzymało się od głosu. Jedynie Emmanuelle Ménard zagłosowała przeciw.

„Nicolas Bay został wyparty przez gejowskie lobby RN i jesteśmy świadkami przejęcia partii przez homoseksualistów. ” – twierdzą byli politycy i działacze partii Zgromadzenie Narodowe.

To jednak nie wszystko. Podobno aktualnie przed wyborami  trwa akcja „czyszczenia szeregów” ze zwolenników Marion Marechal. Mówi się także, iż Marine Le Pen niezbyt lubi katolików i zwolenników tożsamości francuskiej. Jak widać Francja upada i jednak nic nie wskazuje na to, że jeszcze się podniosą.


Agnieszka  Malinowska

Źródło: Nczas.com, Wikipedia, Wp.pl, Media-Presse.Info