Decyzję o zatrzymaniu Sławomira Nowaka oraz Jacka P. na okres trzech miesięcy sąd podjął w lipcu. Obrońca byłego ministra złożył zażalenie na wybór takiego środka zapobiegawczego. Została ona jednak odrzucona. Tym samym Sławomir Nowak zostaje w areszcie. – Sąd utrzymał postanowienie sądu rejonowego, podzielił argumentację tego sądu. Na chwilę obecną nasz klient pozostaje w areszcie – przekazał obrońca Nowaka Antoni Kania-Sieniawski. Sąd argumentował, że w przypadku Nowaka istnieje niebezpieczeństwo matactwa. Jak się okazało, za byłego ministra transportu ręczyło 17 osób godnych zaufania ze świata nauki, polityki, kultury. To jednak nie przekonało sądu. Jak informuje niezalezna.pl wśród osób, które poręczyły za Nowaka, są m.in. prezydent Sopotu, Jacek Karnowski, prezydent Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz, marszałek województwa pomorskiego, Mieczysław Struk, a także wicemarszałek Sejmu, Małgorzata Kidawa-Błońska i posłanka Henryka Krzywonos.

W rozmowie z TVN24 mec. Antoni Kania-Sieniawski zapewniał, że jego klient jest niewinny. - Wierzymy głęboko w niewinność Sławomira Nowaka. Były minister polskiego rządu objął za granicą wysokie stanowisko, wiedział że będzie łakomym kąskiem dla służb (…) Zarzuty brzmią bardzo mocno i medialnie to się sprzedaje, ale z ust rzeczniczki prokuratury słychać kwotę 1 mln 300 tys. złotych. Nie jest wprost powiedziane, że Nowak otrzymał te pieniądze. A z oświadczeń mojego klienta wynika, że nie otrzymał pieniędzy. Trzeba to udowodnić. Jednocześnie są też kwestie w tej sprawie niepowiązane z byłym ministrem – powiedział obrońca Sławomira Nowaka.

Obrońca byłego polityka twierdzi także, że jego klient był inwigilowany. - Córka pana Nowaka ma nagranie z 5 maja na którym widać auto z antenami przed ich domem. Pojazd był nieoznakowany. Podobno ten samochód miał sprawdzać osobę przebywającą na kwarantannie w tym samym bloku (…) W dniu zatrzymania mojego klienta te auto również się pojawiło i dziwnym wydaje się, że przez 3 miesiące sprawdzano obowiązek kwarantannowy (...). Z rozmów z fachowcami wynika, że była pojazd był wyposażony w radiolokację kontrwywiadowczą, która ma zlokalizować położenie telefonu – zdradził TVN24 obrońca.

Były minister transportu w rządzie Donalda Tuska i były szef ukraińskiej agencji drogowej Sławomir Nowak został zatrzymany w końcu lipca w związku z podejrzeniem korupcji, kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i praniem brudnych pieniędzy. Wraz z nim zatrzymano byłego szefa jednostki wojskowej GROM Dariusza Z. i przedsiębiorcę Jacka P. Po złożeniu wyjaśnień w prokuraturze Nowak usłyszał zarzut kierowania w okresie od października 2016 r. do września 2019 r. zorganizowaną grupą przestępczą, czerpiącą korzyści z korupcji. Były polityk jest podejrzany o żądanie i przyjmowanie korzyści majątkowych i osobistych w zamian za przyznawanie prywatnym podmiotom kontraktów na budowę i remont dróg na Ukrainie, a także o pranie pieniędzy. W efekcie tych przestępstw miał uzyskać 1,3 mln zł. Dariuszowi Z. i Jackowi P. postawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania brudnych pieniędzy oraz przyjmowania korzyści majątkowych. Wobec Sławomira Nowaka i Jacka P. sąd zastosował areszt tymczasowy na okres trzech miesięcy. Wobec Dariusza Z. zastosowano areszt warunkowy; jeśli wpłaci 1 mln zł poręczenia majątkowego, wyjdzie na wolność.

Nie jest to jednak koniec całej sprawy. Kilka dni temu prokuratura poinformowała o zatrzymaniu czwartej osoby w tej sprawie. To mężczyzna reprezentujący polską spółkę zajmującą się zarządzaniem projektami infrastrukturalnymi. Aleksander D. usłyszał zarzut obietnicy udzielenia 700 tys. zł korzyści majątkowej Nowakowi, pełniącemu wówczas funkcję szefa ukraińskiej państwowej agencji drogowej Ukrawtodor. Za taki czyn grozi nawet 12 lat pozbawienia wolności.

DZ

Źródło: niezalezna.pl, tvn24.pl, wp.pl