Początki „wydostania się bakterii” miały miejsce rok temu. O całej sprawie informuje Polska Agencja Prasowa. Komisja zdrowia Lanzhou, stolicy prowincji Gansu na północnym zachodzie Chin, przekazała, że zakażenie gorączką maltańską potwierdzono u 3245 osób, a kolejnych 1401 uzyskało „wstępnie dodatnie” wyniki. Łącznie pod kątem choroby przebadano prawie 22 tys. spośród 2,9 mln mieszkańców Lanzhou. – Nie stwierdzono przypadków śmiertelnych – zapewniła komisja. Okazało się, że do wycieku z należącego do państwowej firmy doszło ponad rok temu. Chiny ujawniły jednak skalę problemu dopiero w tym miesiącu. Za wyciek ukarano dyscyplinarnie ośmiu pracowników fabryki, ale żaden z nich nie poniósł odpowiedzialności prawnej – informował portal gospodarczy Caixin.

Zastanawia kolejna, jak w przypadku Covid-19, zmowa milczenia przy okazji tak groźnego zdarzenia. Chińskie media opisują dotkliwe skutki choroby, które do dziś utrudniają życie zakażonym mieszkańcom. Portal Caixin podaje przykład 40-letniej sklepikarki, przedstawionej jako Gao Hong, której we wrześniu 2019 r. zaczął dokuczać ból stawów i utrzymująca się przez długi czas gorączka. Dopiero po prawie sześciu miesiącach lekarze zdiagnozowali u niej brucelozę. Było już wtedy za późno, by zastosować najskuteczniejszą terapię. W efekcie kobieta boryka się z uciążliwą i trudną do wyleczenia chorobą, która wymaga podawania leków przez długi czas. Ból stawów stał się w lipcu tak silny, że Gao ciężko jest samodzielnie chodzić. – Łydka spuchła mi do rozmiaru dwa razy większego niż normalny i bolą mnie stawy w całym ciele – powiedziała kobieta. Choć u wielu osób wykryto przeciwciała przeciw brucelozie, tylko nielicznym postawiono formalną diagnozę. Pacjenci nie są w stanie wytłumaczyć, dlaczego lekarze tak niechętnie stawiali diagnozę i przepisywali agresywną terapię – podał Caixin po rozmowie z dziesiątkami zakażonych. Bruceloza zwykle atakuje owce, bydło, kozy, trzodę chlewną i psy. Według amerykańskich Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) przeniesienie bakterii z człowieka na człowieka jest „skrajnie rzadkie” i może do niego dojść np. podczas karmienia piersią.

Wydaje się, że zakażenie bakterią może nieść za sobą uciążliwe i niebezpieczne dolegliwości. U ludzi choroba może powodować m.in. nawroty gorączki, chroniczne osłabienie, bóle głowy, mięśni i stawów, depresję, obrzęk serca, wątroby i śledziony. Niektóre z tych objawów mogą utrzymywać się przez długi czas lub nie ustąpić nigdy – napisano na stronie internetowej CDC. Władze po raz pierwszy poinformowały o wycieku w grudniu 2019 r. Urzędnicy przekazali, że w fabryce wytwarzającej szczepionkę przeciw brucelozie dla zwierząt przez prawie miesiąc stosowano przeterminowane środki odkażające, w wyniku czego bakteria wydostała się na zewnątrz, zakaziła pracowników i studentów pobliskiego instytutu weterynarii. Dziennikarskie śledztwo Caixin wykazało jednak, że wyciek miał daleko większe skutki, niż początkowo ujawniono. Do końca lutego zakażenie wykryto u ponad 3 tys. osób w różnym wieku, w tym ponad 2,5 tys. mieszkańców okolicznych obszarów i 150 osób mieszkających dalej.

Co ciekawe okazuje się, że  także w przypadku koronawirusa Chiny nie tylko milczały jak w wyżej wspomnianym przypadku, ale niszczyli dowody. Australijski The Daily Telegraph dotarł do raportów zachodnich wywiadów z których wynika, że Chiny celowo niszczyły dowody związane z epidemią koronawirusa, uciszały alarmujących o niej naukowców, nie dzieliły się wiedzą z innymi państwami. 

DZ