Pokornie przepraszamy, że ośmieliliśmy się nazwać nieprawdą jego szlachetne przedsięwzięcie, mające pokazać światu jak bardzo on i jego towarzysze są w Polsce prześladowani z przyczyny ich odmiennych preferencji seksualnych, nawet jeśli z lupą prześladowań podobnych nie uda się dostrzec. Przepraszamy, że mieliśmy mu za złe to, iż obraża i szkaluje Bogu ducha winnych mieszkańców wsi, gmin i miast, przypisując im poprzez umieszczenie w/w tablic krwiożercze złowieszcze cechy, tym samym czyniąc z nich koronę polskiej homofobii. Przepraszamy, że ośmieliliśmy się w felietonie „Staszewski pod sąd!” chwalić odwagę gminy Zakrzówek na Lubelszczyźnie, która wystąpiła z pozwem przeciw B. Staszewskiemu za to, że ustawił wspomnianą tablicę także na terenie tej gminy. Wybacz nam to „prześladowanie” o ty, Wielki Łgarzu i Bezduszny Prowokatorze.

Słowa przeprosin należą się również ambasador USA w Polsce, Jej Ekscelencji Pani Georgette Mosbacher. Nisko się kłaniając przepraszamy pokornie, że została narażona na głębokie przeżywanie dramatu, jaki jest udziałem dręczonych co dnia, włóczonych po sądach, bitych na ulicach i na każdym kroku wyśmiewanych nieszczęśników spod znaku tęczowego sztandaru. Przepraszamy, że poglądy przez nich głoszone ośmieliliśmy się określać ideologią, posługując się przy tym ogólnie przyjętą na świecie definicją podobnych zjawisk. Czy wybaczy nam Jej Ekscelencja Ambasador ten straszny błąd nazwania rzeczy po imieniu, czyli kłamstwa kłamstwem, prowokacji prowokacją, ideologii ideologią? Kornie o to prosimy, wiedząc, że sprawuje Pani ten ważny urząd z ramienia przyjaznego nam rządu USA, na czele z jego Prezydentem, który może się poszczycić racjonalizmem w stosunkach z innymi krajami. Nie wydaje się więc, ażeby to On dał rozkaz do podobnego ataku na Polskę.

Przepraszamy tą drogą również marszałka Senatu, Pana Tomasza Grodzkiego, którego cierpienie związane z przykrymi dlań rządami obcej mu partii wydobyło się pełnymi goryczy słowy o istnieniu w naszym kraju jakiejś homofobii. Ten wspaniały człowiek dzielnie stawia czoła wszystkiemu, co ta wroga mu partia czyni, nawet jeśli ma to społecznie uzasadniony powód. Przepraszamy, że tak bardzo musi to czoło nadwyrężać.

Pokorne słowa przeprosin kierujemy tą drogą i do byłego lidera PO, Pana Grzegorza Schetyny, który dał wyraz swoim głęboko humanitarnym przeżyciom stwierdzając, iż ów list 50 ambasadorów „pokazuje, że cyniczna i wyrachowana nagonka rządzących niszczy nasze wewnętrzne relacje, jak i pozycję za granicą", zaś "za te bezmyślne działania pisowskiej kasty zapłacą wszyscy Polacy i nasza gospodarka". Należy domniemywać, iż mówiąc „nagonka” ma na myśli także nieszczęsnego Barta Staszewskiego i to, co przedsięwzięła w jego sprawie skromna lubelska gmina.

Przepraszamy, co oczywiste, przede wszystkim Pana europosła Biedronia za to, że ośmieliliśmy się wątpić w jego ponure cierpienia i fakt, iż jest w swym kraju piętnowany i nie do zniesienia nękany, co wyraził był wyciskającym łzy raportem na forum europejskiego parlamentu. Tak, uznajemy jego wielki ból, nawet jeśli to prosta imaginacja rozhuśtanej wyobraźni. Przepraszamy i za to, że musiał ją aż tak rozhuśtać, aby móc ujrzeć nawet nieistniejące zdarzenia.

Przepraszamy kogo się da i kto tylko sobie o tym zamarzył. Równocześnie z wielkim zdumieniem przyjmujemy wypowiedź Premiera Morawieckiego, który ocenił, iż ambasadorzy zostali wprowadzeni w błąd poprzez kompletną mistyfikację i oszustwo. Poprzez wielki fakenews.

P. S. Niniejszym pozostaje ogłosić, że tę udawaną wojnę Polaków z LGBT na razie wygrał tablicodawca, aktywista brutalnej wojny nietykalnego LGBT z Polską. I co wy na to rodacy – okrutni gnębiciele niewiniątek?

Anna Rak