Głównym problemem związanym z Konwencją jest fakt, że została ona oparta na radykalnych założeniach ideologicznych. Podstawowym pojęciem pojawiającym się w dokumencie jest „gender”. Termin ten zakłada, że kobiecość i męskość miałyby być konceptami powstałymi w wyniku nierównych stosunków władzy. Widoczne jest tu nawiązanie do doktryny marksistowskiej. Analiza dokumentów wydawanych przez Komitet GREVIO – organ monitorujący wykonywanie Konwencji stambulskiej, udowadnia, że nie jest możliwe wprowadzanie dokumentu w życie z pominięciem zawartych w nim genderowych rozwiązań.


Konwencja stambulska upatruje źródeł przemocy w zróżnicowaniu przyjętych w społeczeństwie ról kobiecych i męskich. Pomija ona inne patologie życia społecznego, takie jak uzależnienia, rozpad więzi rodzinnych czy seksualizacja wizerunku kobiet i dziewcząt w mediach. Z tego powodu, Konwencja nie walczy skutecznie ze zjawiskiem przemocy. Badania Agencji Praw Podstawowych oraz Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju potwierdzają, że w krajach, w których wprowadzono rozwiązania podobne do tych, zawartych w Konwencji, statystyki przemocy pozostają na wysokim poziomie.


Genderowy dokument nie jest powszechnie akceptowany przez społeczność międzynarodową. Do tej pory nie przyjęło go 13 państw Rady Europy, co stanowi 43 proc. ludności całego jej obszaru. W ostatnim czasie przeciwko ratyfikacji Konwencji stambulskiej wypowiedziały się stanowczo parlamenty Węgier i Słowacji, natomiast w 2018 r. została ona uznana przez bułgarski Trybunał Konstytucyjny za sprzeczną z tamtejszą ustawą zasadniczą.


Raport Ordo Iuris, oprócz analizy zagadnień dotyczących Konwencji, zawiera także projekt Konwencji o prawach rodziny. Dokument ten ma na celu zagwarantowanie podstawowych praw przysługujących rodzinie. Proponowana przez Ordo Iuris Konwencja, opierając się na wiedzy naukowej, w sposób prawidłowy identyfikuje rzeczywiste przyczyny przemocy i proponuje skuteczne rozwiązania mające na celu walkę z tym zjawiskiem. 


Wcześniej za odrzuceniem genderowego dokumentu opowiadali się czołowi polscy politycy. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro poinformował pod koniec lipca o złożeniu formalnego wniosku do resortu rodziny o podjęcie działań nad wypowiedzeniem konwencji stambulskiej. 


– Konwencja ma ukrytą część, która dotyczy ideologii, i która tak naprawdę uderza w kobiety i sprowadza rolę płci do tzw. płci społeczno-kulturowej – mówił minister. Jak stwierdził, "to jest zbiór postulatów", które, gdyby je realizować, doprowadziłyby do "wzrostu patologii i przemocy domowej". 


– W tej konwencji nie przeczytacie, że problemem przemocy domowej jest alkoholizm, narkotyki czy dopalacze – dodał. Ziobro podkreślił, że ta część konwencji, która naprawdę dotyczy przemocy, jest przez Polskę w pełni akceptowana. 


– Problem dotyczy tej drugiej części. Uważamy, że nie tylko nie prowadzi ona do poprawy sytuacji kobiet, ale przeciwnie, może doprowadzić do znacznego pogorszenia ich sytuacji – ocenił. – Obóz Zjednoczonej Prawicy zobowiązał się, że wystąpi z wnioskiem o wypowiedzenie konwencji stambulskiej, dlatego w dniu dzisiejszym złożyłem formalny wniosek do pani minister rodziny pracy i polityki społecznej o podjęcie działań w zakresie wypowiedzenia tej konwencji – poinformował Ziobro. 
– Wywiązujemy się ze swojego zobowiązania i to, co mówiliśmy będziemy chcieli wprowadzić w życie – zapowiedział. 


Z kolei premier Mateusz Morawiecki skierował wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności konwencji stambulskiej z konstytucją. Szef rządu zaznaczył, że istnieją „bardzo poważne wątpliwości” wobec dokumentu. 


– Jako rząd podzielamy częściowo obawy związane z konwencją stambulską i obawiamy się, że dokument może nie być zgodny z polską konstytucją. Zdecydowałem o skierowaniu do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o zbadanie jej zgodności z konstytucją – mówił Morawiecki podczas jednej z konferencji prasowych. 
– Będziemy wzmacniać, już i tak dużo mocniejszą, niż w poprzednich latach, ochronę ofiar i zapobiegać przemocy domowej na każdym polu. To jedno z głównych zadań mojego rządu – zapowiadał jednocześnie premier. 

PZ 
Źródło: