Jeszcze kilka lat temu Arabia Saudyjska rządzona przez wahabitów była jednym z najbardziej radykalnych krajów muzułmańskich. Kobieta nie miała żadnych praw, a za brak nikabu (strój muzułmański, który zakrywa całe ciało łącznie z głową i włosami - przyp. red), była ścigana przez policję religijną. 


W 2015 roku zmarł król z dynastii Saudów, tron po nim przejął   83-letni Salman ibn Abd al-Aziz Al Su’ud. Od tego czasu Arabia się liberalizuje, jednak wciąż rządzi się swoimi prawami, posiada własne zasady. Na świecie nie ma kraju, który posiada takie same prawo. 


W Arabii nie ma określonego kodeksu karnego. Jest prawo szariatu, choć nie do końca, gdyż szariat to Koran – święta księga islamu, a tematy typu aborcja czy in vitro są ustalone przez samego króla.

Nie ma, więc stałego prawa, ponieważ Koran może być interpretowany na wiele sposobów. Może to być wielu przypadkach wadą. Prawo nie powinno być interpretowane na wiele sposobów, gdyż może to prowadzić do wielu nadużyć.


Internet jest ogólnodostępny. Zakazane są jednak strony, krytykujące władzę i jest to na pewno złamanie wolności słowa i swobody wypowiadania się.


Co ciekawe Arabia nie wpuszcza nawet turystów, jedynie muzułmanów chcących dostać się do Mekki lub Europejczyków chcących pracować w kraju. 


Kiedyś w saudyjskich centrach handlowych można było zobaczyć kobiety przechadzające się w czarnych nikabach lub burkach. Spuszczające głowę w dół, by nie patrzeć się na przechodzących mężczyzn, gdyż takie zachowanie jest sprzeczne z Islamem. 


Dziś możemy spotykać kobiety uśmiechnięte, w rozpiętej abaji (szata coś w stylu, zwiewnej sukienki, zrobionej z lekkiego materiału – przyp. red.), oraz z hidżabem (podobne do chusty - przyp. red) na głowie, albo zwykłą chustą zakrywającą włosy, odsłaniającą twarz. Policji religijnej jest coraz mniej, a jeżeli jest udaje, że nie widzi rozpiętych abai, czy włosów wystających spod chust. Również abaje wcześniej można było zauważyć je głównie w czarnym kolorze, teraz pojawiają się nawet kolorowe abaje, w różne śmieszne wzory. 


Czy jednak to można nazwać wolnością? Na pewno nie. Mimo, iż pozwolono kobietom na więcej, nadal nie mogą one nosić tego czego chcą i w czym czują się dobrze. Temperatura w Arabii Saudyjskiej sięga bowiem 40 stopni, tak więc stroje takie niekoniecznie mogą być dla nich komfortowe. 


Przeciętny Saudyjczyk zarabia około 5000 rialów saudyjskich, to około 4800 złotych. Zarobek ten jest na tyle satysfakcjonujący, że dzięki wypłacie męża jest w stanie się utrzymać, jednak na wycieczki, czy inne przyjemności nie starcza pieniędzy. 


Kobieta w Arabii ma wybór –może pracować, bądź nie, jednakże nie może wykonywać męskich zawodów. Ponadto jeśli kobieta zdecyduje się na musi założyć własne konto bankowe, pieniądze nie mogą być przelewane na konto męża. Nie musi też znać języka arabskiego, wystarczy tylko angielski. Nawet do pracy. Do Arabii przyjeżdża wiele Europejczyków dlatego też arabski nie jest językiem obowiązkowym. 


Co ciekawe w wielu saudyjskich sklepach można dostrzec…polskie produkty! W tym polskie krówki. W Arabii kupić można także ciekawy rodzaj marchwi. Można kupić ją w takich kolorach jak pomarańczowy, czarny, a nawet żółty.


W Arabii znajdują się także księgarnie językowe. Znajdują się tam książki książki napisane po arabsku, dalej po angielsku, niemiecku, a nawet znany mi „Putiewoditel po islamu” (Z rosyjskiego „Przewodnik do zrozumienia Islamu” - przyp. red) , a na koniec książkę pt. „Mój umiłowany prorok”, czy „Nektar Zapieczętowany” znaną w Polsce książkę opisującą dzieje proroka Mahometa napisaną w języku polskim. Jak to możliwe? Skąd w Arabii mogą znaleźć się polskie książki? Jak się okazuje to nic nadzwyczajnego. Arabia Saudyjska liczy ponad 32 miliony ludzi, a polonia saudyjska również istnieje. 


Ponadto to  Arabia wysyła księgarniom, meczetom i centrum islamskim w Polsce, wiele książek, które potem mogą sprzedać lub rozdać. W Arabii działa tzw. „Dawah Projekt”, który zupełnie za darmo wysyła muzułmanom i nie-muzułmanom na całym świecie książki o islamie. Zarówno po polsku, angielsku, niemiecku, rosyjsku, a nawet japońsku. 


W Arabii dozwolone jest mieć cztery żony, bo na tyle też daje pozwolenie Bóg. Zastrzega sobie, że jeśli mężczyzna nie potrafi traktować cztery żony jednakowo nie może mieć ich aż tylu. 


„A jeśli się obawiacie, iż nie będziecie sprawiedliwi względem sierot… Żeńcie się zatem z kobietami, które są dla was przyjemne – z dwoma, trzema lub czterema. Lecz jeśli się obawiacie, że nie będziecie sprawiedliwi, to żeńcie się tylko z jedną albo z tymi, którymi zawładnęły wasze prawice. To jest dla was odpowiedniejsze, abyście nie postępowali niesprawiedliwie.}” Koran 4:3. 


Prawo saudyjskie jak wcześniej wspomniałam jest oparte na Koranie, dlatego też możliwość czterech, a nawet dwóch żon w Arabii jest rzadkim widokiem. Mężczyzn po prostu nie stać, by utrzymać tyle kobiet i wszystkie traktować jednakowo. Kobiety w Arabii nie muszą mieć ośmioro dzieci, mogą nie mieć żadnych. To nie wybór króla decyduje o dzietności, lecz wybór żony i męża.


Aborcja w Arabii jest dozwolona tylko jeśli dziecko powstało z gwałtu, lub podczas rodzenia kobieta może stracić życie. Natomiast zabijanie na „zachcianki” nie jest możliwe. In vitro jest możliwe tylko w przypadku jeżeli kobieta ma męża. Nie jest to też finansowane przez państwo.


„Ale przecież nie może Pani wyznawać swojej religii, bo tak chce król. To już jakiś rodzaj dyskryminacji”
-mówię do jednej z chrześcijanek mieszkających w Arabii Saudyjskiej. 


„Arabia to państwo religijne, w którym jedyną religią jest islam. Nie ma  chrześcijan, którzy się tu urodzili. Wszyscy są przyjezdni i przyjeżdżając zgadzają i się na obowiązujące normy. Nie jest to rodzaj dyskryminacji. Co prawda nie ma Kościołów, nie można nosić krzyżyków, ale nikt nie zabroni modlić się w domu. Ponadto w ambasadach regularnie obchodzone są msze i inne święta religijne.”
-odpowiada mi chrześcijanka. 


Zakaz noszenia krzyżyków mimo wszystko chyba jest pewnym ograniczeniem, z którym my chrześcijanie nie powinniśmy się pogodzić. W Arabii nie ma Kościołów, a msze odbywają się czasami w Ambasadach. 


Arabia Saudyjska to stosunkowo młody kraj. Mimo, że przybywa do niego wielu Europejczyków, znacznie różni się od europejskich wzorców i wartości. 


„Tego kraju nie można porównywać do europejskich standardów. To jest inny świat, ale jak się człowiek potrafi dostosować, to można żyć.” 

-powiedziała mi kiedyś jedna ze chrześcijanek mieszkających w Arabii Saudyjskiej w rozmowie z portalem Prawy.pl. 

ZOBACZ TAKŻE: Wywiad z chrześcijanką z Arabii Saudyjskiej


Agnieszka Malinowska
Źródło: AM