Ofiarą cenzury na YouTube w kwestii koronawirusa pada mnóstwo kanałów w różnych częściach świata. Jedna z najgłośniejszych spraw tego typu miała miejsce w kwietniu. Amerykański gigant uznał wówczas za naruszający regulamin mający 5 milionów wyświetleń film podejmujący temat COVID-19. Chodziło o briefing prasowy dwóch lekarzy z USA: Dana Ericksona i Artina Massihiego z Accelerated Urgent Care.


O wyjaśnienie takiego postępowania serwisu YouTube poprosili dziennikarze lokalnej telewizji 23ABC News Bakersfiled. Stacja otrzymała w odpowiedzi list tłumaczący, że film został usunięty w oparciu o wytyczne społecznościowe (community guidelines). Rzecznik prasowy YouTube'a wydał oświadczenie, w którym tłumaczy, że przekaz briefingu był sprzeczny z wytycznymi lokalnego urzędu zdrowia. 


- Szybko usuwamy oflagowane treści, które naruszają nasze wytyczne dla użytkowników, w tym treści, które jednoznacznie kwestionują skuteczność zalecanego przez lokalne władze zachowania dystansu w przestrzeni publicznej oraz te treści, które mogą zachęcać do działania wbrew tym wytycznym - czytamy w oświadczeniu rzecznika. Jak dodał, "dozwolony jest kontekst edukacyjny, dokumentalny, naukowy lub artystyczny (EDSA) tego typu materiałów. Dopuszczalna była zatem relacja z tego wywiadu w innym kontekście. Jednak od samego początku pandemii mieliśmy jasne zasady dotyczące dezinformacji w sprawie COVID-19 i staramy się nadal dostarczać aktualne i pomocne informacje w tym krytycznym momencie". 


Działania cenzorskie YouTube skrytykował między innymi południowoafrykański przedsiębiorca i filantrop Elon Musk, który jest przekonany, że epidemia SARS-CoV-2 stała się pretekstem do wprowadzania cenzury, ograniczania praw obywatelskich i stosowania narzędzi inwigilacyjnych na niespotykaną dotąd skalę. Dyrektor generalny SpaceX skomentował briefing amerykańskich lekarzy jednym, krótkim zdaniem: „Docs make good points”. 


Omawiany film przedstawiał wypowiedzi dwóch amerykańskich naukowców, którzy z bliska obserwują zmagania medyków z COVID-19. Dan Erickson i Artin Massihi w wyemitowanym briefingu prasowym przekonują, że zastosowane działania kwarantannowe są bardzo szkodliwe dla szerokiej populacji. Ich zdaniem, nie ma żadnego sensu w zawieszeniu działalności szkół i uczelni. Lekarze przekonują, że zamknięcie specjalistycznych oddziałów szpitalnych stanowi większe zagrożenie dla zdrowia tysięcy ludzi niż koronawirus. Zwracają uwagę, że nikt w statystykach COVID-19 nie uwzględnia liczby osób zmarłych z powodu przełożenia transplantacji narządów, odłożenia naglących operacji chirurgicznych czy zaniechania wysokospecjalistycznych zajęć rehabilitacyjnych. Lekarze zwracają uwagę, że szacunkowe przewidywania dotyczące wskaźnika zakażalności i śmiertelności w amerykańskim społeczeństwie są znacznie zawyżane. Zarzucają też władzom sanitarnym świadomą i nieuzasadnioną ekstrapolację wykonanych testów na całą populację, co wcale nie musi się przekładać na rzeczywistą liczbę zarażeń. Dr Dan Erickson uważa też, że epidemia koronawirusa niewiele różni się pod względem skali zachorowań i wskaźnika śmiertelności od grypy sezonowej (influenzy A i B). Pomimo tego, w przypadku grypy działania epidemiologiczne są znacznie łagodniejsze, lub nie ma żadnych. Amerykańscy naukowcy wskazują też na nieskuteczność działań kwarantannowych porównując Norwegię, która wprowadziła „lockdown” do Szwecji. niestosującej dotychczas zaostrzonych przepisów sanitarnych. Porównanie to wyraźnie wypada na korzyść tego drugiego kraju. 


Omawiana sytuacja to kolejny dowód na to, jak rzeczywiście działa polityka prowadzona przez serwis YouTube. Portal, który miał być ostoją wolności słowa, po raz kolejny staje się przestrzenią cenzury. Jak się okazuje, dotyczy to nie tylko krajów takich jak Polska, gdzie notorycznie banowane są programy przedstawiające wartości prawicowe i konserwatywne, ale również USA. Dodatkowym czynnikiem jest tutaj tematyka COVID-19, wobec którego w mainstreamie panuje jedyna oficjalna narracja. 

PZ 
Źródło: spidersweb.pl, rp.pl