Ks. Kramer napisał: „Nie, to nie jest żadne zwycięstwo. Zwyciężymy wtedy, kiedy naprawdę będziemy chronić każde życie. Daleko nam do tego. Bardzo daleko”.


Słowa te uzasadnił następująco: „Po wyroku Trybunału, dobrze byłoby uchwalić ustawy, w których stworzy się coś takiego, jak opiekuna lub asystenta dla matek i rodziców dzieci z wadami genetycznymi, by mieli możliwość od samego początku do solidnych badań i wsparcia oraz pomocy po urodzeniu dziecka. Dziś, w praktyce, kończy się to często na rozmowie z lekarzem, w której słyszą „wyrok”.


Dodał też: „Po wyroku Trybunału, dobrze byłoby uchwalić ustawy, w których stworzy się coś takiego, jak opiekuna lub asystenta dla matek i rodziców dzieci z wadami genetycznymi, by mieli możliwość od samego początku do solidnych badań i wsparcia oraz pomocy po urodzeniu dziecka. Dziś, w praktyce, kończy się to często na rozmowie z lekarzem, w której słyszą wyrok”.


Stwierdził również: „Po drugie należałoby rozwinąć pomoc dla wszystkich rodziców dzieci niepełnosprawnych oraz dzieci z wadami genetycznymi. A wiemy, że to kuleje, widać to choćby po tym, jak ośrodki dla tych dzieci muszą żebrać o pieniądze, choćby tutaj, w necie. Niestety samo uchwalenie prawa, które chroni życie od poczęcia nie sprawia, że dzieci są realnie chronione. Za tym powinno pójść usprawnienie prawa adopcyjnego, które szuka dobra dziecka, często te procesy ciągną się całymi latami, a dzieci są przerzucane z ośrodków do ośrodków, z rodzin do rodzin. Przy COVID zabrano prawo do porodów rodzinnych i odwiedzin dzieci w szpitalach, a to nie służy życiu. W normalnych czasach też z tym nie było lekko, wszyscy przecież znamy obrazki ze szpitali, kiedy rodzice śpią pod łóżkami dzieci. Ile w ostatnim czasie nasłuchaliśmy się historii o oddziałach psychiatrycznych dla dzieci. One też wymagają ochrony i opieki”. 


Ks. Kramer ma rację, że wyrok TK to nie koniec drogi, ale nowy początek, który wymaga podjęcia jeszcze wielu działań. Ale bez tego wyroku, nie otoczymy dzieci z chorobami opieką, bo one się po prostu nie narodzą. Dlatego trzeba powiedzieć stanowczo: „Tak, to jest wielkie zwycięstwo. Zwycięstwo życia nad śmiercią, prawości nad zbrodnią, miłości nad nienawiścią, Królestwa Boga nad królestwem szatana”. Pomniejszanie tego sukcesu to wpisywanie się w dążenia lewicy i zwolenników cywilizacji śmierci.


Ks. Kramer dodał: „Ps. Nie, to nie jest post polityczny i nie jest to post za aborcją”. Słowa te są nawiązaniem do innych jego słów: „Odnoszę wrażenie, że znów życie ludzkie (dzieci i ich rodziców, a szczególnie matek) jest niczym więcej jak (przepraszam za to określenie) karta przetargową, którą rozgrywa się dla celów politycznych. Jeśli za takim prawem nie idzie cały kompleks praw, które realnie chronią życie, to naprawdę trudno nie mieć innych odczuć. 
Ochrona życia to nie może być coś, czym się rozgrywa, ale to musi być realne działanie na rzecz jeszcze nienarodzonych i już urodzonych. Niestety praktyka pokazuje, że nasze chronienie życia, bardzo często kończy się na plakatach, krzykach i wraz z porodem”.


Znowu jest to pomieszanie z pomyleniem. Wszystko, łącznie z wiarą w Boga, może być wykorzystywane politycznie, ale to nie zmienia faktu, że sama decyzja jest słuszna, dobra i bardzo potrzebna. Nie można zgadzać się na tego typu pokrętne argumenty. Czas przystąpić do działania, aby objąć opieką wszystkie potrzebujące matki, a nie utyskiwać, że szukać pseudo-powodów, żeby nie cieszyć się z tego wielkiego zwycięstwa.