Trybunał Konstytucyjny rozpatrywał wniosek, który został złożony przez posłów PiS, PSL, Kukiz-15 i Konfederację. Rozpatrywano przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Stwierdzono, że przepis ten jest niezgodny z konstytucją. Życie ludzkie jest wartością w każdej fazie rozwoju i jako wartość, której źródłem są przepisy konstytucyjne, powinno być chronione przez ustawodawcę.

Jak było do przewidzenia, z prawdziwą furią orzecznictwo to skrytykowała lewica ze wszystkimi swymi odnogami feministycznymi. Rozpoczęły się masowe marsze, które przeszły ulicami dużych miast. Najgoręcej jest w Warszawie. Rozjuszone feministki i środowiska gejowskie wraz z zadymiarzami zaraz po ogłoszeniu wyroku, poszły protestować pod TK, potem ruszyły pod siedzibę PiS na Nowogrodzką i skończyły w pobliżu domu Jarosława Kaczyńskiego. Szli pod hasłem „Wyp…”. Inne też nie były mniej wulgarne: „Jeb… PiS” i podobne obsceniczne słowa. Tłum zachowywał się agresywnie, rzucał kamieniami w policjantów, oblewał ich farbą. W odpowiedzi policja po bezskutecznych słowach wzywających do spokoju, użyła gazu łzawiącego.

Och, co się działo. Bezbronne kobiety potraktowano gazem. One przecież walczą jedynie w obronie swoich praw. Na drugi dzień rozwścieczone feministki też ruszyły do boju. Dostały wsparcie od Rafała Trzaskowskiego, który zapewnił im pomoc ratowników medycznych i obserwatorów. Jesteśmy chyba jedynym krajem w Europie, w którym policja jest taka łagodna. Ciągle lżona, popychana, poniewierana jedynie przekonuje do zachowania spokoju. Teraz, gdy poszły w ruch kamienie, petardy, musiała w końcu interweniować.

Trudno zrozumieć dlaczego nielegalne demonstracje w czasie tak narastającej pandemii nie zostają natychmiast rozpędzone. Są dużym zagrożeniem epidemiologicznym i według słów prof. Guta część z nich na pewno zarazi się COVID-em. Warto przypomnieć sobie marcową demonstrację hiszpańskich feministek. Po kilku dniach w Hiszpanii gwałtownie wzrosła liczba zakażeń i potem długo utrzymywała się na tak wysokim poziomie.

Teraz, tak jak zwykle, opozycja wykorzystuje sytuację, aby uderzać w rząd i niekontrolowany rozwój pandemii jest im bardzo na rękę. Oni ciągle chcą iść choćby po trupach do celu i wykorzystują obecnie bojówkarzy proaborcyjnych. Stad nieodpowiedzialne zachęty do marszu przez Borysa Budkę i obecność Trzaskowskiego na demonstracji warszawskiej.

O co tak zaciekle walczy lewica? Tym razem przybierając bandycką, demoniczną formę protestu, za wszelką cenę pragnąc wywołać większą awanturę polityczną. O prawo do swojego brzucha, ciąża to ich osobisty problem i usunięcie jej to jedynie rodzaj wyrwanego zęba. Trudno rozmawiać z kimś, który tak radykalnie wyznaje prawo do zabijania tych najsłabszych, wymagających ochrony. Przy dzisiejszej wiedzy medycznej wiadomo już, że eugenika to zabicie i wyeliminowanie ze społeczeństwa ludzi upośledzonych, ciężko chorych, kalekich. Trzeba się ich jak najszybciej pozbyć, aby nie zagrażali beztroskiemu życiu matki. Eugenika to apoteoza cywilizacji śmierci, którą stosowały reżimy faszystowskie.

Bardzo trudno rozmawia się na te tematy z ludźmi niewierzącymi, nastawionymi jedynie na hedonizm. Ale nawet oni, pomijając odwołania się do kontekstów chrześcijańskich nie są w stanie wyeliminować z ludzkiego życia cierpienia, które jest wpisane nierozerwanie w naszą egzystencję. Żadne Lemparty, Strajki Kobiet, Czarne Parasolki nie sprowadzą na świat sobie tylko pojmowanego raju. Dlaczego nie chcą pójść dalej i wyeliminować ze społeczeństwa tych, którzy już przyszli na ten świat, ale są chorzy, niepełnosprawni. Dlaczego nie skazać na śmierć dzieci, które zmagają się z ciężkimi chorobami genetycznymi, które nie zostały wykryte w okresie prenatalnym. To one są źródłem cierpienia matek, w imię ich spokoju powinno się ich pozbyć. Potem w imię tak pojmowanego „szczęścia” przyjdzie czas na eutanazję. Po co nam są starzy ludzie, którzy wymagają opieki, po co nam są chore dzieci. Wzorem Belgii i Holandii trzeba ich wyeliminować, aby nie psuły świata ludzi zdrowych, szczęśliwych.

Argumentuje się, że nie można skazywać kobiet na taki heroizm. A czy nagłaśnia się bohaterstwo matek, które opiekują się dziećmi niepełnosprawnymi, albo tymi które uległy wypadkowi i leżą sparaliżowane, albo tymi u których w pierwszych miesiącach życia ujawniła się ciężka choroba genetyczna, nowotworowa. Dziecko jest człowiekiem niezależnie od jego fazy rozwoju, takim samym w łonie matki, jak i później po urodzeniu.

To nieludzkie skazywać kobietę, aby urodziła dziecko z dużym upośledzeniem, które nie może dalej żyć. Trzeba zobaczyć te dzieci w hospicjach – słyszymy. Były robione badania, które wskazywały, że matka przechodząca przez taką traumę porodu lepiej znosi śmierć dziecka, gdy się z nim pożegna, gdy weźmie je w ramiona, gdy pochowa godnie narodzone dziecko. Natomiast trauma kobiet, które poddały się aborcji ciągnie się za nimi całe życie. Mówię oczywiście o normalnych kobietach, a nie małym odsetku tych wynaturzonych, pozbawionych wszelkich uczuć macierzyńskich i gotowych nadal zabijać w wypadku kolejnej ciąży.

Eugenika to głównie walka o życie dzieci z zespołem Downa, które teraz są masowo zabijane. A to są normalni ludzie, trochę inni niż my, wymagający większej troski, bardzo wrażliwi, mający wielką potrzebę miłości. Wystarczy porozmawiać o nich z rodzicami, którzy je wychowują. Ile szczęścia potrafi dać rodzicom takie dziecko? Trzeba spytać się ich matek.

Nikt nam nie dał prawa do zabijania kogokolwiek. Każdy ma prawo do życia i to gwarantuje nam konstytucja, której tak żarliwie broniły lewackie ugrupowania, gdy stawały w obronie sędziów. Wtedy konstytucja była potrzebna, aby nią machać na wiecach. Teraz okazała się balastem.

Iwona Galińska