– Kiedy pandemia wywraca naszą rzeczywistość do góry nogami, to musimy planować nie tylko to, co wydaje nam się najważniejsze, najbliższych parę dni, ale także myśleć o tym, co za tydzień, co za miesiąc. Myśleć o tym, żeby Święta Bożego Narodzenia mogły być spędzone w rodzinnie – mówił Mateusz Morawiecki ogłaszając, że od jutra cmentarze będą zamknięte.

Jak zaznaczył premier, pytania o to, jak będzie wyglądało święto Wszystkich Świętych były zadawane rządowi już od kilkunastu dni. – Analizowaliśmy ten problem bardzo dokładnie i podjęliśmy decyzję, że zarówno dzień poprzedzający Wszystkich Świętych, jak i dzień Wszystkich Świętych, a także dzień Zaduszny to będą dni, w czasie których cmentarze będą zamknięte. A więc sobota, niedziela, poniedziałek cmentarze będą zamknięte – mówił.

Zamknięcie nie dotyczy jednak uroczystości pogrzebowych i związanych z nimi czynności.

Premier usiłował wyjaśnić, że zwlekano z tą decyzją, ponieważ cały czas żywa była nadzieja, że liczba zachorowań będzie „przynajmniej chociaż trochę malała”. – Ale ona dzisiaj jest znowu większa niż wczoraj. Wczoraj była większa niż przedwczoraj – stwierdził.

Jeden z doradzających premierowi lekarzy miał powiedzieć, że „wielu ze starszych ludzi, którzy pójdą na te cmentarze odwiedzić grób swojego współmałżonka trzy tygodnie później być może będą, wielu z nich, będą tam w tym miejscu leżeli”. Szef rządu argumentował, że zamknięcie cmentarzy na Wszystkich Świętych ma zmniejszyć rozprzestrzenianie się wirusa.

Morawiecki zaapelował także do seniorów, żeby nie wychodzili z domów przez co najmniej najbliższe dwa tygodnie. Mają także nie spotykać się dziećmi, wnukami, młodzieżą. Solidarnościowy Korpus Wsparcia Seniorów ma pomóc im w codziennych czynnościach.

Ponadto – o ile to możliwe – w tryb zdalny przechodzą wszyscy pracownicy administracji publicznej. Dotyczy to co najmniej najbliższych dwóch tygodni. Premier zaapelował także do innych pracodawców i przedsiębiorców o zrezygnowanie z pracy stacjonarnej.

Mateusz Morawiecki odniósł się także do ostatnich „protestów” przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego oraz złożonej dzisiaj ustawy prezydenta Andrzeja Dudy. Zaapelował, by „odłożyć spory światopoglądowe, by skutecznie zwalczyć epidemię”.

Premier zaznaczył również, że uczestniczył wczoraj w posiedzeniu Rady Europejskiej. „Bardzo prawdopodobne” jest, że szczepionka na koronawirusa pojawi się w styczniu. Ma być dostępna „dla tych wszystkich, którzy tego najbardziej potrzebują, czyli dla ludzi starszych i dla służb medycznych”. Premier zapewnił, że szczepienia odbędą się „na zasadzie dobrowolności”. W kolejnych miesiącach dostępność szczepionki ma wzrosnąć. Nie wiadomo jednak, cóż to będzie za preparat. Jak mówił szef rządu, Polska bierze udział w zakupie tych szczepionek, ale „jeszcze nie wiemy dokładnie, od której firmy, bo wpłaciliśmy kwotę, pulę do budżetu Unii Europejskiej po to, żeby zapewnić sobie równy dostęp, podobnie jak bogate kraje Unii Europejskiej, do tej szczepionki nie gorszy od innych”.

– Musimy dotrwać do czasu, kiedy ta szczepionka będzie i ona przynajmniej częściowo nas ochroni – zapewniał.

Marta Maciejewska