– Główny Inspektor Sanitarny J. Pinkas z przyczyn zdrowotnych złożył rezygnację z pełnionej funkcji. Premier przyjął rezygnację. Składamy ogromne podziękowanie za dotychczasową pracę w niezwykle wymagającym okresie pandemii. Obowiązki GIS będzie wykonywał zastępca Krzysztof Saczka – poinformował rzecznik rządu Piotr Müller.

Co interesujące, sam Pinkas pod koniec stycznia zapewniał, że zagrożenie pandemią w Polsce jest niemalże zerowe. Miesiąc później zaczęły się pierwsze poważniejsze problemy i zamykanie granic.

– Znacznie większym problemem jest epidemia grypowa, która co roku dociera do Polski. W zeszłym roku na powikłania pogrypowe zmarło 160 osób. „Wirus jest w Chinach, a my mamy całkiem daleko do Chin. Wiemy, jak wirus się zachowuje. Mamy wiedzę, jak pacjenci są leczeni, że zdrowieją – mówił Pinkas w rozmowie z RMF FM.

Kolejnej niezwykle ciekawej wypowiedzi Pinkas udzielił na początku września. Wówczas dał dużo argumentów przeciwnikom noszenia maseczek.

– To jest taka maseczka, która powoduje to, że myślę, że muszę zachować dystans, nie dotykać twarzy. Ta maseczka ma oczywiście także w jakiejś mierze, no nie w pełni oczywiście, zatrzymuje patogeny. Ale ta maseczka świadczy o tym, że jest pandemia. Im więcej ludzi nosi maseczkę, tym się bardziej racjonalnie zachowują i pamiętają o tym, że jesteśmy w bardzo trudnym czasie – mówił były już szef sanepidu.

Innymi słowy, sensem noszenia maseczek było głównie… przypominanie ludziom o istnieniu pandemii.

Niespełna dwa miesiące temu Pinkas udzielił wywiadu Dziennikowi Gazecie Prawnej. Wówczas został zapytany o to, czy nie rozważa podania się do dymisji.

– Żeby podać się do dymisji, trzeba mieć poczucie, że popełniło się istotny błąd. Albo że nie ma się już siły, nie daje się rady. Innym powodem jest świadomość, że nie ma się już ludzi wokół siebie, takie poczucie osamotnienia w walce – powiedział inspektor. – Ale żadna z tych kategorii nie zaistniała w moim przypadku. Ja mam poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Wiem, że mogłem zrobić więcej, ale jestem tylko człowiekiem – tłumaczył.

Czy w takim razie coś od tamtego czasu się zmieniło? Oficjalnie podaje się, że Pinkas zrezygnował z powodów zdrowotnych. Od kilkunastu dni przebywał on na zwolnieniu lekarskim. Nieoficjalnie mówi się jednak o tym, że ta decyzja zapadła nawet parę tygodni temu. Z jednej strony rząd miał duże pretensje do Pinkasa, który swoimi wypowiedziami dawał pożywkę przeciwnikom pandemicznych obostrzeń, z drugiej strony samego Pinkasa miały przerosnąć liczne obowiązki związane z drugą falą pandemii.

Zdaniem byłego już szefa sanepidu jednym z jego największych osiągnięć były doprowadzenie do zwiększenia budżetu tej instytucji na lata 2020-2021.