12 października media zaczęły pisać o tym, że o. Daniel wzywa swoich wiernych do nienoszenia maseczek, uzasadniając to tym, że mogą być szkodliwe dla zdrowia i przeszkadzają we właściwym kulcie, a także wzywając do pokładania wiary w moc wody święconej i sakramentów, a już 14 października pojawiło się oświadczenie kurii Archidiecezji Częstochowskiej. ks. Mariusz Bakalarz, rzecznik prasowy kurii, napisał w nim: "Arcybiskup Metropolita Częstochowski i Archidiecezja Częstochowska stanowczo odcinają się od wypowiedzi, działań i postawy ks. Daniela GALUSA oraz grupy wiernych określających się jako „Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa”, a skupionych wokół tzw. Pustelni w miejscowości Czatachowa. Nie biorą także odpowiedzialności za skutki tychże wypowiedzi i działań, przypominając wszystkim wiernym o zobowiązaniu do stosowania się do obowiązujących zasad bezpieczeństwa sanitarnego. Ks. GALUS w marcu br. otrzymał karę nagany kanonicznej, która była reakcją na jego wypowiedzi i nierespektowanie przepisów państwowych i zarządzeń władz kościelnych dotyczących zasad bezpieczeństwa w czasie pandemii. Został ponadto zobowiązany do powstrzymania się od krytyki przepisów państwowych i kościelnych, a także do ścisłego respektowania wszelkich zasad bezpieczeństwa. Wobec nieposłuszeństwa i trwania w uporze, które powoduje zamęt i zgorszenie, w najbliższym czasie podjęte zostaną dalsze kroki dyscyplinarne wobec ks. GALUSA. Wszystkich zgorszonych przepraszamy za powstały zamęt i oświadczamy, że wypowiedzi ks. GALUSA nie są w żadnej mierze głosem Kościoła, który stale przypomina, że zachowywanie zasad bezpieczeństwa sanitarnego jest wypełnieniem przykazania miłości poprzez wzajemną troskę o swoje bezpieczeństwo. Traktowanie zaś sakramentów i sakramentaliów w sposób zabobonny jest zupełnym niezrozumieniem i wypaczeniem ich sensu". Także w kolejnych oświadczeniach kuria powoływała się na łamanie państwowych obostrzeń przez o. Galusa.


Obszerne oświadczenie dotyczyło w 99% przestrzegania obostrzeń państwowych, przyklepanych jedynie przez władze kościelne. Warto zauważyć jednak, że obostrzenia te są kwestionowane przez wielu ekspertów. Samo WHO długo stało na stanowisko, że noszenie maseczek przez całe społeczeństwo, w tym osoby zdrowe, nie ma sensu, a noszenie ich przez dzieci może być dla nich szkodliwe. Były minister zdrowia Łukasz Szumowski też krytykował noszenie maseczek, aż nagle zmienił zdanie, choć wątpliwe, żeby miał jakieś podstawy naukowe dla tego. Co więcej, obowiązek noszenia maseczek został nałożony bezprawnie i jest ograniczeniem wolności obywateli, co stwierdzały już w Polsce sądy, umarzając policyjne mandaty karające właśnie za brak maseczki. Ksiądz, który stanął przed sądem za wpuszczenie większej liczby wiernych do kościoła, niż zalecane przez władze państwowe, został ułaskawiony. Sąd w uzasadnieniu podkreślał, że nie ma podstawy prawnej dla wymagania od księdza liczenia wiernych. Teraz rząd próbował to zmienić, uchwalając ustawę covidową, ale pomimo podpisu prezydenta nie weszła w życie, bo rząd jej nie opublikował w Dzienniku Ustaw. Oficjalnym powodem jest to, że posłowie nie zrozumieli, nad czym głosują i wejście w życie ustawy doprowadziłoby do konieczności podniesienia o 100% pensji dla wszystkich lekarzy w Polsce (a nie tylko tych walczących z koronawirusem, jak zapowiadano). W związku z tym obostrzenia dotyczące maseczek i liczenia wiernych wciąż pozostają zupełnie bezprawne, a w dodatku, jak wiele na to wskazuje, nie mają racjonalnego uzasadnienia.


Niepokoić powinny także słowa rzecznika kurii Archidiecezji Częstochowskiej, ks. Mariusza Bakalarza: „Traktowanie zaś sakramentów i sakramentaliów w sposób zabobonny jest zupełnym niezrozumieniem i wypaczeniem ich sensu”. W ten sposób odniósł się on do słów o. Galusa o mocy wody święconej. Oczywiście, nie można uznawać, że jej stosowanie chroni przed zapadnięciem na naturalne choroby. Podobnie jest z sakramentami. Dzięki sakramentom otrzymujemy jednak łaskę Bożą i znaczne ograniczenie dostępu do nich w czasie epidemii, w tym rezygnacja całkowicie z sakramentalium wody święconej, wygląda na zupełnie nieporozumienie. Zbytnie pokładanie wiary w maseczki i odstęp wydaje się być wyrazem zabobonnej wiary w zarządzenia państwowe, które ograniczyły Boży kult i wprowadziły spustoszenie duchowe. Trudno nawet przewidzieć, jak wielu ludzi straciło już wiarę, bo wzywano ich by nie chodzili do kościoła, nie przyjmowali sakramentów, a kiedy próbowali to robić, nie zostali nawet wpuszczeni do kościoła. W tym wypadku mamy do czynienia ze zbyt głębokim podporządkowaniem władz kościelnych władzom państwowym. Te pierwsze wydają się gotowe nawet nakładać kary kanoniczne za łamanie praw państwowych, które w dodatku są kwestionowane nawet przez sądy.