Te same rodziny, które dopuściły się odrażających zbrodni w ostatnich dziesięcioleciach (realnie globalna finansjera to kilkanaście rodzin), dziś dążą do depopulacji – zmniejszenia populacji z ziemi o 75%, - czemu zresztą daje wyraz, szczerze przedstawiając od dekad swoje plany w raportach przeróżnych globalnych instytucji.

 

Kwestie planów depopulacji przybliżył polskim czytelnikom zespół autorów firmowany przez Józefa Białka w wydanej przez wydawnictwo Wektory pracy „Czas sodomy. Czyli zamach na cywilizację.

 

Pierwszym celem finansjery jest depopulacja białej rasy (dzieje się tak, bo wpływy finansjery w krajach białych są największe). Władze podporządkowane finansjerze skłaniają przedstawicieli białej rasy do zaprzestania prokreacji poprzez legalizację mordowania nienarodzonych dzieci zwanego aborcją, upowszechnianie substancji wczesnoporonnych (zwanych antykoncepcją awaryjną) i antykoncepcji.

 

Dodatkowo, nawet gdy niektórzy z białych chcą mieć dzieci, to są do tego niezdolni. Bezpłodność dotyka 15% par we Włoszech, 20% w Polsce, 24% we Francji. Na tym by biali byli bezpłodni zależy globalnym korporacjom, które zarabiają na przemyśle in vitro. Korporacji nie obchodzą przy tym konsekwencji sztucznego zapłodnienia w kolejnych pokoleniach – to czy spowoduje ona wrodzoną bezpłodność albo choroby genetyczne.

 

Przyczyną bezpłodności białych jest często to, że jedzą oni toksyczne genetycznie modyfikowane jedzenie. Już w 2015 roku 83% uprawianej na świecie soi, 29% kukurydzy, 24% rzepaku, było roślinami genetycznie modyfikowanymi. GMO uprawiane jest na masową skalę w okupowanych przez komunistów Chinach od 1992 roku i w USA od 1996 roku. Dziś na zachodzie ludzie jedzą głównie żywność genetycznie modyfikowaną. „Spożywanie genetycznie modyfikowanej żywności trwale wpływa na organizm, w tym również na jego płodność". W czasie badań na zwierzętach po półtora roku podawania im karmy GMO pojawiała się wśród nich epidemia raka. Zwierzęta odżywiane karma GMO wykazywały w czasie badań mniejszą płodność, rodziły słabsze potomstwo, w trzecim pokoleniu stawały się bezpłodne.

 

Od siebie dodam, że sterylizacja materiału roślinnego i zwierzęcego w produkcji GMO jest celowa – globalne korporacje chcą mieć monopol, by dyktować ceny i mieć gigantyczne zyski. W produkcji rolnej i zwierzęcej normalnej rolnik może mieć kolejne pokolenia zwierząt z tych, które ma w swoim gospodarstwie, podobnie ma ziarno na zasiew z własnej produkcji. W wypadku GMO musi co roku kupować ziarno i młode zwierzęta hodowlane od korporacji, które jak będą chciały, to mu nie sprzedadzą, on zbankrutuje i korporacja przejmie jego gospodarstwo. GMO to likwidacja wolnego rynku produkcji rolnej i wprowadzenie monopolu – warunkiem wolnego rynku jest duża liczba małych i średnich podmiotów produkujących ten sam asortyment i ze sobą konkurujących ceną i jakością. Monopolista nie musi się starać, bo i tak ludzie pozbawieni wyboru kupią jego zły i drogi towar albo zdechną z głodu. Monopolizacja rolnictwa ma już miejsce – w USA 91% soi to materiał siewny od Monsanto.

 

Żywność przez globalne korporacje, by była toksyczna i szkodziła ludziom, jest wzbogacana szkodliwymi dodatkami zaburzającymi płodność – np. środkami konserwującymi. Mięso jest faszerowane hormonami, sterydami i antybiotykami (w wypadku 88% indyków, 82% kurcząt, 46% wieprzowiny). Przepisy zapewniają korporacjom bezkarność, symboliczne kary finansowe są od samego początku wliczane w koszty.

 

Niska jakość żywności odpowiada też za otyłość, epidemie chorób układu krążenia i nowotworów. Otyłość w Polsce stała się problemem w wyniku integracji z Unią Europejską, gdy polskim konsumentom zablokowano dostęp do naturalnej żywności i zaczęto tuczyć Polaków toksyczną żywnością z Unii Europejskiej.

 

Eksplozja otyłości ma miejsce głównie w takich krajach jak USA, Wielka Brytania i Australia – co wskazuje, że odpowiada za nią żywność GMO. Podobnie za epidemie alergii. Na produkcji żywności GMO i na leczeniu chorób wywoływanych żywnością genetycznie modyfikowaną zarabiają te same korporacje.

 

Również chemia zawarta w produktach i ich opakowaniach szkodzi płodności – szkodliwe substancje są między innymi w farbach, bakteriobójczych środkach czystości, kosmetykach, wyrobach plastikowych. Można założyć, że stosowanie toksycznych substancji w produkcji nie jest przypadkowe. Produkcja przyjazna konsumentom nie jest wiele droższa, a firmy wielokrotnie wiedzą o szkodliwości swoich produktów i produkują je przez lata. Dla ludzi szkodliwe jest też promieniowanie elektromagnetyczne wielu urządzeń.

 

Globaliści dążą do depopulacji, promując aborcję, która stała się wielkim przemysłem. Mordowanie nienarodzonych dzieci promowane jest przez media. W 2008 roku w okupowanych przez komunistów Chinach zamordowano 9.173.000 nienarodzonych dzieci, w USA 1.213.000, w Rosji 1.2008.700, w Indiach 641.000, w okupowanym przez komunistów Wietnamie 332.000, w Japonii 242.000.

 

W celach antynatalistycznych należące do korporacji media propagują pederastie, transseksualizm, gender. Coraz większa ilość pederastów jest też wynikiem toksycznej żywności. Substancje szkodliwe zawarte w jedzeniu obniżają poziom testosteron u mężczyzn, przez co mężczyźni są bardziej skłonni do homoseksualizmu. W San Francisco stanowią już ponad 15% populacji, we Francji ilość pedałów wzrosła z 2.7% do 13%, w Austrii i wśród Włochów 6%, 9% w Hiszpanii i 7% w Wielkiej Brytanii. Skutkiem eksplozji pederastii nie jest tylko depopulacja, ale również epidemia chorób przenoszonych drogą płciową, zaburzeń psychicznych, patologii (w tym i narkomanii) oraz pedofilii.

 

Jednym z najstarszych instrumentów depopulacji jest aktywizacja zawodowa kobiet. Rządy podatkami i korporacje specjalnie obniżają pensje by ojcowie rodzin nie byli w stanie utrzymywać całej rodziny i by kobiety były zmuszone do pracy zawodowej, co sprawia, że nie są skłonne podejmować decyzji o macierzyństwie.

 

Jan Bodakowski