Wypowiedź ta jest kontrowersyjna z wielu powodów. Co ważne jednak dla katolików – zasada papieskiej nieomylności nie dotyczy zdrowia i szczepień. Tym bardziej dziwi więc stanowczość, z jaką papież się wypowiedział w temacie, na którym się nie zna.

Papież powiedział najpierw, że zapisał się na szczepienia, bo należy tak robić. Wypowiedział następnie cztery stwierdzenia, które omówię po kolei, bo są warte bliższej analizy.

  1. „Nie wiem dlaczego dziś ktoś mówi, że szczepionka na koronawirusa jest niebezpieczna”.

Wypowiedź ta poraża skrajną naiwnością i ignorancją. Przecież sami producenci szczepionek nie ukrywają, i piszą o tym wprost w swoich ulotkach, że szczepionki te nie przeszły wszystkich badań. Wiadomo, że z powodu pośpiechu zrezygnowano z części procedur, które do tej pory uważano ważne, uproszczono rejestrację leku, w wielu krajach zarejestrowana ją jedynie warunkowo – kierując ją tylko do grup szczególnie ważnych społecznie, jak lekarze czy wojsko. Naukowcy zwracają uwagę na to, że użyta w części z nich technologia mRNA jest nieprzebadana i po raz pierwszy została zastosowana na taką skalę.

  1. „Jeśli lekarze przedstawiają ją jako coś dobrego, co nie stanowi specjalnego zagrożenia, to czemu jej nie przyjąć?”.

Zadziwia to, że papież Franciszek przytacza tylko głos tych lekarzy, którzy nie widzą „specjalnego zagrożenia”, kiedy na całym świecie, w tym również w Polsce, lekarze ślą pisma do władz, aby nie narażać społeczeństw na coś, co w istocie jest wielkim eksperymentem medycznym. Papież pomija różne informacje o tym, że szczepionka może powodować bezpłodność (podnoszą je poważni lekarze, a wciąż brak badań na ten temat). Nietrudno to zrozumieć. Papież nie musi znać tych badań, bo nie jest lekarzem ani specjalistą od szczepień. Dlaczego jednak wypowiada się w tym temacie. Wypowiedź dla telewizji należy traktować jako jego prywatną opinią jako pana Bergoglio, ale w odczuciu ludzi będzie to głos samego papieża, zastępcy Chrystusa na ziemi, a to jest wprowadzanie w błąd.

  1. „Istnieje samobójcze zaprzeczenie, którego nie potrafiłbym wyjaśnić, ale dziś ludzie muszą przyjąć szczepionkę”.

Papież powiela najbardziej absurdalne stwierdzenia na korzyść koncernów farmaceutycznych – albo się zaszczepimy, albo nastąpi koniec. Tymczasem nie wiadomo, czy szczepionka działa i czy wyeliminuje COVID-19. Podobnie przecież szczepionki na grypę nie wyeliminowały grypy. Bardziej realistyczne jest spodziewanie się, że COVID-19 z nami zostanie (albo COVID-20, 21, 22 itd.) i trzeba postawić na odporność, dobrą służbę zdrowia, a nie nieprzebadany środek. W dodatku śmiertelność na COVID-19 (biorąc realną liczbę, a nie tą „z chorobami współistniejącymi) jest niewiele większa od grypy sezonowej i nie uzasadnia takich obostrzeń i paraliżu życia całych narodów.

  1. „Z etycznego punktu widzenia wszyscy powinni się zaszczepić, to opcja etyczna, bo stawką jest zdrowie, własne życie, a także życie innych”.

To stwierdzenie zadziwia z kilku powodów. Po pierwsze, jest niezgodne z dokumentem wydanym w tej sprawie przez Watykan(!).Kongregacja Nauki Wiary 21 grudnia wydała krótki dokument pt. „Nota na temat moralności stosowania niektórych szczepionek przeciwko Covid-19”. Czytamy w nim: „rozsądek praktyczny uwidacznia, że szczepienie z zasady nie jest obowiązkiem moralnym, a zatem musi być dobrowolne”. Co więcej, jest w tym tekście omówiony dylemat moralny polegający na korzystaniu ze szczepionki opartej o ciała abortowanych dzieci. Jest w nim wskazane, że troska o własne zdrowie i dobro ogółu zwalnia korzystającego ze szczepionki z odpowiedzialności moralnej, ale jednocześnie jest to ostatecznie pozostawione sumieniu ludzi wierzących. W świetle tego dokumentu, który jest ważniejszy dla katolika, niż telewizyjna wypowiedź papieża, wierzący może uznać, że opcją etyczną jest niezaszczepienie się. Jest tak ze względu na pochodzenie szczepionki, ale też, dodajmy, z powodu jej nieznanych skutków ubocznych.