Sumliński i Budzyński w swojej pracy zwrócili uwagę, że prowadzone non stop od prawie roku przez media covidowe pranie mózgu stopniowo i skutecznie skłania ludzi do szkodliwych zachowań. Władza tak zastraszyła ludzi, by wzajemnie zmuszali się do ulegania terrorowi władzy.

Autorzy pracy „Zapis zarazy" zwracają uwagę, że w 2009 roku miała według WHO miejsce ''pandemia'' świńskiej grypy. Państwa wydały miliardy dolarów na szczepionki i leki. Zapowiedzi masowych zgonów się nie sprawdziły — zmarło od 150.000 do 600.000 osób, gdy co roku z powodu grypy umiera 2.000.000 osób. Kiedy odkryto mistyfikację WHO, okazało się, że ''eksperci'' tej organizacji byli pracownikami korporacji farmaceutycznych, które zarobiły na ogłoszeniu ''pandemii''. W 2009 roku WHO zmieniło definicję pandemii, usuwając wymóg wysokiej śmiertelności, liczyć się miała tylko globalna obecność wirusa – według tej nowej definicji jesteśmy w stanie permanentnej pandemii.

Zdaniem autorów „Zapisu zarazy" w 2020 roku rządy i ludzie bezrefleksyjnie podporządkowali się WHO i „nierzadko sprzedajnym lub sztucznie wykreowanym autorytetom" - nie jest to zresztą dziwne, bo ludzie wbrew faktom i własnym interesom z natury podporządkowują się autorytetom.

Można założyć, że koncerny farmaceutyczne są zadowolone ze sztucznego zawyżania śmiertelności, by skłonić ludzi do szczepień. Tak miały już robić wcześniej na Zachodzie w wypadku grypy – by skłonić ludzi do szczepień na grypę – świadczą o tym statystyki zgonów na grupę w Polsce i na Zachodzie — to, że w Polsce są niższe, choć jest gorsza służba zdrowia, bo to na Zachodzie, a nie w Polsce, inwestowały korporacje farmaceutyczne w upowszechnienie szczepień na grypę.

Jak informują autorzy książki ''Zapis zarazy'', „w sytuacji, w której wirus nie został rozpoznany, a wyniki badania laboratoryjnego jest nieczytelny lub niedostępny, Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje uznać a priori, że to Covid 19 na podstawie objawów klinicznych", czyli kataru, podwyższonej temperatury, duszności, ogólnego złego samopoczucia – objawów wielu innych chorób. Autorzy książki uważają, że WHO skłania lekarzy, by wbrew faktom uznawali, że chory ma Covid.

Zdaniem autorów książki „Zapis zrazy" służba zdrowia z powodu Covid zaprzestała leczyć ludzi na inne choroby, co jest powodem masowych zgonów – wbrew faktom tych zmarłych na inne choroby uznaje się za zmarłych na Covid, bo dzięki temu szpitale dostają większe sumy pieniędzy z budżetów publicznych.

Według autorów „Zapisu zarazy" rekomendowane przez WHO testy PCR przeznaczone „do wykrywania zakażeń koronawirusem bynajmniej nie wykrywają koronawirusa, a po prostu jakiegoś wirusa, bez jakiegoś określenia". Testy PCR nie zyskały walidacji – czyli nie zostały „dopuszczone do powszechnego użycia" w diagnostyce chorób. Z tego wszystkiego wynika, że „nie wiadomo, jaka naprawdę jest liczba chorych i zakażonych na Covid".

Cytowana przez autorów lekarka stwierdza na łamach książki, że pandemia jest kłamstwem, Covid „nie jest tak zjadliwy, jak wmówiono ludziom", co sezon pojawia się nowy koronawirus, wielu pacjentów z Covid niepotrzebnie hospitalizowano, choć mogli spokojnie kurować się w domu, pacjentom chorym na inne choroby nie jest udzielana niezbędna pomoc medyczna, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego (wcześniej Państwowy Zakład Higieny) nakazał wszelkie zgony uznawać za zgony z powodu Covid. Cytowana przez autorów pracy Polka mieszkająca w Niemczech opisała proceder fałszowania aktów zgonów, by wykazać zgon na Covid, palenie zwłok rzekomo zmarłych na Covid, by ukryć fałszerstwa. Potwierdzają to badania wskazujące, że tylko 20% zmarłych oficjalnie na Covid zmarło na Covid, 80% oficjalnie zmarłych na Covid zmarło w rzeczywistości z powodu innych chorób.

Autorzy „Zapisu zarazy" w swej pracy opisali też chronologię wydarzeń z Covid, kolejne sprzeczne ze sobą komunikaty czynników oficjalnych, współuczestnictwo hierarchów w niszczeniu Kościoła katolickiego pod pozorem przestrzegania wymogów sanitarnych.

Czytelnicy „Zapisu zarazy" z publikacji dowiedzą się, że celem medialnej covidowej propagandy było wzbudzenie emocji wśród odbiorców, by przestali myśleć racjonalnie i zaczęli żyć w strachu, a wprowadzenie specustawy pod pretekstem rzekomej pandemii umożliwiły rządzącym totalną inwigilację wszystkich. Autorzy książki twierdzą też, że zablokowanie dostępu do służby zdrowia i wykorzystanie respiracji jako metody leczenia spowodowało masową śmierć osób chorych, co jest bardzo korzystne dla władz, bo dzięki temu mogą ograniczyć wydatki na ubezpieczenia społeczne i lecznictwo.

Jan Bodakowski