Według portalu esopot.pl, po niedzieli mnóstwo lokali w Trójmieście zamierza wznowić jawnie swoją działalność.

- Nastał moment, w którym należy już poważnie zastanowić się nad definitywnym zamknięciem biznesu. Od października zakazano nam prowadzenia działalności (podobno nielegalnie), nie tylko nie otrzymaliśmy żadnej pomocy, na którą jako przedsiębiorcy rzeczywiście na co dzień specjalnie nie liczymy, o czym świetnie napisał mój kolega z branży, ale i każe nam się płacić kolejne daniny i to mimo tego, że działalności prowadzić nie możemy - napisał na Facebooku restaurator z Gdańska Tomasz Krupa.

- Wszystkich, którzy mają ochotę zapytać jak tam sobie radzimy z Pułapką [lokal w Gdańsku - red.] informuję, że już sobie nie radzimy. Nasza bieżąca działalność ograniczona do organizacji kateringów nie stała się sprzedażowym hitem, a obrót nie tylko nie pozwala na wypracowanie zysku, ale nawet na opłacenie bieżących rachunków. A od nowego roku musieliśmy zakupić kasę fiskalną online (żeby fiskus co 2 godziny sprawdzał, czy nabijamy paragony) za ponad 1500 złotych, bo jak wiadomo, jako przedsiębiorcy pracujący w gastronomii, jesteśmy złodziejami - dodał Krupa.

Otworzyć się zamierza także Legionowo koło Warszawy. Właściciel jednej z restauracji Maciej Adamski stwierdził, że "dłużej czekać nie będziemy".

- Rozmawiałem dzisiaj z właścicielami wielu Restauracji w Legionowie, każdy z nas ma dosyć każdy ma rodziny i każdy ma prawo do pracy. Mamy pracowników za których jesteśmy odpowiedzialni. Otwieramy się w Poniedzialek. Mamy wsparcie Prezydenta Legionowa Romana Smogorzewskiego - czytamy w poście.