Sprawę zauważył portal bankier.pl. Temat nowego banknotu pojawił się przy okazji pytań o banknot 500 złotowy. Jedno z pytań dotyczyło zbliżającej się trzeciej rocznicy wprowadzenia banknotu o nominale 500 zł, który szczególną popularnością cieszył się w 2020 r., kiedy ze względu na pandemię i obawę przed kryzysem popyt na gotówkę w Polsce znacząco wzrósł. Prezes NBP bronił decyzji sprzed 3 lat, argumentując, że banknot o wyższym nominale ułatwia bankowi centralnemu zarządzanie rezerwami gotówki. - Musi być zawsze jakiś magazyn, w którym rezerwy pieniędzy są trzymane. Bank centralny ma ograniczone możliwości ich składowania – nie możemy trzymać wszystkich rezerw w pięciozłotówkach – powiedział.

 

Podkreślając wygodę przechowywania oszczędności w banknotach o wysokich nominałach, prezes NBP po raz pierwszy zasugerował możliwość powstania banknotu o nominale 1000 zł. - Myślę, że następny prezes, a mam nadzieję ja w następnej kadencji, ale każdy prezes który przyjdzie, będzie wprowadzał banknot 1000 zł w pewnym momencie - oświadczył Glapiński, którego pierwsza kadencja kończy się w czerwcu 2022 r. Zgodnie z prawem ta sama osoba może kierować bankiem centralnym nie dłużej niż przez dwie kadencje. - Po prostu jest wygodnie składać w nim rezerwę, ale ludzie się już przyzwyczaili do tego. Jak ktoś chowa banknoty gdzieś w bieliźniarce, boi się tego co się stanie z jakichś powodów, to wygodniej jest odłożyć 500 zł czy 1000 zł niż tę samą kwotę w banknotach 50 zł – dodał Glapiński. Pojawiające się obawy innych instytucji państwowych o to, że z banknotów o wysokich nominałach korzysta się w szarej i czarnej strefie, prezes NBP zbił argumentem dotyczącym kryptowalut. - Ten biznes od dawna posługuje się kryptowalutami. Nie robi się przewozów w walizkach ogromnych nominałów. Kryptowaluty temu służą, to jest zupełnie inny front walki i NBP też o tym myśli – stwierdził.

 

Jak raportuje bankier.pl, prezes NBP odniósł się także do swoich słów sprzed kilku miesięcy, kiedy na konferencji w kancelarii premiera uspokajał, że bankowi centralnemu nie zabraknie pieniędzy.

 

- Kiedy na początku kryzysu powiedziałem, że nie ma obaw i nie ma co stać w kolejkach do bankomatów. Powiedziałem, że Narodowemu Bankowi Polskiemu nie zabraknie pieniędzy i powiedziałem to wyraźnie i dokładnie w tym sensie, że mamy ogromny rezerwuar zapasu gotówkowego i obsłużymy wszystkich ludzi. Oczywiście posiadamy zapas o odpowiednich nominałach – nie wszystko jest w stuzłotówkach i pięćdziesięciozłotówkach. Duża część zapasu to właśnie banknoty o nominale 500 zł – dodał szef NBP. Prezes banku centralnego dodał, że nowy banknot nie spotkał się z pozytywnym odbiorem u wszystkich uczestników rynku. Jak stwierdził, „nie wszystkim się chciało przestawić bankomaty, nie wszystkim chciało się przyjmować pięćsetki, gdy był run na wypłatę gotówki”. - Niestety, dotyczyło to też banków Skarbu Państwa, czego kompletnie nie rozumiem. Jak można bojkotować tego rodzaju nominał? – dodał.

 

Internauci obawiają się, że kolejne nominały zwiastują sytuację z czasów hiperinflacji. 24 lata temu, 21 listopada 1994 roku, Hanna Gronkiewicz-Waltz jako ówczesna szefowa NBP zaprezentowała wzór nowej złotówki. Po denominacji przestaliśmy operować milionami, żeby zapłacić za podstawowe produkty. Aby łatwo się przestawić na nowe złotówki, "obcięliśmy" cztery zera i np.: za butelkę oleju słonecznikowego zamiast płacić 17 500 zł, płaciliśmy 1,75 zł, a średnia pensja z 5 328 000 zł zmieniła się w 532,80 zł. Od 1 stycznia 1995 r. zaczęły obowiązywać nowe banknoty, które do 1996 roku były w obiegu równolegle ze starymi, a sklepy często podawały dwie ceny obok siebie. Ostateczny termin, do którego banknoty i monety sprzed denominacji podlegały wymianie minął 31 grudnia 2010 roku. Według szacunków NBP na dzień 31 grudnia 2009 r., nie zostało wymienionych 8 283,4 mln sztuk starych monet i banknotów o wartości 174,8 mln (nowych) złotych.

 

WO