Jak podaje Polska Agencja Prasowa, o skrócenie nazwy „Morze Białe” do jej pierwszego członu – „Morze” – wystąpili do władz uczelni obecni oraz byli studenci zrzeszeni w kolektywie artystycznym Brown Island (Brązowa Wyspa). Grupa przyjęła taką nazwę w ramach protestu wobec dominacji białych, dobrze sytuowanych kolegów. „Czuliśmy się jak brązowa wyspa na morzu białych studentów. Nazwa sali tylko wzmocniła to doświadczenie” – twierdzą wnioskodawcy cytowani przez gazetę „Dagens Nyheter”. Kolektyw Brown Island proponuje, aby zmiana nazwy została dokonana w sposób uroczysty i upamiętniona tablicą. Rektor uczelni Maria Lantz powołała grupę roboczą do walki z rasizmem strukturalnym, a zmiana nazwy sali została uwzględniona w dyskusji.

 

Propozycja została skrytykowana przez wykładającą na Konstfack prof. Sarę Kristoffersson oraz krytyka „Dagens Nyheter”. Uważa ona, że Morze Białe nie ma żadnego związku z rasizmem ani opresją, a jest nazwą historyczną, która powstała przez przypadek. „Morzem Białym” nazwano w latach 50. zaadaptowane na galerię pomieszczenie z białymi ścianami w poprzedniej siedzibie szkoły w centrum Sztokholmu. Nazwa przetrwała, gdy uczelnia przeniosła się do obecnej siedziby w dzielnicy Telefonplan, do budynku po fabryce Ericssona. Morze Białe to również nazwa geograficzna morza śródlądowego, które oddziela Półwysep Kolski od zwartej części Rosji. Konstfack jest największą wyższą szkołą artystyczną w Szwecji.

 

To nie pierwszy tego rodzaju pomysł. Z wieloma takimi przypadkami mieliśmy do czynienia m.in. w Stanach Zjednoczonych przy okazji protestów Black Lives Matter. W czerwcu ubiegłego roku jeden z największych na świecie producentów napojów PepsiCo Inc. zdecydował, że zmieni logo i nazwę swoich produktów z ponad 130-letnią tradycją. Chodzi o produkty śniadaniowe Aunt Jemima. Powodem tej decyzji jest walka ze stereotypami rasowymi. Zmianę opakowania znanej także u nas marki Uncle Bens rozważa Mars Inc. Był to efekt krytyki jaka spadła na właścicieli marki po protestach jakie przetoczyły się w USA. Po śmierci czarnoskórego George’a Floyda w trakcie policyjnej interwencji na przedstawiającą czarną kobietę markę posypały się gromy. Niektórzy zaczęli nawet nawoływać do bojkotu ich produktów. W związku z tym producent postanowił więc zmienić nazwę i logo śniadaniowej marki.

 

Aunt Jemima (Ciocia Jemima) to marka produktów śniadaniowych, takich jak mieszanki do naleśników, ciast i babeczek oraz syropy. Firma zadebiutowała w 1889 r. Wszystkie produkty opatrzone są wizerunkiem Afroamerykanki. Początkowo była to typowa mammy, czyli czarna służąca z turbanem na głowie i w sukience z białym kołnierzykiem. Logo marki przeszło metamorfozę w 100-lecie istnienia. W 1989 r. z głowy kobiety zdjęto chustę. Od tej pory ma ona naturalną fryzurę i kolczyki z pereł, dzięki czemu wizerunek ma znaczniej mniej konotacji rasowych. W reklamach Ciocia Jemima była przedstawiana jako "szczęśliwa niewolnica". Właściciele uznali więc, że ich marka powiela „stereotypy rasowe” i postanowili dokonać zmiany. - Uznaliśmy, że pochodzenie Cioci Jemimy opiera się na stereotypie rasowym. Dążąc do równości rasowej poprzez szereg inicjatyw, musimy również uważnie przyjrzeć się naszym markom i upewnić się, że odzwierciedlają one nasze wartości i spełniają oczekiwania klientów – mówi Kristin Kroepfl, wiceprezes i dyrektor ds. marketingu Quaker Foods, która jest spółką zależną od PepsiCo. W ramach ocieplania swojego wizerunku PepsiCo postanowiło również, że w ciągu najbliższych pięciu lat podejmie szereg inicjatyw o wartości ponad 400 milionów dolarów, aby wesprzeć czarne społeczności i zwiększyć reprezentację czarnych w koncernie.

 

WO