- Rząd belgijski zalecił, aby tekstylne maseczki na usta, które są bezpłatnie rozprowadzane przez farmaceutów od czerwca ubiegłego roku, nie powinny być już używane, ponieważ mogą zawierać szkodliwe substancje – czytamy w serwisie Euractiv.

Media dotarły do poufnego raportu Belgijskiego Instytutu Zdrowia Publicznego. Według jego autorów, maski produkowane w Azji przez firmę Avrox z Luksemburga mogą zawierać nanocząsteczki srebra i dwutlenku tytanu. Ich wdychanie może prowadzić do uszkodzenia dróg oddechowych.

Reakcja Instytutu na publikacje z jednej strony ma uspokajać odbiorców. Z drugiej jednak potwierdza prawdziwość przecieku. Według rządowych medyków, jest zbyt wcześnie na wyciąganie wniosków z dokumentu natomiast rozpoczęły się już prace nad dogłębnym zbadaniem materiałów, z których powstają zasłony na twarz.

Agencja informacyjna Belga podaje, że belgijskie ministerstwo obrony zarezerwowało w Avrox 15 milionów sztuk potencjalnie szkodliwych masek. Jedna trzecia zamówienia została już rozprowadzona.

Nie tylko Belgia miała ostatnio tego typu problemy. Połowa dostępnych we Włoszech maseczek FFP2 importowanych z Chin nie spełnia wymaganych norm i nie chroni. Ten wynik stwierdził metrolog Marco Zangirolami, który testuje je na masową skalę. Jak dodał, chińskie maseczki nie są też dostosowane do europejskich rysów twarzy.

Polska Agencja Prasowa poinformowała, że ekspert w dziedzinie pomiarów, norm i interpretacji wyników prowadzi w Turynie laboratorium, w którym sprawdził dotąd skuteczność około stu różnych modeli maseczek, także tych przeznaczonych dla szpitali. Jak zaznaczył w wypowiedzi cytowanej przez dziennik „La Repubblica”, 50 procent sprzedawanych środków ochrony nie filtruje odpowiednio powietrza. Dotyczy to również coraz częściej zalecanych maseczek FFP2 pochodzących z importu. Marco Zangirolami zwrócił też uwagę na fakt, że są problemy z właściwym utrzymaniem maseczek na nosie i ustach, ponieważ są one dostosowane do odmiennego, wschodniego kształtu twarzy. Według badacza maseczek przy ich zakupie konieczna jest czujność, ponieważ wiele z nich ma sfałszowane certyfikaty bezpieczeństwa, a wychwalane na etykietach ich zalety są często całkowicie fikcyjne.

Z kolei w wypowiedzi dla agencji ADNkronos specjalista podkreślił, że wielu włoskich przedsiębiorców zainwestowało duże pieniądze w „poważną”, jak zaznaczył, produkcję skutecznych maseczek, ale stają oni w obliczu konkurencji ze strony towarów z importu sprzedawanych za 20 eurocentów, podczas gdy sam materiał kosztuje dwa razy tyle. Właściciel laboratorium, w którym prowadzone są testy środków ochrony zaapelował o skrupulatne kontrolowanie jakości sprzedawanych produktów.

- Nie można tego sprawdzać tylko na papierze. Nie macie nawet pojęcia, ile krąży podrobionych dokumentów – podkreślił Zangirolami.

W świetle nowych obostrzeń wprowadzonych przez rząd Mateusza Morawieckiego od 27 lutego w Polsce obowiązuje nakaz ust i nosa za pomocą maseczki. Dotychczas można było w tym celu stosować przyłbice, chusty, kominy lub inne części garderoby. Wielu komentatorów uważa przepis za niezgodny z konstytucją oraz nieprecyzyjny, ponieważ m.in. nie zawiera on definicji maseczki.

Jedną z istotniejszych zmian jest ustanowienie województwa warmińsko-mazurskiego obszarem szczególnie zagrożonym zakażeniem wirusem SARS-CoV-2. W przypadku tego województwa wprowadzono dodatkowe obostrzenia związane m.in. z ograniczeniami w zakresie prowadzenia usług hotelarskich, działalności kulturalnej m.in. kin i teatrów i funkcjonowania galerii handlowych.

Regulacja wprowadza też ograniczenia dotyczące przekraczania granicy lądowej z Republiką Czeską i z Republiką Słowacką. Osoba przekraczająca tę granicę będzie obowiązana do posiadania negatywnego wyniku testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2 wykonanego, przed przekroczeniem granicy. 

 

PZ