Tradycyjnie w ostatnim dniu przed Wielkanocą – w Wielką Sobotę – wierni kościoła katolickiego gromadzą się w świątyniach, aby adorować Grób Pański. Tego dnia święci się również pokarmy, które w niedzielny poranek stawiamy na świątecznych stołach.

Ze względu jednak na epidemię, w wielu kościołach w tym roku nie odbyło się tradycyjne święcenie pokarmów. Ostateczna decyzja w tym zakresie należała do biskupów.

Tymczasem Sylwia Spurek proponowała, aby zerwać z tradycyjnym składem święconki oraz świątecznego stołu i przygotować wegańskie święta. Jak przekonuje, pozwoli to uniknąć cierpienia zwierząt oraz będzie wyrazem szacunku dla każdej istoty.

- Dla wielu z Was rozpoczynają się ważne, świąteczne dni. Pamiętajcie tylko, że każde święta mogą być wegańskie, każda święconka, każdy świąteczny stół może być bez cierpienia, może być symbolem szacunku dla życia każdej myślącej, czującej istoty. #GoVeganZielone serce #WeganskieSwieta – napisała Spurek.

Już wcześniej Sylwia Spurek wywoływała wiele komentarzy kontrowersyjnymi pomysłami dotyczącymi promowania weganizmu. Zdaniem wielu komentatorów są one coraz bardziej kuriozalne.

Jednym z ostatnich jej postulatów jest "Piątka dla branży roślinnej", która zakłada m.in. wprowadzenie zakazu reklam mięsa, mleka i jaj. Europosłanka zadeklarowała wsparcie merytoryczne i legislacyjne wszystkim parlamentarzystom, którzy popierają te postulaty.

- Zróbmy to dla klimatu, praw człowieka i oczywiście dla praw zwierząt! – zaapelowała. O swoim pomyśle polityk mówiła w wywiadzie dla "Faktu".

– Dopóki środki publiczne będą przeznaczane na wspieranie produkcji mięsa oraz reklamę mięsa i mleka, dopóty nie możemy powiedzieć „mój talerz moja sprawa”. W tym momencie jedzenie jest kwestią publiczną – tłumaczy Spurek.

– Pytanie, czy polityczki i politycy są na tyle odważni, żeby zdecydować się wprowadzać takie zmiany – zastanawia się europosłanka w rozmowie z tabloidem.

– Bardzo niewiele mówi się, jakie konsekwencje dla klimatu ma rolnictwo, jak wpływa na katastrofę klimatyczną. Dopóki nie zaczniemy o tym mówić, to nie będziemy mogli zwalczać katastrofy klimatycznej. Piątka dla branży roślinnej to odpowiedź na to, jakie strategie powinniśmy tworzyć, jeżeli chcemy zwalczać katastrofę klimatyczną w związku z działaniem sektora rolniczego – tłumaczyła dalej Spurek.

Europosłanka poszła jednak o krok dalej w swoich wegańskich postulatach i oprócz zakazu reklamowania mięsa wpadła na pomysł, aby wprowadzić podatek na ten rodzaj żywności.

Zdaniem Spurek, mięso należy potraktować tak, jak państwo robi w przypadku papierosów czy alkoholu. Polityk chce obłożenia go akcyzą. Pieniądze z nowego podatku miałyby pokryć koszty „leczenia chorób spowodowanych spożywaniem mięsa”. Środki pozyskane z nowej daniny mają być jej zdaniem przeznaczone na leczenie chorób spowodowanych spożywaniem mięsa i mleka.

- To, co jemy, nie jest prywatną spraw. Papierosy, alkohol i benzyna są opodatkowane akcyzą. Teraz czas na podatek od mięsa, który pokryje koszty leczenia chorób spowodowanych spożywaniem mięsa i mleka oraz koszty szkód środowiskowych. #PodatekodMiesa – napisała na Twitterze poseł PE.

Wpis Spurek wywołał mnóstwo emocji, a wkrótce pod nim pojawiła się lawina komentarzy internautów. Nie szczędzili oni słów krytyki pod adresem europosłanki.

- Niedoczekanie :) – napisał publicysta Do Rzeczy Rafał Ziemkiewicz, dodając fotografię „wiejskiego stołu” pełnego wędlin.

- Mój talerz, moja sprawa :) – skwitował Cezary Krysztopa, zastępca redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność”, nawiązując do słynnego hasła z proaborcyjnych protestów.

- Podatek, to Pani powinna płacić za każdy wpis na Twitterze – skomentowała jedna z internautek.

- Jedzenie nie jest prywatną sprawą, za to zamordowanie dziecka - jak najbardziej, to nasze prawo. Z tym się nie da dyskutować, to można co najwyżej obśmiać – zauważył jeden z użytkowników Twittera.   

 

PZ