Jak podaje portal wirtualnemedia.pl, raper Lil Nas X i kolektyw artystyczny MSCHF wspólnie stworzyli czarne sportowe buty "Satan Shoes" bazowane na słynnym modelu Nike Air Max 97. Na obuwiu umieścili z pentagramem i czerwonymi wstawkami, widoczny jest też motyw odwróconego krzyża. Na bucie widoczny jest też napis "Luke 10:18", co jest odwołaniem do 18. wersu 10. rozdziału Ewangelii według św. Łukasza: „Wtedy rzekł do nich: widziałem szatana spadającego z nieba jak błyskawica”. Artyści zapewniają, że podeszwa buta zawiera kilkadziesiąt centymetrów płynu z kroplą ich własnej krwi.   Limitowana kolekcja butów liczy jedynie 666 par (liczba celowo odwołuje się do szatana). Kontrowersyjna kolekcja wyprzedała się błyskawicznie, mimo iż cena za parę wynosiła 1018 dolarów. Nike natychmiast odcięła się od projektu, co potwierdzili artyści z kolektywu MSCHF. Marka złożyła pozew przeciw twórcom "Satan Shoes". Żąda wydania zakazu użycia logo na obuwiu, twierdząc, że w żaden sposób nie wyraziła zgody na wykorzystanie swojego znaku towarowego i nie autoryzowała projektu. W pozwie wskazano, że "Satan Shoes" mogą "tworzyć błędne skojarzenia między produktami MSCHF i Nike". Gigant chce, by kolektyw nie sprzedawał dalej butów z ich logo. Wniosek wpłynął do sądu właściwego dla Wschodniego Okręgu Nowego Jorku. Na swoim kanale na YouTube sprawę w osobliwy sposób skomentował Lil Nas X . W filmie pod tytułem "Przeprosiny" najpierw pokazał satanistyczny but, a następnie zamieścił fragment własnego teledysku "Montero (Call me By Your Name), na którym widać jak tańczy wokół postaci szatana, na koniec skręca mu kark i odbiera tron. Akcja z butami jest elementem promocji teledysku.

 

Marka to bezcenny towar w dzisiejszym świecie. Dlatego każda z firm dba o nią, jak tylko może. Zdają sobie z tego sprawę także władze światowych potęg. Chińskie stacje telewizyjne na polecenie władz w Pekinie zamazują w nadawanych programach telewizyjnych pojawiające się tam znaki firmowe zachodnich marek odzieżowych umieszczone na ubraniach lub butach osób występujących na ekranie. Polityka chińskich nadawców to zemsta za wsparcie ze strony Zachodu dla mniejszości ujgurskiej wykorzystywanej przy wytwarzaniu bawełny w Chinach. Wśród ukaranych firm są między innymi H&M, Puma, Adidas oraz Nike. Kilka tygodni temu w krajach zachodnich zaczęła się rozwijać akcja, która ma na celu zwrócenie uwagi opinii publicznej na problem chińskiej mniejszości Ujgurów. Są oni wykorzystywani przy produkcji bawełny w Sinciangu – chińskiej prowincji stanowiącej jeden z największych ośrodków wytwarzania tego materiału na świecie. Głos w sprawie obrony Ujgurów zabierali nie tylko politycy i inne postaci publiczne, w akcję włączyły się także zachodnie marki odzieżowe, które wyraziły sprzeciw wobec sposobu traktowania Ujgurów przez chińskie władze. Chiński rząd najpierw stanowczo zaprzeczył, jakoby mniejszość ujgurska była wykorzystywana i pracowała w skandalicznych warunkach. Kolejnym ruchem Pekinu było zmuszenie chińskich stacji telewizyjnych do zamazywania w nadawanych przez nich programach znaków firmowych zachodnich producentów odzieży i obuwia u występujących tam osób. W efekcie w audycjach chińskich nadawców w miejscach, gdzie znajdują się loga zachodnich firm umieszczono zamazania nie pozwalające widzom zidentyfikować jakiej marki koszulki, bluzy czy buty pojawiają się na ekranie. Zemsta chińskich stacji uderzyła przede wszystkim w producentów, którzy najbardziej aktywnie włączyły się w protesty przeciwko dyskryminacji Ujgurów, na liście znalazły się m.in. H&M, Puma, Adidas oraz Nike. W internecie pojawiła się lawina komentarzy wyśmiewających postępowanie chińskich nadawców, a decyzja Pekinu została uznana za infantylną. Ostatecznie ruch władz chińskich spowodował efekt odwrotny od zamierzonego wywołując rosnącą falę poważnych dyskusji na temat sposobu, w jaki Ujgurowie są traktowani w Chinach.

 

WO