Wskazał, że rolę tę przejęłaby świecka, rządowa biurokracja, podczas gdy „troska o zmarłych jest misją duchową, nie świecką”. – Nasza wiara uczy, że jest to jeden z naszych uczynków miłosierdzia co do ciała i to leży u podstaw sposobu, w jaki dbamy o nasze cmentarze. Rząd zdaje się widzieć we własności cmentarzy jedynie źródło dochodu, bez wrażliwości na jej element duchowy ani na życzenia rodzin zmarłych – wskazał hierarcha. Zaznaczył, że zapowiedziane 25 maja posunięcie skonsoliduje zarządzanie wszystkimi cmentarzami, które są uważane za grunty publiczne, pod jednym wielowyznaniowym, interdyscyplinarnym zarządem, powołanym przez rząd.

 

Minister wody, nieruchomości i mieszkalnictwa Melinda Pavey argumentowała, że jest to konieczne, by stawić czoła brakowi miejsc pochówku i problemom finansowym pięciu dotychczasowych zarządów cmentarzy. Jednym z nich jest Katolicki Metropolitalny Zarząd Cmentarzy, który ma obecnie trzy cmentarze i niedawno zakupił ziemię pod stworzenie dwóch kolejnych. Na łamach dziennika „The Australian”, abp Fisher wyraził opinię, że za planem stoi chęć wstrzymania tradycyjnych pochówków i zmuszenia wszystkich do kremacji zmarłych, a nawet zamiar likwidacji dotychczasowych grobów, by wykorzystać tereny cmentarne pod budownictwo.

 

Według informacji z początku 2020 roku, w 2016 roku w Australii mieszkało około 5,3 mln katolików, co stanowi 22,6 proc. ludności tego państwa. Nieco ponad 1,3 mln to osoby urodzone na innych kontynentach, przy czym ok. 136,4 tys. spośród nich słabo zna język angielski a prawie 306 tys. żyje w warunkach ubóstwa. To tylko niektóre liczby zawarte w najnowszym raporcie Krajowego Ośrodka Badań Duszpasterskich, działającego w łonie tamtejszego episkopatu.

Dokument opiera się nie tylko na własnych wyliczeniach, ale uwzględnia również dane spisu powszechnego przeprowadzonego w 2016 przez rządowy Urząd Statystyczny. Punktem wyjścia są dane, przedstawione wówczas przez osoby, które otwarcie deklarowały się jako katolicy. Raport Ośrodka jest więc narzędziem pozwalającym ustalić i określić obecność Kościoła katolickiego w społeczeństwie australijskim oraz stojące przed nim wyzwania.

 

Udostępniony obecnie materiał podaje, że w państwie-kontynencie żyło w tym czasie 5 291 834 katolików, czyli 22,6 proc. ogółu jego mieszkańców, przy czym 1 304 993 pochodziło z zagranicy, a 136 360 nie mówiło dobrze po angielsku. Według innego kryterium 305 823 osoby żyło w biedzie.

 

„Dane powyższe stanowią dla osób pełniących różne posługi w Kościele podstawowe narzędzie do lepszego poznania i zrozumienia wiernych na obszarze ich działania oraz mogą być wykorzystane do przystosowania tych posług do rzeczywistych potrzeb wiernych” – skomentowała ogłoszony dokument dyrektorka Ośrodka Badań Trudy Dantis. Jako przykład takiego dostosowania wymieniła te wspólnoty kościelne, w których występuje stosunkowo wysoki odsetek osób o słabej znajomości angielskiego. Diecezja, w której występuje takie zjawisko, mogłaby wówczas zapewnić posługę w innych językach, aby zaspokoić potrzeby duszpasterskie takich wiernych.

 

Podobnie znajomość średniego dochodu różnych osób może pomóc parafii i diecezji w zbadaniu nowych sposobów dotarcia do tych rodzin, które żyją w warunkach ubóstwa – powiedziała szefowa instytucji badawczej. Wyjaśniła przy tym, że na tym pierwszym etapie raport przedstawia liczby dotyczące diecezji, ale od tego roku proboszczowie będą mogli otrzymać bardziej szczegółowe dane pochodzące od poszczególnych wspólnot duszpasterskich.

 

WO