Opublikowano już dokument „Dla Kościoła synodalnego: komunia, uczestnictwo i misja”, dokument przygotowawczy do XVI Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów. Czytamy w nim: „(…) synodalność stanowi główną drogę Kościoła, powołanego do odnowy pod działaniem Ducha i słuchania Słowa. Umiejętność wyobrażenia sobie innej przyszłości Kościoła i jego instytucji, zgodnie z otrzymaną misją, zależy w dużej mierze od decyzji o zainicjowaniu procesów słuchania, dialogu i rozeznawania wspólnotowego, w których każdy może uczestniczyć i wnosić swój wkład. Jednocześnie decyzja o „podróży razem” jest proroczym znakiem dla rodziny ludzkiej, która potrzebuje wspólnego projektu zdolnego dążyć do dobra wszystkich. Kościół zdolny do komunii i braterstwa, do uczestnictwa i pomocniczości, w wierności temu, co głosi, będzie mógł stanąć obok ubogich i najmniejszych i użyczyć im własnego głosu. Aby „podróżować razem” musimy dać się wychowywać Duchowi do mentalności prawdziwie synodalnej, wchodząc z odwagą i wolnością serca w proces nawrócenia, który jest niezbędny dla „nieustannej reformy, której [Kościół] zawsze potrzebuje, o ile jest instytucją ludzką”.

Okazuje się, że projekt, o którym mówili dotychczas głównie niemieccy biskupi, aby uczynić Kościół instytucją demokratyczną, w której wszyscy mają prawo decydować o jego charakterze i misji, jest dla Franciszka „główną drogę Kościoła”. Nie ma już ponadto odwrotu od niej. Droga ta ma uczynić Kościół bardziej zdolnym do braterstwa. To ostatnie hasło jest jakby wprost wzięte od ideologów rewolucji francuskiej. Nie chodzi zresztą tylko o slogany: „Pasterze, ustanowieni przez Boga autentycznymi stróżami, tłumaczami i świadkami wiary całego Kościoła nie powinni lękać się słuchać powierzonej im owczarni. Konsultacja z Ludem Bożym nie zakłada przyjęcia w Kościele dynamiki demokracji opartej na zasadzie większości, ponieważ u podstaw uczestnictwa w każdym procesie synodalnym leży wspólna pasja dla wspólnej misji ewangelizacyjnej a nie reprezentowanie sprzecznych interesów. Innymi słowy, jest to proces kościelny, który może mieć miejsce tylko „w sercu hierarchicznie zorganizowanej wspólnoty”. Jest to owocna więź między  sensus fidei  Ludu Bożego i funkcji Urzędu Nauczycielskiego Pasterzy, aby urzeczywistniał się jednomyślny konsensus całego Kościoła w tej samej wierze. Każdy proces synodalny, w którym biskupi są wezwani do rozeznania, co Duch mówi do Kościoła, nie sami, ale słuchając Ludu Bożego, który „uczestniczy także w prorockiej funkcji Chrystusa” (LG, nr 12); jest ewidentną formą tego „podróżowania razem”, które sprawia, że Kościół rośnie”.

Mamy powyżej oczywiście uwagi, że nie chodzi o „dynamikę demokracji” i odrzucenie hierarchii, ale w praktyce możemy sobie łatwo wyobrazić coś innego. Wezwanie, aby biskupi słuchali wiernych w celu zrozumienia Ducha Świętego, jest niczym innym niż zachętą do tworzenia kościoła (już nie Kościoła) na wzór wspólnot protestanckich – odpowiadającego ludzkim potrzebom wierzącym. Wiemy oczywiście, że nie chodzi o wszystkich wiernych. Tysiące wiernych prosiło papieża, by zachował starą Mszę, ale tych papież nie usłuchał. Chodzi o głosy jedynie liberalnych katolików, którzy gardzą Tradycją i nauczaniem Kościoła, zmierzając do jego przekształcenia w duchu lewicowym. Kościół nie urośnie od tego, że zrezygnuje z nauczania Chrystusa i dostosuje się do grupy progresistów. To będzie oznaczało tylko jego głęboki upadek. Na to nie może być zgody i jeśli ktoś, w imię źle pojętego posłuszeństwa nie pojmuje, ten jutro obudzi się w Kościele, którego już nie rozpozna.