Po latach wojny i bezwzględnego totalitaryzmu Winni starają się dostosować do nowej rzeczywistości. Kasia i Basia z wieku nastoletniego wkraczają w dorosłość, starsze pokolenie natomiast wciąż spotyka ludzi i wydarzenia z przeszłości. Winni wciąż będą jednak uwikłani we wszystkie ważniejsze wydarzenia epoki, które niejednokrotnie będą miały dla nich tragiczne konsekwencje. Spokojniejsze lata przyniosą natomiast problemy uniwersalne: nałogi, konflikty w rodzinie, śmierć najbliższych. Rodzina, a wraz z nią serial wkraczają w nową epokę.

Trzecia seria "Stulecia Winnych" kładzie większy nacisk na wątki obyczajowe, więcej tu życia na co dzień niż znajdowania się w środku dziejowej zawieruchy. Opowieść zresztą zaczyna skupiać się bardziej na Kasi i Basi niż Ani i Mani. Starsze pokolenie niejako przekazuje pałeczkę młodszemu, nie oznacza to jednak, że zostaje zaniedbane. Zarówno "pierwsze" bliźniaczki jak i ich ojciec czy wujostwo nie zostają zapomniani. Ewidentnie jednak to pokolenie córek Mani wiedzie tu prym. To problemy młodych i ich dążenia do szczęścia napędzają większą część fabuły.

Oczywiście choć dramatyzmu jest tu nieporównywalnie mniej niż w poprzedniej serii, to wciąż go nie brakuje. Nie mówię tu wyłącznie o wydarzeniach z lat 1968 i 1970, gdyż Winnych dotykają też tragedie osobiste,  wynikające także z udziału w ważnych wydarzeniach historycznych. 

Szczególnie ciekawie wypada przedstawienie zmian technologicznych i społecznych. W końcu pierwsza seria zaczynała się w czasach raczkującego lotnictwa, jeszcze pod rosyjskim zaborem. W serii trzeciej Winni kupują telewizor, rozmawiają o locie Gagarina, śpiewają znane do dziś przeboje. Tu właśnie pomysł trwającej dziesięciolecia sagi rodzinnej pokazuje swój ogromny atut: możliwość śledzenia zmian otaczającego rodzinę świata. Gra aktorska jak zwykle stoi na najwyższym poziomie. Zarówno aktorzy znani z poprzednich odsłon jak i nowe twarze gwarantują wiarygodność. Ciężko powiedzieć, kto wiedzie prym - wszystkich oglądałem z wielką przyjemnością.
Wielu odbiorcom przedstawione w tej serii czasy mogą kojarzyć się z dzieciństwem lub młodością - oglądając ją można więc przenieść się niejako w przeszłość. Polecam więc nie tylko z powodu fabuły i gry aktorskiej, ale także dla realiów epoki, zaś Winni czasów gomułkowskich są… ponadczasowi.

Stefan Dziekoński