Próbna wersja ma zostać uruchomiona w przyszłym miesiącu. "Stworzyłem TRUTH Social i TMTG, by stawić czoła tyranii Big Tech. Żyjemy w świecie, gdzie talibowie są ogromnie obecni na Twitterze, a mimo to wasz ulubiony amerykański prezydent został uciszony" - powiedział Trump, cytowany w komunikacie wydanym przez jego nowo utworzoną spółkę Trump Media and Technology Group (TMTG). Uruchomienie portalu w wersji beta dla zaproszonych gości planowane jest na listopad, zaś w pełnej wersji portal ma wystartować w pierwsyzm kwartale 2022 r. Aplikację już teraz można zamówić w przedsprzedaży w Apple Store. Jak napisano w komunikacie, spółka Trumpa ma misję "stworzenia rywala dla konsorcjum liberalnych mediów" i "walki przeciwko Big Tech". Oprócz stworzenia TRUTH (ang. "prawda"), firma Trumpa planuje uruchomić serwis streamingowy TMTG+, który ma oferować nie-lewicową "rozrywkę, wiadomości i podcasty"

 

Jak podano w komunikacie, portal zostanie stworzony na bazie fuzji TMTG ze spółką Digital World Acquisition Group (DWAC). DWAC jest spółką typu "blank check", specjalnie utworzoną do przejęcia innej firmy. Jej szefem jest Patrick Orlando, biznesmen specjalizujący się w przejęciach. W zarządzie spółki przedstawiciele funduszu inwestycyjnego Garelick Capital, chilijskiej grupy kapitałowej Bethia oraz innej "spółki w ciemno" Yunhong International, zarejestrowanej na Kajmanach i mającej siedzibę w chińskim Wuhan. Jak podano w komunikacie, firma powstała z fuzji obu spółek jest wyceniana łącznie na 1,7 mld dolarów. W rezultacie TMTG ma trafić na giełdę. Inicjatywa Trumpa jest już kolejną próbą stworzenia prawicowej alternatywy dla mediów społecznościowych głównego nurtu. Choć sieci takie jak Parler, Gab, czy Rumble cieszą się stosunkową popularnością w kręgach prawicy, to wciąż są niszowymi. Podobny los spotkał portal GETTR, klon Twittera stworzony przez byłego doradcę Trumpa Jasona Millera.

 

Tymczasem gigant mediów społecznościowe Facebook zgodził się zapłacić 14,25 mln dolarów kary za dyskryminowanie, według władz USA, Amerykanów starających się o pracę w tej firmie. Wielkość kwoty wynika z umowy między stronami sporu, Facebookiem i rządem federalnym. Według przedstawicieli administracji Stanów Zjednoczonych polityka zatrudnienia prowadzona przez Facebooka narusza federalne zasady rekrutacji. W rezultacie negocjacji doszło do dwóch porozumień z resortami sprawiedliwości oraz pracy.

 

Ministerstwo Sprawiedliwości w grudniu ubiegłego roku oskarżyło Facebooka o preferencyjne traktowanie przy zatrudnianiu zagranicznych, tymczasowych pracowników kosztem Amerykanów. "Facebook nie stoi ponad prawem" - podkreśliła dyrektor ds. prawnych w tym ministerstwie Seema Nanda. Asystentka prokuratora generalnego USA Kristen Clarke oceniła porozumienie z Facebookiem jako historyczne. Kwotę jaką została obciążona firma nazwała największą karą cywilną w ramach w przepisów antydyskryminacyjnych w 35-letniej historii ustawy o imigracji i obywatelstwie (INA). Władze w Waszyngtonie oskarżyły Facebooka także o "potencjalne naruszenie regulacji dotyczących rekrutacji". "Podczas gdy mocno wierzymy, że zachowywaliśmy standardy rządu federalnego (…) zawarliśmy porozumienia, aby zakończyć trwający spór i ruszyć do przodu" – wyjaśnił rzecznik Facebooka. Jak dodał, firma wciąż będzie zatrudniać najlepszych pracowników zarówno z USA, jak i na całym świecie.

 

Tymczasem amerykański blog technologiczny Verge poinformował, że Facebook zamierza przyjąć nową nazwę a także dokonać modyfikacji swych usług i produktów. Zdaniem Verge szef giganta Mark Zuckerberg zapowie to 28 października na corocznej konferencji firmy. Do ujawnienia projektu może dojść jednak wcześniej. W odpowiedzi Facebook oświadczył, że nie komentuje "pogłosek, ani spekulacji".

 

WO