W inteligentnych miastach wiele wątpliwości budzi Inteligentne Bezpieczeństwo. Według autorów rządowego raportu jest to „grupa rozwiązań w różnych aspektach adresująca ochronę życia, zdrowia i mienia mieszkańców” Chodzi o takie działania, jak

- Inteligentne monitorowanie przestrzeni publicznej – systemy kamer i monitorowania otoczenia, (sensory ruchu, pożaru, zalania, obecności niebezpiecznych związków w powietrzu etc.).

- Wykrywanie strzałów – rozwiązania obejmujące zarówno czujniki/kamery jaki i systemy wykrywające zdarzenia potencjalnie związane z przestępstwami bądź wypadkami.

- Inteligentne systemy reagowania w sytuacjach kryzysowych.

- Zarządzanie tłumem/zgromadzeniami – analityka tłumu – systemy monitorowania przemieszczania się mieszkańców oparte o dane telekomunikacyjne.

- Inteligentne centra zarządzania kryzysowego, które agregują dane sensoryczne i analitykę video.

Są to tylko przykładowe elementy tego systemu, ale i przez nie na głowie włosy stają dęba. W wymienianych korzyściach są poprawa bezpieczeństwa fizycznego mieszkańców, ograniczenie przestępstw i wypadków oraz redukcja ewentualnych skutków, a także wykorzystanie infrastruktury i zasobów służb mundurowych. Z pewnością ta technologia może to wszystko zapewnić, ale przecież także znacznie więcej: totalną inwigilację obywateli i całkowitą kontrolę nad ostatnim skutecznym narzędziem oporu obywateli przeciwko władzy – protestami. Służby mundurowe zyskają środki, dzięki którym nie tylko będą mogły zapewnić bezpieczeństwo tłumowi, ale również nim manipulować. Polska rzeczywistość pokazuje nam, że już teraz policja wypełnia często biernie polecenia polityków, dokonując chociażby prowokacji. Nie zawsze się one udają. Mając jednak pełen wgląd w zachowanie tłumu, obserwując na żywo manifestacje, które będą analizowane przez sztuczną inteligencję także pod kątem np. ich słabych punktów, będzie można sterować zgromadzeniami i dowolne z nich wykorzystać we własnych celach.

Znamienne jest, jakie bariery widzą autorzy Raportu we wdrożeniu w życie powyższych wizji: „Równie istotnym problemem na obecnym etapie wdrażania rozwiązań z obszaru IoT jest ograniczone zainteresowanie potencjalnych klientów. Brakuje świadomości zarówno po stronie mieszkańców, jak i samorządów. Rozwój branży jest stymulowany przez dostawców, a nie przez realne potrzeby użytkowników. W wielu przypadkach potencjalne zalety tracą na znaczeniu w zderzeniu rzeczywistością. Ograniczenie organizacyjne, ekonomiczne i formalne powoduje, że potencjalni odbiorcy nie widzą potrzeby wdrażania tych rozwiązań, dlatego też bardzo istotnym elementem jest ocena rzeczywistych potrzeb. IoT nie może być postrzegane jedynie przez pryzmat nowości i źródła potencjalnych dodatkowych przychodów, powinno szczególnie w obszarze SmartCity odpowiadać na potrzeby mieszkańców i służyć poprawie życia w mieście”1.

Sami zwolennicy Internetu rzeczy przyznają tym samym, że ludzie nie są obecnie zainteresowani tymi wszystkimi proponowanymi korzyściami, dostawcy próbują tworzyć nowe potrzeby, a sam obszar jest traktowany głównie przez pryzmat potencjalnych przychodów. Trudno w gruncie rzeczy o większe oskarżenia. Trzeba pamiętać natomiast, że te realne i rzekome korzyści wymagają gigantycznych inwestycji, których podejmą się samorządy i zapewne rząd. Będzie to więc sfinansowane z pieniędzy podatników, a zyski z tego będą czerpać korporacje, które czekają, aż wybuduje im się infrastrukturę.

 

Najnowsza książka autora pt. „Wyprane mózgi. Jak przez kontrolę umysłów niszczy się naszą cywilizację i zniewala ludzi” do nabycia u wydawcy w specjalnej cenie 25 zł. Prosimy dzwonić na numer wydawnictwa św. Tomasza z Akwinu (601 519 847) bądź pisać na adres savoir@savoir-vivre.com.pl i powołać się na rabat z Prawy.pl

1 Raport…, dz. cyt., 41.