- Wywiad amerykański posiada takie same jak Brytyjczycy dowody na to, że Rosja planuje zainstalowanie w Kijowie przyjaznego sobie przywódcy - poinformowała w niedzielę amerykańska telewizja CNN.

- To prawda, widzieliśmy informacje wskazujące na to, że Rosja próbuje uniknąć ciągnącej się latami wojny. Jednym ze służących do tego kroków jest zainstalowanie w Kijowie przyjaznych sobie władz i używanie szpiegów do wzniecania protestów - poinformowało źródło zaznajomione zarówno z brytyjskim, jak i amerykańskim wywiadem. Jak dodano, „Amerykanie mają te same informacje”.

CNN przypomniała, że amerykański rząd oskarżał już wcześniej Kreml o rekrutowanie obecnych oraz byłych urzędników ukraińskich władz, którzy mieliby przejąć kontrolę nad rządem w Kijowie. Waszyngton objął w czwartek sankcjami czterech ukraińskich urzędników, których oskarżono o sterowane z Rosji próby destabilizacji Ukrainy.

Brytyjskie ministerstwo spraw zagranicznych oświadczyło w sobotę, że jest w posiadaniu informacji wskazujących, że rząd rosyjski chce zainstalować w Kijowie prorosyjskiego przywódcę. Ma to być dowód intencji Rosji dot. inwazji i okupacji Ukrainy. Według komunikatu Brytyjczyków, jako potencjalny kandydat brany jest pod uwagę były ukraiński deputowany Jewhen Murajew z byłej prorosyjskiej Partii Regionów.

W odpowiedzi rosyjskie MSZ wydało komunikat, w którym zaprzeczyło tym informacjom.

- Dezinformacja rozpowszechniana przez brytyjskie ministerstwo spraw zagranicznych to kolejny dowód, że to właśnie NATO, na czele którego stoją Anglosasi, eskaluje napięcia wokół Ukrainy. Wzywamy brytyjskie ministerstwo spraw zagranicznych do zaprzestania prowokacyjnej aktywności, zaprzestania szerzenia bzdur - oświadczyła rosyjska dyplomacja.

O to, na ile prawdopodobny jest pełnowymiarowy konflikt zbrojny pomiędzy Rosją i Ukrainą, został zapytany przez portal DoRzeczy.pl Grzegorz Kuczyński, dyrektor programu Eurasia Warsaw Institute i ekspert ds. wschodnich. Jego zdaniem „wszystko zależy od skali agresji”.

- Ja sam w listopadzie i grudniu byłem sceptycznych wobec zapowiedzi agresji, myślałem, że to kolejna pokazówka Rosji, ale okazuje się, że momentem przełomowym było ogłoszenie żądań wobec NATO, żądań, które okazały się nie do spełnienia. Putin szuka pretekstu, żeby zaatakować, dlatego ryzyko z każdym dniem rośnie. Pozostaje pytanie o skale i sposób przeprowadzenia inwazji. Być może Rosjanie będą próbowali powtórzyć to, co NATO zrobiło w Libii 2011 roku, czy w Jugosławii w 1999 r. Moskwa tego typu rozwiązania – przede wszystkim operacje powietrzne – testowała w ostatnich latach w Syrii – powiedział ekspert w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

Równie niepokojące wiadomości pochodzą z Niemiec. Jak pisze w sobotę dziennik „Bild”, „coraz bardziej prawdopodobna staje się wojna między Ukrainą a Rosją”. Według informacji gazety niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych pracuje nad planem ewakuacji dla krewnych pracowników ambasady niemieckiej na Ukrainie.

- Zgodnie z planem powinni oni zostać wywiezieni z kraju, jeśli sytuacja ulegnie dalszemu pogorszeniu - pisze "Bild". Z kolei dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" w kontekście tej informacji przypomina, że „wcześniej ze strony Stanów Zjednoczonych pojawiły się doniesienia o konkretnych planach ewakuacji”.

Według Fox News Departament Stanu USA poprosił członków rodzin pracowników ambasady USA na Ukrainie o rozpoczęcie ewakuacji w poniedziałek. W ciągu najbliższego tygodnia Departament Stanu będzie również zachęcał Amerykanów do opuszczenia Ukrainy lotami komercyjnymi, dopóki są jeszcze dostępne/

Wieczorem na medialne doniesienia oficjalnie zareagowało niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych - pisze "Bild", cytując oświadczenie MSZ.

- Bardzo uważnie obserwujemy sytuację w zakresie bezpieczeństwa pracowników naszych misji zagranicznych na Ukrainie i jesteśmy w ścisłym kontakcie z naszymi partnerami w UE i na szczeblu międzynarodowym. Federalne Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie podejmuje obecnie żadnych działań w celu zmniejszenia liczby pracowników ambasady lub członków (ich) rodzin – czytamy w oświadczeniu.

 

PZ