- No to mamy komplet – stwierdziła Panda, podnosząc się z wygodnej leżanki.

- Spóźniłem się?- zapytał przypalany Owczarek niemiecki, stanąwszy na progu izby.

- Zachadi – burknął zapraszająco brązowy miś.

Po chwili cała trójka siedziała wygodnie na przygotowanych posłaniach. Gdy gospodarz rozpoczął rytuał parzenia narodowej herbaty, niespodziewanie rozległo się nerwowe pukanie do drzwi.  

Wszyscy spojrzeli na siebie ze zdziwieniem. Siedzący najbliżej wejścia Niedźwiedź rzucił w przestrzeń pytanie, zastygając na miejscu.

- Kto tam?

- To ja pustynna kuna – dobiegło zza drzwi.

- Nie ma czegoś takiego – wtrąciła Panda, ruszając w kierunku wejścia.

- Nie? To niby kto ja jestem? – usłyszała w odpowiedzi.

Z zaciekawieniem spojrzała przez wizjer, za którym dostrzegła nienaturalnie powiększoną postać bezczelnie opartą o framugę. Otworzyła drzwi, odsłaniając zawadiackie oblicze futrzanego przybysza.

- Co, chcieliście radzić beze mnie? – usłyszała.

Kuna zwinnym ruchem wślizgnęła się do izby, siadając na wolnym taborecie.

- No to możemy zaczynać – rzekła – wyciągając z torby przygotowany notatnik.

Pozostali uczestnicy spotkania spojrzeli na siebie bezradnie. Syberyjski Niedźwiedź wzruszył tylko ramionami i spotkanie mogło się zaczynać.

- Zebraliśmy się tu po to, by określić wspólne cele – zagaiła Panda.- I co każdy z nas może osiągnąć.

- Ja nie chcę Niedźwiedzia Gryzly na swoim terenie.- rzekł Syberyjski kudłacz – Mam dosyć tego zadymiarza. Nie dość, że rozpętał tyle wojen, po drugiej światowej, to jeszcze dostaje za to nagrodę Nobla. Nie chcę jego śmieciowej waluty, którą drukują jak tylko mają potrzebę, zlecając robotę rodzince starozakonnych grandziarzy.

- No. No. Uważaj na słowa – wtrąciła Kuna.

- Nie będzie mnie szantażował jakiś kowboj ze swoją popapraną ideologią i nic niewartą, zieloną  makulaturą. – kontynuował brunatny prelegent, ignorując słowa Kuny. – Przysyła do mojego sąsiada szemranych instruktorów, wiozących bombowe podarunki, którymi straszą moich rodaków. Tak im we łbach namieszali, że ci gnębią naszych od 2014 roku. Piętnaście tysięcy ofiar to już chyba wystarczający powód, by zatrzymać to wariactwo. A jeszcze, niby bliski, sąsiad blokuje możliwość przesyłu słodkiej wody na mój Krym.

- Świat twierdzi, że nie twój.- wtrącił Owczarek

- Powiedz to sześćdziesięciu procentom naszych na Krymie i dwudziestu czterem procentom uzurpatorów.

- I czego chcesz w tej sytuacji? Chcesz rozpętać wojnę? – zapytała panda.

- Chcę bronić swoich? – odparł niedźwiedź.

- Nie rznij świętoszka. – syknęła kuna – Ludziska pamiętają Afganistan.

- A jakoś nie mogą sobie przypomnieć – Libii, Iraku, Syrii, Jugosławii i kilkunastu innych nowożytnych zadym. – ironicznie rzekł brunatny miś

- Wypraszam sobie! Jugosławia to moja robota – wyszczekał niemiecki pies w przypływie szczerości. – A ty Kuna uważaj, bo ciebie w tej polityce Grizly było, aż za dużo.

- Dobra, dobra to tylko interesy – spuścił oczy indagowany szkodnik. – Po co było podnosić łapę na pozycję dolara.

- Czyli chcesz wojny z amerykańcem? – próbowała podsumować pytaniem Panda.

- Nie! To oni chcą bijatyki. I to jak zwykle na obcym boisku. -  zaryczał syberyjski futrzak – Wyszkolą, uzbroją, natrzepią kasy, naszczują sojuszników, rozdadzą medale ofiarom i wysrają kilka rzewnych, holywoodzkich dramatów wojennych. Ładują mi natowski sojusz pod sam nos i myślą, że się przestraszę klękania na stadionach „cywilizowanego” świata i mazania kredą po publicznych brukach.

- Wiesz, że ja wojny nie popieram – wtrącił chiński  miś.

- Tybetańczyk się znalazł. – użyła sarkazmu Kuna – Ale Tajwan to byś chętnie przytuliła.

- Ty lepiej milcz. – zaoponowała Panda – Właściwie zastanawiam się po co tu przywędrowałaś z tej twojej wybuchowej pustyni.

- Jak to po co? Wywęszyła Twój i mój złoty kruszec. – Rzekł z uśmiechem Syberyjczyk do Pandy – Zbliża się zmiana waluty na świecie, więc jej drukarki na nic już się nie przydadzą.

- To nie tak kochani – zabrzmiał sztuczny ton domowego łobuza. – Nawet nie wiecie jak się żyje w gorącej kuwecie, gdy wokół sto milionów ludzi cię nienawidzi. Nie mamy wyjścia, musimy szukać naszej ziemi obiecanej. Idea „Niebiańskiej Jerozolimy” to konieczność, a nie ewentualność. Panda miała rację, że nie ma kuny pustynnej. My jesteśmy kunami domowymi. Wszyscy wokół na nas polują. Nie możemy już tego znieść. – przetarła oczy, usuwając wymuszoną łzę. – Nikt nas nie lubi. Przecież historia pokazuje gdzie jest nasze miejsce na świecie. Już tysiąc lat temu na terenie Ukrainy istniało państwo Hazarów, gdzie oficjalną religią był judaizm rabinacki. To jest nasza ojczyzna. Jesteśmy po słowie z Kijowem, a nasz człowiek Harry Ber-Kut robi świetną robotę. Już od 2017-tego do Odessy zjeżdżają przesiedleńcy z Hajfy. Te ziemie są nasze! Więc jak mogłoby mnie tutaj nie być, skoro chcecie gadać o Ukrainie.

- No mało brakuje żebym cię przytuliła – podsumowała łzawy wywód Kuny Panda - Broisz na potęgę w tym perskim piachu. Rozpychasz się, gnojąc Arabów na każdym kroku, i  oczekujesz miłości? Puknij się w głowę! Gdybyście tylko mogli to i mojemu narodowi wcisnęlibyście odpowiedzialność za pogromy, tak jak to próbujecie wmówić Żubrom, które was ratowały przed wścieklizną Owczarków. Nie mogę tylko zrozumieć, dlaczego zające „polskie” prowadzą na rzeź tak zacne stado Żubrów.

- To robota Grizli i jego sojuszników – spróbowała obrony Kuna.

- Nie udawaj świętoszka, to też twoja robota – wtrącił Niedźwiedź brunatny.

- No nie do wiary! – wybuchł mały sierściuch – I to zarzuca mi typ, który przetrzebił populację Żubra, nie mniej niż Owczarek i umocował tchórzliwe zające na czele ich stada.

- Nie bez twojej kierowniczej pomocy – odgryzł się Syberyjczyk.

- Zamilcz i zrób co trzeba.

- To znaczy?

- Postrasz, rozpieprz co zdołasz, stwórz hordy uchodźców. Mają ciebie za bezdusznego zabijakę, a to zobowiązuje. Musisz przecież zrobić miejsce dla moich krajan i napędzić gospodarczą hossę, związaną z odbudową. Porozwalaj co się da i tak się załatwi autonomię Ługańska i Donbasu. – zaordynowała Kuna – I nie straszcie mnie kruszcowym rublem i juanem, bo dwadzieścia milionów Kun zwiezie z całego świata tyle bogactwa, do swojej wymarzonej ojczyzny, że będziecie skazani na nasze partnerstwo.

 - Ładnie to sobie wykoncypowałaś. – wtrącił, mało dotąd aktywny, Owczarek.

- Ty też zyskasz. Spokojna twoja rozczochrana. Nie dość, że będziesz kupował tańszą ropę i gaz od Niedźwiedzia, to wreszcie będziesz mógł sobie zrobić wojsko z własnym sztabem generalnym, a nie być tylko popychlem Grizlego w ramach śmiesznego Nato. On staje się powoli wydmuszką ze znaczkiem Myszki Miki w klapie. Nie potrafi już chronić mnie na pustyni, to nie jest już potrzebny.

- Ładnie się do tego przyczyniłaś, drukując dla niego śmieciową walutę – podsumowała Panda. - Zresztą nie powiem, że mam żal. Jak wiecie mi zależy na spokojnym świecie, prostych wartościach i jedwabnym szlaku.

- I Tajwanie – zaśmiała się Kuna.

- Nie ma gwałtu sami do tego dojrzeją.

- A jak zadyma się rozlezie? – zapytał Owczarek.

- Niby gdzie, na Żubrowisko? – dopytał domowy szkodnik – Zające są opłacane, więc będą prowokować Syberyjskiego, a same Żubry są jeszcze za słabe, aby ustalać kierunki rozwoju własnego stada. I nie próbuj mi wmówić, że tak tobie żal Żubrów. Dymasz je na każdym kroku, w ramach tej twojej Unii Europejskiej. Nie wyżymnąłeś ich do końca tylko dlatego, że chowały się za plecami Grizlego, który także ich koncertowo wykręca, wpychając systematycznie pod pędzący pociąg. Więc sami widzicie, że gdy samodzielnie myślący Żubr zniknie ze światowej fauny nikt nie będzie rozpaczał.

- Troszkę to bezduszne – zauważyła Panda – Ja tam mogę z nimi współpracować w pokoju, bo to moje drzwi do Europy.

- Ale nie obrazisz się jak sytuacja wywali je, z futryną włącznie? – zapytała Kuna.

- Wolałabym spokój. – zasępił się chiński miś.   

- No to chyba mamy wstępne porozumienie. - rozpoczął podsumowanie domowy szkodnik. – Owczarek ma swoją Bundeswehrę, tańszy gaz i ropę od Niedźwiedzia, jest w systemie wymiennej waluty i może sobie budować do woli kolejne Nordstreemy, kasując za pośrednictwo. Panda ma swój „święty spokój”, jedwabny szlak Azja-Świat, kilka znaczących punktów w wojnie z Grizlim i globalistami, no i oczywiście uzależnienie globu od swojej miliardowej fabryki. Nasz brązowy nikczemnik ma słodką wodę na Krymie, uzależnionych od siebie sąsiadów, w postaci autonomicznych okręgów z potężnymi zasobami. Spacyfikowanego Ukraińca z rozpieprzoną infrastrukturą i twardego rubla. Cóż chcieć więcej? Wszyscy szczęśliwi.

- Kuna, ale z ciebie menda- dobiegł nagle cienki głosik z półki okalającej zdobiony kominek.

Wszyscy uczestnicy spotkania zwrócili się w kierunku skąd dobiegł głos. Jednocześnie dostrzegli siedzącą na zabytkowym zegarze postać szarej myszki, o nienaturalnie wytrzeszczonych oczach.

- No to się dobrali car, świętoszek, cesarz i kanalia. Świetnie! – kontynuował nieustraszenie mały gryzoń. – A co z ofiarami waszego cudownego planu?

- To nie ofiary, tylko statystyczne straty, które jesteśmy gotowi ponieść! – warknął domowy szkodnik -  Czy w tym obejściu nie ma trutki?

Leszek Posłuszny