Jak to wyglądało w Wilnie? Już dzień po ataku Niemiec na ZSRS – 23 czerwca 1941 roku - NKWD przewiozło uwięzionych polskich niepodległościowców na dworzec kolejowy i zamknęło w ostatnim wagonie pociągu, który wyruszał na wschód. Jednak polscy kolejarze wykorzystali bałagan i wagon odczepili.

W transporcie jechał por Gracjan Fróg – wówczas ps. „Młot”, później ps. „Szczerbiec”, dowódca 3 Wileńskiej Brygady Armii Krajowej i jego koledzy, którzy odzyskali wolność.

Oni mieli szczęście. A ilu Polaków – aresztowanych po 17 września 1939 roku i cudem uratowanych ze zbrodni katyńskiej - straciło wtedy życie? Bo po 22 czerwca 1941 roku sowieci błyskawicznie „rozładowywali” więzienia, czyli mordowali osadzonych tam wziętych wcześniej do niewoli obywateli II Rzeczpospolitej.

A jak to było w Krzemieńcu? Do miasta wkroczyli Sowieci, zlikwidowali Liceum Krzemienieckie – wielowiekowy ośrodek polskiej kultury i edukacji - i dokonali szeregu aresztowań. Większość zatrzymanych została zesłana bądź zamordowana w masakrze w więzieniu w Krzemieńcu zorganizowanej przez NKWD na przełomie czerwca i lipca 1941 roku. Dzięki zamieszaniu po chwilowym wycofaniu się wojsk sowieckich 190 więźniom z ponad 400 udało się uciec, po powrocie sowietów większość została wyłapana, a złapanych i osadzonych wywieziono lub rozstrzelano.

A jak to było z oprawcami? Wśród nich był Józef Goldberg – późniejszy Jacek Różański, dyrektor złowrogiego Departamentu Śledczego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Zerknijmy do jego życiorysu.

Po wybuchu II wojny światowej ten żydowski prawnik II RP (w 1929 roku ukończył studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego; prawdopodobnie już wtedy rozpoczął współpracę z NKWD; w dokumentach szkolnych i akademickich podawał wyznanie mojżeszowe; aplikował przy Sądzie Apelacyjnym w Warszawie; po zdaniu w 1936 roku egzaminu adwokackiego, do wybuchu wojny prowadził samodzielną praktykę)

Razem z towarzyszką życia Belą Frenkiel przedostał się do Kostopola, gdzie razem pracowali w sowieckich służbach specjalnych. W 1940 roku został wezwany do Lwowa, do oddziału NKWD do spraw polskich, gdzie zajmował się polskimi jeńcami (oficer polityczno-wychowawczy, tłumacz). Słynął z donosicielstwa, również na towarzyszy-komunistów. Wszedł w łaski gen. NKWD Iwana Sierowa.

A teraz clou programu: 22 czerwca 1941 roku dobrowolnie wstąpił do Armii Czerwonej, ale jako funkcjonariusz NKWD został odwołany do zadań w… NKWD. Matuszka Rossija i jej tajne ramię lepiej wiedzieli, jak zagospodarować swojego, sowieckiego człowieka. I dalej: W czasie ewakuacji więzień brał udział w rozstrzeliwaniu więźniów! No właśnie! Czyli ten pseudo-Polak, albo lepiej POP (Pełniący Obowiązki Polaka) mordował prawdziwych Polaków!

Kolejny oprawca – Stanisław Radkiewicz (pochodził z katolickiej rodziny chłopskiej, ukończył 4 klasy szkoły powszechnej. W 1915 roku ewakuowany, wraz z rodziną, przez wycofującą się armię carską do wsi Efremówka k. Buzułuku, gdzie pracował na roli u miejscowych chłopów. Tam zaraził się komunizmem. Podczas rewolucji bolszewickiej zatrudniony w gminnej kancelarii Rady Rewolucyjnej Chłopów i Żołnierzy, wstąpił do Komsomołu. Po Traktacie Ryskim powrócił wraz z rodziną (1922) do rodzinnych Razmierek, ale już w 1923 roku nielegalnie przedostał się do ZSRS. Uczył się w moskiewskim Komunistycznym Uniwersytecie Mniejszości Narodowych Zachodu - jego rektorem był polski komunista Julian Marchlewski. W 1924 roku przyjęty do WKP(b), dostał pracę sekretarza do spraw polskich w obwodowym komitecie Komsomołu w Kamieńcu Podolskim). Po 22 czerwca 1941 roku Radkiewicz uciekł w głąb ZSRS, pozostawiając żonę Rutę z domu Tajch, córkę żydowskiego fabrykanta z Łodzi (uciekła potem z getta w Prużanach i wstąpiła do partyzantki sowieckiej, po wojnie pracowała w Przedsiębiorstwie „Film Polski”). Wstąpił do Armii Czerwonej, ale wkrótce został zdemobilizowany i skierowany do pracy w kołchozie. Służył w batalionach pracy - pomocniczych jednostkach wojskowych.

Latem 1943 roku Radkiewicz trafił do formującej się polskiej 2 Dywizji Piechoty jako oficer polityczno-wychowawczy, a już w styczniu 1944 roku wszedł w skład Centralnego Biura Komunistów Polski (CBKP), razem z innymi polskimi i polsko-żydowskimi renegatami: Jakubem Bermanem, Karolem Świerczewskim, Wandą Wasilewską i Aleksandrem Zawadzkim. Był członkiem tzw. Związku Patriotów Polskich.

21 lipca 1944 roku Radkiewicz został szefem Resortu Bezpieczeństwa Publicznego PKWN, przekształconego następnie w Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, którym kierował przez następne 10 lat. To – obok Głównego Zarządu Informacji WP – najbardziej krwawa instytucja powojennej, komunistycznej Polski.