Od czasu wybuchu wojny na Ukrainie dochodzi do wielu ataków. Tym razem Rosja zaatakowała teren należący do Zaporoskiej Elektrowni Atomowej na południu Ukrainy.

Jak informuje koncern Enerhoatom z Ukrainy "w wyniku uszkodzenia stacji azotowo-tlenowej istnieje ryzyko wycieku wodoru i uwolnienia do atmosfery substancji promieniotwórczych."

Do ataku doszło wieczorem. Pociski trafiły bezpośrednio w plac przed elektrownią.

"Pociski trafiły bezpośrednio w plac przed elektrownią, w pobliżu jednego z bloków, w którym mieści się reaktor jądrowy." - takie informacje możemy przeczytać w oświadczeniu. 

To jednak nie wszystko. 

„Przed ostrzałami z obiektu w pośpiechu wyjechali przedstawiciele (rosyjskiego państwowego koncernu) Rosatom. Prawdopodobnie wiedzieli, że szykuje się atak”

-dodano. 

Podkreślono, że personel z Ukrainy kontynuuje pracę i „podejmuje wszelkie (niezbędne) działania w celu zapewnienia bezpieczeństwa jądrowego i radiacyjnego oraz likwiduje skutki (ataków wroga)”.

Warto dodać, że od początku rosyjskiej inwazji uprowadzono już 100 pracowników elektrowni. 

„Cześć z tych osób wróciła potem do pracy ze złamaną psychiką, oświadczając pod wpływem tortur, że popierają Rosję”

-powiedział szef ukraińskiego koncernu Petro Kotin.