W tekście tym czytamy: „Apokaliptyka ks. Chmielewskiego jest prosta. Z kolejnych wypowiedzi i kazań możemy się dowiedzieć, że scenariusz apokaliptyczny będzie naszym udziałem. Nie ma wątpliwości, że to, co dzieje się obecnie w świecie, to objawienie się czterech jeźdźców apokalipsy, zaraza, wojna, głód, śmierć. Im bliżej będzie paruzji, tym bardziej wydarzenia będą się zagęszczać. I nie ma wątpliwości, że patrząc od 2020 r., jesteśmy świadkami tych wydarzeń. Zaraza, pandemia globalna, wojna, która będzie wojną globalną, już mówi się o wielkim głodzie, który będzie skutkiem zarazy i wojny, a konsekwencją będzie śmierć – mówi ks. Chmielewski. Ale to nie wszystko”.

Terlikowski pisze dalej: „Duchowny zna jeszcze więcej szczegółów przyszłości. Już niedługo ludzie będą tracić całe dorobki swojego życia, zawali się system finansowy całych państw, ludzie zostaną z niczym. Ludzie w to nie wierzą – przekonuje. Jasne jest także według niego, kto za tym stoi. „Wielki reset” to temat, który stale wraca w homiliach, wykładach, spotkaniach. A odpowiedzialni za niego są „globaliści”, Bill Gates czy George Soros. To oni chcą doprowadzić do wywrócenia całego układu, a fakt, że ludzie nie słuchają Matki Bożej, sprawia, że już niebawem nadejdzie kres czasów. Zadaniem samego kaznodziei, ale także ludzi, którzy go słuchają, jest zaś utworzenie pokolenia, które ową apokalipsę przeżyje, dzięki modlitwie, oszczędnemu życiu, a niekiedy nawet przygotowaniu odpowiednich zapasów na straszliwy czas. Jeźdźcy apokalipsy już ruszyli – głosi ks. Chmielewski. Nic nie da się z tym zrobić”.

Publicysta stwierdził też: „Jeśli coś w tym nauczaniu zaskakuje, to jedynie fakt, że kaznodzieja nie zwraca uwagi na to, iż sam sobie zaprzecza. Jeszcze kilka miesięcy temu głosił bowiem, że żadnej pandemii nie ma, że to, co się dzieje, jest spiskiem szatana skierowanym przeciwko Eucharystii i właściwemu wobec niej kultowi. Albo jest więc tak, że jeźdźcy apokalipsy już wyruszyli, a jednym z nich jest zaraza, albo zarazy nie było. Tertium non datur. Takie kwestie jak logika jednak ks. Chmielewskiemu nie przeszkadzają. On jest prorokiem, a logika – tak jak psychologia czy psychoterapia – to przecież świecka nauka, którą nie wolno się przejmować”.

W tekście tym nie ma żadnych konkretnych zarzutów wobec nauczania czy styli duszpasterskiego ks. Chmielewskiego, poza obraźliwymi i ogólnymi uwagami, że zarządza wspólnotą „po sekciarsku”. Ks. Chmielewski przypomina tylko za Ewangelią, że Paruzję, a więc ponowne przyjście Chrystusa na ziemię, poprzedzi wiele katastrof. Obserwuje je i mówi, że są one realizacją tego, o czym mówi Słowo Boże. Nie twierdzi jednak, że koniec świata nastąpi jutro, pojutrze, czy za 10 lat.

Mówienie o upadku systemu finansowego, Wielkim Resecie czy dążeniu do tego, by ludzie nic nie mieli i byli szczęśliwi to nie żadne teorie spiskowe, ale coś o czym właśnie mówią możni tego świata, ekonomiści i miliarderzy. Wezwania do modlitwy czy pokuty to stałe elementy chrześcijańskiego orędzia. Trudno robić z tego zarzut.

Nie pamiętam uwagi ks. Chmielewskiego, aby mówił, że nie ma czegoś takiego jak koronawirus, natomiast co do pandemii, można ją kwestionować. Samo WHO musiało przecież zmienić definicję pandemii by móc ogłosić, że mamy z nią do czynienia. Tutaj nie ma sprzeczności, bo choć sama choroba istnieje, to jeszcze gorsze jest lekarstwo na nią, a wszystko co się dzieje wokół „walki z pandemią”, wygląda na apokaliptyczne obrazy.

Przykre, że dawniej tradycyjny działacz katolicki tak bardzo zmienił perspektywę i śmieje się z tych, którzy krytykują Billa Gatesa. Jeszcze smutniejsze, że ten, który był krytykowany przez liberalnych katolików i kneblowany, sam teraz wzywa do kneblowania. Namawia bowiem Episkopat Polski do działania i do ukarania tradycyjnego duszpasterza. Jednocześnie nie przeszkadza mu wielu faktycznie sekciarskich działaczy spod znaku charyzmatyzmu.

Chris Klinsky