Skutki uboczne antydepresantów

 

Depresja jest straszną chorobą. Może dotknąć każdego z nas. Sam miałem do czynienia z lekami klinicznymi na depresję. Skutki uboczne były w moim przypadku akurat straszne. Migotanie przedsionków serca, szczękościsk, drętwienie kończyn, pocenie się w stopniu niewyobrażalnym dla mnie nawet w saunie. Każdy inaczej przechodzi stosowanie leków antydepresyjnych. I wielu ma przeciwwskazania do ich stosowania. Co psychiatrzy mają gdzieś.

 

Autorytet lekarza jak szacunek do prostytutki

 

Ja zasadniczo jednak nie powinienem nawet wnikać, czy poglądy podróżniczki i celebrytki Beaty Pawlikowskiej na temat antydepresantów są medyczną bzdurą, czy też nie. Ponieważ akurat w tej sprawie jest to kwestia drugorzędna. Ponieważ podczas tak zwanej „pandemii koronawirusa” utytułowani profesorowie medycyny wygłaszali bzdury sprzeczne z elementarną logiką i najlepiej pojmowanym interesem pacjentów, łamali pierwszą zasadę medycyny, czyli „primo non nocere”, czyli po pierwsze nie szkodzić. I co gorsza robili to całkowicie bezkarnie. Do dzisiaj rozmaite instytucje klanowe lekarskiej mafii złośliwie i bezpodstawnie nękają tych nielicznych lekarzy, którzy wówczas wbrew swojemu środowisku zachowali się porządnie. Ci lekarze, którzy nawoływali do zniesienia absurdalnych i bezprawnych restrykcji oraz wskazywali na umiarkowane efekty i nieznane skutki uboczne terapii medycznych (tylko nazywanych szczepionkami nowej generacji) dzisiaj są gnojeni w okręgowych izbach lekarskich. Przez tych, którzy za pieniądze koncernów opowiadali największe możliwe bzdury. Ostatnie trzy lata pokazały, że zdecydowana większość lekarzy sama, na własne życzenie odebrała sobie jakikolwiek autorytet wspierając histerię pandemiczną, lub jak zdecydowana większość milcząc. Większość lekarzy sprzedała autorytet swojego zawodu w sposób spektakularny i określenie prostytucja medialna najlepiej to oddaje. Dlatego wszelkie próby zaprzęgnięcia sądów do obrony tego wyjątkowo nadwątlonego „autorytetu” uważałbym za groźne, gdyby nie było to tak kretyńskie.

 

Lekarze za to co robili przez ostatnie lata powinni siedzieć

 

Co prawda w Polsce, zupełnie inaczej, niż u uwielbianych u nas Anglosasów prawo nie jest precedensowe, ale i tak uznanie pozwu tej lekarki byłoby bardzo niebezpiecznym precedensem. I wówczas byłoby można ścigać każdego, kto w jakikolwiek sposób nie zgadza się z bzdurami, które serwują nam lekarze, koncerny medyczne i media. Zresztą podważanie tez stawianych przez współczesnych lekarzy to nie tylko nasze prawo, ale zgoła obowiązek, ponieważ ostatnia pandemia jasno pokazała, że większość lekarzy jest gotowa wyjść przed kamerę i bronić największych medycznych i logicznych nonsensów. Oczywiście zrobili to pod wpływem odpowiednich bodźców finansowych i do dzisiaj za to nie zostali rozliczeni. A jeśli sąd skaże Pawlikowską, to chciałbym żeby Grzesiowski, Horban, Karauda, Fiałek, Szumowski, czy „syntezator mowy” Niedzielski też stanęli przed sądem, poszli siedzieć, a całe ich majątki przepadły na rzecz skarbu państwa. Ewentualnie i jeszcze lepiej zostały przeznaczone na leczenie osób, które ucierpiały w wyniku wyszczepienia niesprawdzonymi preparatami. A wyżej wymienieni nie powinni wyjść z więzienia i mieć dożywotnio odebrane prawa do wykonywania zawodu lekarza, ponieważ to oni bezpośrednio i pośrednio odpowiadają za 200 tysięcy nadprogramowych zgonów. Tak samo jak nikt nie odpowiada za to, że cmentarze są pełne ofiar lekarskich „błędów w sztuce”.
 

Wolność słowa jest twoim prawem

 

Wolność słowa jest wartością o znacznie większej wadze, niż ewentualne szkody zdrowotne jakiegoś pojedynczego człowieka, który pod wpływem internetu podjął złą decyzję w zakresie swojego zdrowia. Dodatkowo owe szkody miałyby być spowodowane przez rzeczywistą czy też domniemaną dezinformację jakiejś celebrytki. A wolna wola? Możesz podjąć każdą decyzję. Od tego masz mózg (akurat w przypadku pozywającej Pawlikowską psychiatrzycy mam w tym zakresie pewne wątpliwości).

 

Cóż ja sam wiele lat temu zrozumiałem, że za własne zdrowie odpowiadam ja i tylko ja. A lekarz, jak ci nie zaszkodził, to już ci pomógł. Gdybym słuchał lekarzy to brałbym dożywotnio leki na kilka ciężkich schorzeń, a ponieważ sam zadbałem o swoje zdrowie, to nie muszę tego robić. A więc jestem za wolnością słowa, wolnością wyboru i prawem do robienia co chcemy, ale z wzięciem za to odpowiedzialności.

 

Zdzisław Markowski