Bycie stolicą zobowiązuje

 

Może Gniezno nie jest już wielką miejscowością, ale ta pierwsza, historyczna stolica Polski dalej ma wielkomiejski sznyt. Czasami większy, niż wieś Warszawa, gdzie jeszcze kilka lat temu na obrzeżach można było spotkać sporo krów (jak złośliwi twierdzą – owe krowy zostały zastąpione przez bodypozytywne, tęczowe krowy z Placu Zbawiciela. W sumie podobne i nawet kółka w nosie mają takie same). Jednak bycie stolicą (nawet historyczną) zobowiązuje. Jednak jakaś gnieźnieńska Grażyna, która postanowiła zamieszkać na nowym osiedlu wśród pól i łąk… postanowiła ponarzekać... na hałas spowodowany żniwami. I została przez internautów zjechana od góry do dołu, jak Boguś Linda przez feministki.

 

Jak poinformował portal „Spotted: Gniezno”: „Mieszkanka nowego osiedla pośród pól narzeka na hałas spowodowany żniwami”. Chodzi o Nowe Winiary, czyli „urokliwe, nowe osiedle położone w pobliżu ulicy Północnej w Gnieźnie. W pobliżu znajdują się łąki i pola uprawne, a odległość kilkuset metrów dzieli osiedle od wsi Pyszczyn, miejscowości rolniczej, otulonej urokliwym Jeziorem Pyszczyńskim”. Ponieważ jednak był to koniec lipca, więc co jest naturalne o tej porze roku, trwają żniwa. I ten to fakt mocno zirytował jedną z mieszkanek nowoczesnego osiedla, która postawiła się poskarżyć na stronie facebookowej „Spotted: Gniezno”. Licząc na ich internetową interwencję.

 

„Dzień dobry, kieruję apel do rolnika który jeździ kombajnem pod naszym blokiem na Nowych Winiarach. Ile można słuchać każdej nocy wycia silnika w tym czerwonym złomie z czasów PRL, którym młucisz zbożę o 23:00. Ludzię chcą spać! Dziecko mi płaczę i nie życzę sobie zakłócania ciszy nocnej (pisownia oryginalna) – tak brzmiał wpis oburzonej mieszkanki osiedla. Jednak zamiast doczekać się wsparcia od innych ludzi, doczekała się tylko kpin, szyderstw i pytań o swój potencjał intelektualny:

 

„Kupiła mieszkanie obok pola uprawnego a teraz się dziwi że kombajn w żniwa jeździ”

 

„To ile dni ten kombajnista młóci zboże na tym samym polu”?

 

„Chyba, że blok jest otoczony polami i stary kombajn się nie wyrabia. Proszę wziąć pod uwagę, że rolnicy (w tym też kombajniści), jeśli trzeba pracują też w nocy. I nie robią tego z nudów albo żeby uprzykrzyć komuś życie”.

 

„Panie kombajnisto. Ogień na tłoki” – takie były tylko niektóre z komentarzy pod apelem mieszkanki Nowych Winiar.

 

Tymczasem niedawno Lubelska Izba Rolnicza poinformowała o pierwszym sukcesie pewnego rolnika, wobec którego „umorzono postępowanie w sprawie naruszenia ciszy nocnej”. Otóż lombajnista został obwiniony o to, że „koszeniem zboża i kukurydzy nocą, zakłócał ciszę nocną, a czyn ten jest karany z artykułu 51 § 1 Kodeksu wykroczeń, a brzmiący: kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. Tymczasem rolnik na którego oczywiście na policję doniósł sąsiad wygrał w Sądzie Rejonowym w Lublinie, który uznał w uzasadnieniu umorzenia, że „zachowanie rolnika, które polegało na wykonywaniu rutynowych prac w porze nocnej nie nosiło znamion wymienionego wykroczenia. Takie czynności są zgodne z prawem”.

 

Co prawda jeden wyrok wiosny nie czyni, ale dobrze, że czasami (niezmiernie rzadko, ale jednak) zdarza się wyrok zgodny z duchem i literą prawa oraz elementarną logiką. Miejmy nadzieję, że będzie to rzutować na podobne sytuacje w przyszłości. A co do wielkomiejskiej Grażyny z Gniezna – „pani wiosna idzie, gnój będą rozrzucać. Będzie śmierdzieć i lekko pańci nie będzie”

 

Zdzisław Markowski