Polskość

Za wolność naszą i ukraińską

Za moich czasów studenckich krążyła po Polsce anegdotka, jaka jest różnica między rządem polskim i albańskim. Chodziło o to, że w rządzie albańskim było 80 procent Żydów i 20 procent Albańczyków, podczas gdy w rządzie polskim Albańczyków nie było.

 

Przypomniała mi się tamta anegdotka podczas lektury artykułu w Financial Times, zwracającego uwagę, że po dymisji ministra Aivarasa Abromavicziusa, który dotychczas zajmował się wzrostem gospodarczym i handlem, Ukraina stoi w obliczu „ostatniej szansy zapewnienia sobie wolności”. Wprawdzie Winston Churchill zauważył podczas II wojny światowej, że „jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele, tak nielicznym” (chodziło mu, jak wiadomo, o lotników, którzy wygrali „bitwę o Anglię”), ale nawet jemu nie przyszło do głowy, że losy a konkretnie – wolność sporego kraju zależy już nie od żadnych tam „nielicznych”, tylko od jednego człowieka, którego związki z Ukrainą trudno nazwać inaczej, jak przelotnymi. Aivaras Abromaviczius urodził się bowiem na Litwie, szkoły – nawiasem mówiąc – od razu wyższe (dobry kogut w jajku pieje – powiada perskie przysłowie), tak, że podobno po ukraińsku nawet nie mówi – ale poza tym ma same zalety. Nic zatem dziwnego, że nie wiadomo, czy bez jego udziału w kijowskim rządzie Ukraina zdoła zachować wolność, czy też pogrąży się w nocy niewoli.

 

Pytanie jest istotne przede wszystkim ze względu na deklarowane i za poprzedniego reżymu i za obecnego strategiczne partnerstwo polsko-ukraińskie. Strategiczne partnerstwo to nawet coś więcej, niż zwykły polityczny sojusz. Polityczne sojusze, jak wiadomo, dzielą się na egzotyczne i realne. Przykładem sojuszu egzotycznego jest sojusz polsko-amerykański. Wiele a nawet bardzo wiele sobie po nim obiecujemy, a tymczasem, gdyby tak, dajmy na to – co oczywiście nie daj Boże! – Polska utraciła niepodległość, to Stany Zjednoczone wcale nie musiałyby tego w ogóle zauważyć. Tej egzotyki sojuszniczej usunąć niepodobna z przyczyn obiektywnych, ale można ją zmniejszać, podobnie, jak to robi Turcja, ustami swego premiera uświadamiając Amerykanom, że albo będą popierać Kurdów, albo będą przyjaźnić się z Turcją. My oczywiście problemu kurdyjskiego nie mamy, ale za to jesteśmy co i raz naciskani przez naszego egzotycznego sojusznika, żeby Polska zadośćuczyniła tak zwanym „roszczeniom majątkowym”, wysuwanym wobec naszego nieszczęśliwego i tak przecież kraju przez Żydów. Gdyby tak któryś rząd w Polsce uświadomił amerykańskim politykom, że albo z nami, albo z Żydami, to o ile ten egzotyczny sojusz by przetrwał, albo o ile przetrwałby taki rząd, to egzotyka sojuszu Polski ze Stanami Zjednoczonymi znacznie by się zmniejszyła. A gdyby jeszcze rząd wyjednał u Amerykanów finansową pomoc na modernizację POLSKIEJ ARMII, która jest przecież częścią sił NATO, w dodatku rozlokowaną na skraju wschodniego obszaru obrony Paktu, to ta egzotyka zmniejszyłaby się jeszcze bardziej. Na razie jednak nie widać oznak, by sprawy szły w tym kierunku. Przeciwnie – rząd pani Szydło sprawia wrażenie, jakby wierzył we wszystkie makagigi, jakimi częstuje nas prezydent Obama i w „gwarancje”, jakich nie szczędzi nam brytyjski premier Cameron. Nawiasem mówiąc, kiedy w kwietniu 1939 roku brytyjski premier Chamberlain udzielił Polsce gwarancji, następnego dnia Adolf Hitler zarządził wprowadzenie harmonogramu godzinowego do planu wojny z Polską, czyli Fall Weiss. Miejmy nadzieję, że następstwa gwarancji udzielonych Polsce przez premiera Camerona nie będą miały aż tak dramatycznych następstw.

Oprócz sojuszy egzotycznych są również sojusze realne, kiedy utrata niepodległości przez jednego sojusznika pociąga za sobą utratę niepodległości przez drugiego sojusznika. Z tego punktu widzenia strategiczne partnerstwo stanowi związek jeszcze ściślejszy, więc jeśli po dymisji ministra Aivarasa Abromavicziusa Ukraina stanęła przed ostatnią szansą zachowania wolności, to i my mamy poważny powód do niepokoju. Skoro aż tyle od niego zależy, to może by sprowadzić go do Polski i powierzyć mu jakieś ministerstwo, na przykład handlu i spekulacji?
Stanisław Michalkiewicz

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

18 komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra