Polskość

Pierwszy zastępca redaktora naczelnego „GW” mówił o Lechu Wałęsie… negatywnie

prawy.pl_images_nowe_rozne_a_z_b_bodakowskiPersony wywodzące się z środowiska „Gazety Wyborczej” w ramach walki z lustracją i dekomunizacją, w ramach obrony układu okrągłego stołu (tak wygodnego dla postkomunistów), ponownie wyraziły swoje poparcie dla Lecha Wałęsy, cynicznie powołując się na nieistniejące zasługi Wałęsy w rzekomym obalaniu komuny.

Na początku lat dziewięćdziesiątych, w czasach kiedy Lech Wałęsa fałszywie kreował się na przedstawiciela obozu antykomunistycznego, środowisko „Gazety Wyborczej” uważało go za niebezpiecznego kretyna.

Przykładem tego jak zmieniły się opnie środowiska „Gazety Wyborczej” o Lechu Wałęsie, jest książka Jarosława Kurskiego pierwszego zastępcy redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”. Od 1989 do 1990 roku Jarosław Kurski był rzecznikiem prasowym Lecha Wałęsy, a owocem jego pracy – książka „Wódz” wydana przez wydawnictwo „Pomost” w 1991 roku.

Zdaniem Kurskiego mit Lecha Wałęsy upadł w środowisku „Gazety Wyborczej” w 1989 roku, kiedy to Lech Wałęsa „przemienił się w stronę konfliktu”, burzyciela ładu demokratycznego. Jeden z autorytetów środowiska „Gazety Wyborczej” Andrzej Szczypiorski w swoim liście otwartym pisał, że Lech Wałęsa stał się „z wolna, z tygodnia na tydzień i z miesiąca na miesiąc, czynnikiem destabilizacji w państwie”.

Upadek mitu Lecha Wałęsy w środowisku „Gazety Wyborczej” poprzedziła zażyłość rzeczonego z Adamem Michnikiem, Bronisławem Geremkiem i Tadeuszem Mazowieckim. Lech Wałęsa zrobił Mazowieckiego premierem pomimo że Mazowiecki nie wierzył w możliwość zwycięstwa z komunistami (Tadeusz Mazowiecki był zdeterminowany swoją drogą życiową opartą na kompromisie z dominującymi komunistami). Lech Wałęsa liczył, że Mazowiecki będzie jego marionetką i nie odbierze mu popularności. Planował, że po Tadeuszu Mazowieckim premierem będzie Bronisław Geremek – wspierał rząd Mazowieckiego i równocześnie, przed rozwiązaniem PZPR, wykonywał zupełnie niepotrzebne gesty sympatii wobec prominentnych aparatczyków.

Według pierwszego zastępcy redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” przez lata wady charakteru Lecha Wałęsy były ignorowane. Zdaniem Jarosława Kurskiego, Lech Wałęsa kreował atmosferę zagrożenia, eskalował agresję, napadał werbalnie na swoich przeciwników. Jarosław Kurski pisał, że Lech „Wałęsa potrzebuje przeciwnika. Gdy go pokona, by żyć, musi znaleźć następnego”. Zdaniem Jarosława Kurskiego życiowym celem Lecha Wałęsy było kreowanie konfliktów i walka.

Według niego, by współpracować z Lechem Wałęsą należało „unieważnić własne myślenie”, z góry założyć „wielkość i nieomylność wodza”. Lech Wałęsa swoich pracowników traktował „pragmatycznie i beznamiętnie”. „Nie ma osób, z którymi nie może się rozstać, nie ma sojuszy, których nie może zawiązać albo zerwać” czytamy. Lojalność w polityce była Lechowi Wałęsie obca.

Zdaniem autora książki „Wódz” Wałęsa był przekonany, że należy mu się miłość mas i uwielbienie. Gdy ktoś przyćmiewał jego blask, to wpadał w gniew (np. przejawem tego była niechęć Lecha Wałęsy do spotkania z Vaclavem Havlem, który cieszył się zbyt wielkim szacunkiem na arenie międzynarodowej, zbyt wielkim jak dla Lecha Wałęsy).

Według Jarosława Kurskiego, Lech Wałęsa oślizgłymi pochlebcami gardzi, lecz ich hołubi. Lubił dwór. Tanie komplementy sprawiały mu przyjemność. Jarosław Kurski w swojej książce pisał, że „Wałęsa ludźmi gra. Wywyższa jednych, by poniżyć drugich”. Lech Wałęsa uzależniał od siebie ludzi, traktował ich instrumentalnie, jak przedmioty, tych oddanych zauważał, gdy byli mu potrzebni, pomiatał pracownikami. Jarosław Kurski pisał, że Lech Wałęsa „w wypominaniu błędów jest niezwykle skrupulatny”.

Zdaniem obecnego redaktora „Gazety Wyborczej” nie wiadomo było w rzeczywistości, jakie ma Lech Wałęsa poglądy. „Jest za a nawet przeciw”. Zdaniem Jarosława Kurskiego Lech Wałęsa mówił to, co jego zdaniem przyniesie mu korzyść.

Jarosław Kurski w swej pracy stwierdził, że Lech Wałęsa „nie za bardzo lubi oddawać się lekturze książek”. Lech Wałęsa „wyłapuje to, co mówią inni, i jeśli mu to się to spodoba, chyba nawet w sposób nie świadomy powtarza całe frazy i zwroty. Z czasem sam zaczyna wierzyć w ich autorstwo”. Dodatkowo Lech Wałęsa „uwielbia operować liczbami (zazwyczaj astronomicznymi) dość niefrasobliwie”.

Według pierwszego zastępcy redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” Lech Wałęsa działał w sposób nerwowy i impulsywny, „działania te nie dają się ułożyć w jedną, logiczną linie polityczną”. Lech Wałęsa „swe zagubienie pokrywa publiczną nad aktywnością”.

Zdaniem cytowanego przez Kurskiego Andrzeja Szczypiorskiego Lech Wałęsa był „kapryśny jak kobieta”, „gadał jak baba w maglu” i „ulega złudzeniu, że wie lepiej”.

Jarosław Kurski w swej książce stwierdził, że Lech Wałęsa w swojej działalności politycznej używał antyinteligenckiej retoryki, „mówił w taki sposób, by nie dzielić słuchaczy. Ponieważ jedno zdanie stało w sprzeczności z drugim, każdy starał się wyłapać jakiś ogólny sens wypowiedzi. Każdy z odbiorców robił to jednak na własny użytek, godząc swoje pragnienia i wyobrażenia z ogólnymi sentencjami”.

Zdaniem pierwszego redaktora „Gazety Wyborczej” „Wałęsa może rozpętać żywioły, nad którymi nikt nie będzie wstanie zapanować. Może rozbudzić drzemiące w polskim społeczeństwie fobie i namiętności, utrwalać prymitywne podziały”.

Jarosław Kurski w swej książce przytoczył wiele przykładów na wykorzystywanie przez Lecha Wałęsę antysemityzmu w celu osiągnięcia korzyści politycznych.

Lech Wałęsa o środowisku „Gazety Wyborczej” mówił: „Uwierzyłem przyjaciołom Żydom, a oni mnie zrobili w konia. A tyle razy ostrzegano bym się z Żydami nie zadawał, bym się nimi nie otaczał i nie korzystał z ich rad”. „Już w dzieciństwie rodzina ostrzegała mnie, bym uważał na Żydów”.

Zdaniem pierwszego zastępcy redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” używanie antysemickiego języka nienawiści bawiło Lecha Wałęsę. Wałęsa chętnie posługiwał się antysemickimi sformułowaniami w swoich atakach na Adama Michnika i Henryka Wujca. Antysemickie ekscesy Wałęsy doprowadziły do tego, że 2 lipca 1990 roku Yad Vashem zaprotestował przeciw antysemickim wypowiedziom Wałęsy. W sierpniu 1990 Lech Wałęsa zaszokował opinię publiczną na Zachodzie, domagając się ujawnienia którzy posłowie i ministrowie są żydowskiego pochodzenia. Z czasem Wałęsa przestraszył się konsekwencji swoich antysemickich wypowiedzi i negował, że jest antysemitą.

Adam Michnik stwierdził, że Lech Wałęsa „wypowiadając nonsensy o ”jajogłowych” i dzieląc ludzi według kryteriów rasowych na Żydów i nie Żydów, złożył pokłon wyznawcom antyinteligenckiego populizmu i antysemickich fobii”. Aleksander Hall twierdził, że Wałęsa antysemityzm wykorzystywał instrumentalnie do zdobycia prezydentury.

Według Jarosława Kurskiego Wałęsa w wypowiedzi dla TV ZSRR stwierdził, że Polacy zamieszkali na Litwie „powinni zadowolić się używaniem języka polskiego ”w kuchni i kościele””. Lech Wałęsa był bierny i milczał w sprawie gwarancji dla zachodnich granic Polski”.

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

18 komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra