Polskość

Związek Ukraińców w Polsce złożył na mnie zawiadomienie do Prokuratury

Zostałam wezwana na komisariat Policji na przesłuchanie w sprawie, o której śledczy nie chcieli mówić przez telefon. Zaintrygowana, o co może chodzić udałam się na miejsce i… okazało się, że Związek Ukraińców w Polsce złożył na mnie zawiadomienie do prokuratury, oskarżając o szerzenie nienawiści na tle narodowościowym. Dowodem miał być artykuł „Banderowscy Ukraińcy kolonizują Polskę”, który ukazał się na portalu Prawy.pl.

Możecie Państwo wyobrazić sobie moje zdumienie, ponieważ każdy, kto przeczytał ten tekst wie, że nie ma w nim żadnego zdania nawołującego do nienawiści, podobnie zresztą jak i w pozostałych moich artykułach. Faktem jest, że przez dobrych kilka lat ostrzegałam i nadal będę ostrzegać przed rozwijającym się w środowiskach ukraińskich neobanderyzmem i mam poważne podejrzenia, że to właśnie jest przez Związek Ukraińców w Polsce traktowane jako „podżeganie do nienawiści”.

Otóż warto, aby Piotr Tyma et consortes zdali sobie wreszcie sprawę z tego, że żaden prawdziwy Polak nie zgodzi się, aby w jego kraju pojawiały się czerwono-czarne barwy ludobójców mających na rękach krew około 200 tysięcy niewinnych Polaków na Kresach. Obecnie, po wejściu w życie nowelizacji ustawy o IPN, każda forma propagowania banderowskich symboli będzie penalizowana, podobnie zresztą jak i kłamstwo wołyńskie.

Ponadto, jak podał dziennik „Rzeczpospolita”, powołując się na informacje telewizji Superstacja, obywatele Ukrainy, którzy starają się o prawo pobytu w Polsce pytani są o swój stosunek do Bandery i UPA. Nie świadczy to bynajmniej o żadnej niechęci do narodu ukraińskiego, ale o zdroworozsądkowym podejściu do szerzącej się zbrodniczej ideologii.

Związek Ukraińców w Polsce powinien zdać sobie sprawę, że ani ja ani nikt ze środowisk kresowych nie jest wrogo nastawiony do Ukraińców. Wręcz przeciwnie – jestem wdzięczna wszystkim tym Ukraińcom, którzy z narażeniem życia ratowali swoich polskich sąsiadów przed zbrodniarzami z OUN-UPA i innych nie mniej zbrodniczych nacjonalistycznych formacji. Wielu z nich przypłaciło to swoim życiem. Chwała im za to i wieczna pamięć. Mam nadzieję, że Związek Ukraińców w Polsce ustanowi dzień ich pamięci. Jestem przekonana, że spotkałoby się to z uznaniem nie tylko wszystkich Polaków, ale i wielu Ukraińców.

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

55 komentarzy

55 Komentarzy

  1. finka

    16 lutego 2018 at 16:45

    Ukraińcy za dużo sobie w Polsce pozwalają, są tu gośćmi ale jest ich ich zbyt wielu. Błędem było otwarcie dla nich szeroko granic RP, ale czego oczekiwać od nich, gdy PAD wpisuje się w banderowską retorykę https://kresy.pl/wydarzenia/duda-zaskarzyl-tk-zapisy-dotyczace-ukrainskich-nacjonalistow-malopolski-wschodniej/
    Uważam, że wszyscy, którzy negują ludobójstwo Polaków na Wołyniu dołączają do tych mających polską krew na rękach. O wyjąkowym okrucieństwie banderowców napisano już tyle, że nie będę przypominać, bo serce pęka na samą myśl tych zbrodni.

    • prawo

      16 lutego 2018 at 18:02

      Pani Anno Wiejak, proszę nigdy więcej nie zachodzić na policję bez wezwania na piśmie.
      Popełniła Panie wielki błąd. Nigdy więcej. Mówię to z samej życzliwości do Pani.

      • prawo

        16 lutego 2018 at 18:03

        Ta telefoniczna forma zwabienia Pani na komendę, świadczy że jest Pani już skazana.

        • zbyszek

          16 lutego 2018 at 18:18

          Policjant Ukrainiec?? Boja sie, ze zostana dokumenty – bezczelnosc bez granic

        • Tomek

          16 lutego 2018 at 20:35

          Wezwanie do prokuratury nasz zawsze w formie pisemnej – art 131 KPK.Przecież autorka nie napisała, że wezwano ją telefonicznie, tylko że przez telefon nie chciano udzielić jej informacji, o co w wezwaniu chodzi. Czytać ze zrozumieniem. Myśleć. A nie tworzyć znowu bzdurne teorie spiskowe.

          • prawo

            16 lutego 2018 at 20:51

            Już jesteś, psi c…..?

          • Tomek

            16 lutego 2018 at 21:06

            Psi c…. to cię zrobił, prawo, że ci tak odpowiem gimnazjalną ripostą, bo po twoim wpisie „na poziomie” widać, że subtelniejszej nie zrozumiesz.

          • kibol

            16 lutego 2018 at 22:57

            Tomuś, skurwysyn to wyruchał styara kurwe i ta rura cie wysrala matole granatem oderwany od pluga kurwi synu karmiony z procy:):)

          • Tomek

            17 lutego 2018 at 09:09

            Do @kibol

            Błyskotliwość twojego wpisu mnie poraża:) Na więcej cię nie stać? No to wyjątkowo cienka z ciebie faja…

          • Tomasz

            19 lutego 2018 at 00:22

            Tomek jesteś reprezentantem loby żydowskiego i ukraińskiego.Metody władców Polski rodem z okresu Sanacji i PRL gdzie na telefon wzywano wrogów systemu skazywano w myśl stalinowskiej zasady „DAJCIE MI CZŁOWIEKA TO I PARAGRAF SIĘ ZNAJDZIE”Obecni władcy Polski realizują ostateczne rozwiązanie kwestii PAŃSTWA POLSKIEGO np nowa ustawa reprywatyzacyjna ,walka z Nacjonalizmem Chrześcijańskim .Przygotowują grunt pod nową okupację żydowską która będzie kosztowniejsza .

    • wolna-polska.pl

      16 lutego 2018 at 19:59

      Ukraina to teraz judeoukraina.

    • podolak

      16 lutego 2018 at 20:38

      Na razie to „inteletualiści” z UA tacy jak Rasewycz, wrogów UA w mniejszościach narodowych widzi dlatego że ci NIE chca się ukrainizować i chcą pozostać tymi kim są Wegrami,Polakami,Rumunami a także, aby nie ukrainizowano ich dzieci.
      Taka kawa na łąwę.

      Rasewycz wielką nadzieję w presji UE na Węgry,Polskę, Rumunię,pokłada.

      https://zaxid.net/likviduvati_trianon_n1449346

    • ola

      16 lutego 2018 at 21:54

      proszę nie mowć o błedzie to celowa robota ,tak jakby nie mogli sprowadzić naszych rodaków

    • Andrzej

      17 lutego 2018 at 00:30

      Zgadzam sie w 100% .
      Tylko jak zakfalifikowac PADA ,ktory zaskarza podpisana przez siebie,wczesniej ustawe, w tresci dotyczacej nacjonalistow ukrainskich ?
      Jak nazwac to co pojawia sie na jego rekach ?

  2. Grze

    16 lutego 2018 at 16:54

    Czy można z tego wnioskować, że Związek Ukraińców w Polsce jest organizacją banderowską? Skoro nie podoba się obawa Polaków przed odrodzeniem się ludobójczego kultu Bandery? Prośmy władze, ba żądajmy od naszej władzy, aby zleciła dokładne sprawdzenie, czy nie szerzy się w tej organizacji zbrodnicza, banderowska ideologia. Żeby było jasne. Bardzo lubię uczciwych, pracowitych jak mrówki Ukraińców, przybyłych do Polski i pragnących tu się osiedlić. Jestem im wdzięczny, że nie wybrali któregoś z zachodnio-europejsko-muzułnańskich, nadal jeszcze znacznie bogatszych od Polski krajów.

    • Tomek

      16 lutego 2018 at 20:28

      „Żeby było jasne. Bardzo lubię uczciwych, pracowitych jak mrówki Ukraińców, przybyłych do Polski i pragnących tu się osiedlić. Jestem im wdzięczny, że nie wybrali któregoś z zachodnio-europejsko-muzułnańskich, nadal jeszcze znacznie bogatszych od Polski krajów.”

      Czy w takim razie nie irytują Cię artykuły takie, jak te często produkowane tu są przez panią Wiejak, choćby ten, do którego podała link – pisanie o wszystkich Ukraińcach ogólnie per „banderowcy”, przeinaczanie faktów (np. w tym artykule w kwestii owego pana Krzysztofa co to miał niby banderowskie symbole zobaczyć)? Czy to się kwalifikuje pod prokuraturę? Pewnie jednak nie, natomiast nie ma to nic wspólnego z etycznym dziennikarstwem i, jak widać często tu po komentarzach, skutecznie robi ludziom wodę z mózgu.

      • fgdsfgdfs

        17 lutego 2018 at 17:02

        Władze Upadliny oficjalnie wspierają banderowców, czyli de facto ukraincy to banderowcy 🙁 oficjalnie, każdy kto krytykuje banderowców na upadlinie idzie do wiezienia….

        • Tomek

          18 lutego 2018 at 01:15

          Aha, a ponieważ w Polsce rządzi PiS to każdy Polak to PiSowiec i wyznaje dokładnie takie poglądy jak np. premier Morawiecki.

      • Ali Baba

        19 lutego 2018 at 21:58

        Co tam p. Wiejak…A ten chłopek roztropek /Cejrowski/. poszedł jeszcze dalej, jak beknął. że wszyscy Ukraińcy to mordercy..! Ten to dopiero się wyrwał, jak Filip z konopi.!! Ręce opadają…

    • moherowy beret

      16 lutego 2018 at 23:43

      Przecież Ukraińcy nie mają prawa pracować w UE,więc stąd i wybrali Polskę.W windzie wilkiem patrzą na Polaków.

      • Tomek

        17 lutego 2018 at 09:07

        Od zeszłego roku już mają możliwość pracy w UE.

  3. jaro7

    16 lutego 2018 at 17:11

    Problem polega na tym że prawdziwych Polaków w rzadzie i kancelarii prezydenckiej jak na lekarstwo.Właśnie prezydencik -pacynka po raz kolejny chce wleźć w banderowski zad(cos mu się tam podoba),a nadal nie złożył ani razu kwiatów na grobach pomordowanych Polaków.
    https://kresy.pl/wydarzenia/duda-zaskarzyl-tk-zapisy-dotyczace-ukrainskich-nacjonalistow-malopolski-wschodniej/#comment-234664

    • www.o2.pl

      16 lutego 2018 at 19:51

      Kolejny skandal z udziałem Trumpa. Modelka opisała seks z prezydentem.

  4. Stanislaw Kuszel

    16 lutego 2018 at 18:08

    Dziękuje Pani i całej Redakcji za głoszenie Prawdy.Dziękuje,że jesteście tacy prawdziwi.
    Kiedyś był to Toruń ale coś tam zgrzytneło i znowu zostaliśmy oszukani.Teraz mam Was i Dzięki Bogu bo mam znowu szanse na rzetelną informację.Wrogie siły antypolskie i antykatolicke wypowidzieli Wam wojnę i bedą Was niszczyć,tak jak niszczyli Media Toruńskie.Toruń uległ, mam nadzieję,że Wam nie dadzą rady.Będę się modlił i wspierał Was.Z Panem Bogiem.

    • klioes vel pislamista

      16 lutego 2018 at 18:34

      10/10
      I pozdrowienia dla pani Ani!

      • klioes vel pislamista

        16 lutego 2018 at 22:03

        Prawem człowieka jest nachodzenie!
        Gospodarz winien karmić nachodźców!
        Zbrodnią w procesie tym jest szkodzenie,
        Również metodą fiskusa bodźców!!!

        Państwo, jak domu gospodarz miły,
        Powinien służyć tym lokatorom,
        Co czynszu płacić nie mają siły.
        (I co potrzeba, od innych biorą.)

        Kamienicznicy co poniektórzy
        O mir domowy burżujów dbają –
        Skandal, co prawa człowieka burzy!!!
        Prawa są dla tych …co się wpychają.

        A ci, co płacą na utrzymanie
        Niech płacą dalej i swe mieszkania
        Otworzą! Gościom niech służą panie…
        A każdy burżuj niech w pas się kłania!

        Ma być bezbronny, dać się po pysku
        Okładać co dzień i krzyż ze ściany
        Zdjąć! I do noża przywyknąć błysku!
        Nachodźca ma być przezeń kochany!…

        Logika taka jest w ONZ-cie,
        Logice takiej Gejropa służy,
        Logice takiej czas w internecie
        Oddać wyłączność! Lecz ktoś się burzy…

        Niejaki Orban, neofaszysta
        (Jak uświadamia nas Soros Jerzy)
        Głosi: „Precz! Tego, rzecz oczywista,
        Dom jest, do kogo dom ten należy.”

  5. zbyszek

    16 lutego 2018 at 18:25

    Ja chcialbym podziekowac za opisanie sytuacji w energetyce i w Izraelu po masowej emigracji z Rosji. Dodam, ze na Ukrainie napewno jest o wiele gorzej z rosyjska opozycja i interesami.Moim zdaniem musi byc rownowaga: Doceniac ciezka prace w Polsce i proporcjonalnie zwalczac banderyzm. PAD nie wykonuje tych dwoch zadan tak jakby rozmyslnie szkodzac nam i Ukraincom.
    Serdecznie pozdrawiam!

  6. warszawiANKA

    16 lutego 2018 at 18:43

    Pani Aniu proszę zwrócić się w tej sprawie o interwencję do posłów PiS, którzy podobno są patriotami i dbają o polski interes narodowy. Ciekawa jestem jak się zachowają.

    • Kaczor

      16 lutego 2018 at 20:27

      Są patriotami, ale Izraela.

  7. Marian

    16 lutego 2018 at 19:44

    Pani Anna, pobyt w więzieniu do doskonała okazja do przemyśleń i pogłębionych lektur, więc proszę się nie martwić.

    • rysiu

      16 lutego 2018 at 20:56

      ciulu jebany ty się tam szykuj!!!!!

      • Marian

        18 lutego 2018 at 04:31

        Oszczędź sobie popisów swojej kultury osobistej. Pani Wiejak właśnie rozpoczęła kampanię wyborczą, sława, sława, sława… I ma do tego prawo, każdy chce się jakoś wylansować.
        Pani Wiejak akurat postanowiła od pewnego czasu judzić Polaków na Ukraińców. Jej wypowiedzi są mało merytoryczne, ale noszą cechy prowokacji i dęcia w trąbę emocji.
        No pan Rysiu się załapał na prowokację. Wyluzuj…
        To nie Ukraina jest największym wrogiem Polski. W chwili konfliktu polsko-ukraińskiego czołgi rosyjskie wchodzą do Kijowa. To oczywiste. Tylko na to czekają. I pani Wiejak dobrze o tym wie… a mimo to judzi

        • kto wie

          19 lutego 2018 at 14:24

          „W chwili konfliktu polsko-ukraińskiego czołgi rosyjskie wchodzą do Kijowa”
          No i? Rosjanie na pewno nie pozwoliliby na kult UPA i banderyzm (również antyrosyjski), a więc na plus! Masz jakiś interes by bronić istnienia banderowskiego państwa? Może załapiesz się na „przemyślenia” w ramach ustawy penalizującej banderyzm.

          • Marian

            20 lutego 2018 at 07:00

            Rosjanie, jak będą mieli okazję, to zrobią „porządek” z banderowcami „w tri miga”. Dlatego nie warto sobie zawracać głowy banderowcami. Polska ma dużo większe problemy na Zachodzie.

        • Dick

          21 lutego 2018 at 15:04

          To nie Rosjanie wyrzynali piłami i przebijali widłami polskie dzieci i kobiety w ciąży…

          To Ukry „czyściły” kresy pod „Wielką Ukrainę”.
          Nawet Niemcy nie robili takich i w taki sposób czystek etnicznych. Dzicz ukraińska w czystej postaci.

          Co mnie obchodzi konflikt wewnątrz Ukrainy między mniejszością rosyjską a banderowcami?
          Jak już, to w wolę ludzi walczących z wnukami zbrodniarzy Polaków.
          I od razu uprzedzam, że ZSRR to było państwo komunistyczne, założone przez komunistów żydowsko-rosyjskich. A Stalin był Gruzinem.
          Bo zapewne nie wiesz o tym…

  8. karola32

    16 lutego 2018 at 20:40

    Proszę się nie martwić to próba zastraszenia, dzięki POPiSowi związek ukraińców, czuje się w Polsce lepiej jak na ukrainie.

  9. Oskar

    16 lutego 2018 at 21:11

    Ukraińcy są coraz bardziej bezczelni.Tzw. władze polskie nic z tym nie robią.Sprowadzenie takiej masy Ukraińców do Polski to był wielbłąd. PISowi dużo bliżej do Żydów i Ukraińców niż Polaków.Ale czy to są Polacy?.

  10. Maciej Mystkowski

    16 lutego 2018 at 21:53

    Pani Anno, dzięki takim wspaniałym ludziom jak Pani i Jej niezmiennie rzetelnej pracy dla dobra naszej Ojczyzny, tli się jeszcze nadzieja w sercach, coraz bardziej prześladowanych za swą polskość Polaków, których „dostrzegalnym” głosem jest właśnie Pani mądry głos brzmiący w kolejnych wartościowych publikacjach. Z tych to względów, dołączyła Pani do długiej listy naszych Patriotów, atakowanych przez siły wrogie temu co ważne dla Polaków… Mam jednak nadzieję, że szybko okaże się, iż sprawa w którą została Pani uwikłana zostanie zakończona w satysfakcjonujący dla Niej sposób, bo bez wątpienia tak powinno się stać, czego z serca Pani życzę. Z najlepszymi pozdrowieniami.

  11. Wołyń1943

    16 lutego 2018 at 22:19

    Najgłośniej „łap złodzieja” krzyczy złodziej. Należałoby sprawę odpowiednio nagłośnić, zwłaszcza w mediach społecznościowych, doprowadzić do procesu ze ZUwP, a w sądzie zmiażdżyć ich siłą argumentów (o ile, w ostatniej chwili nie wycofają pozwu).

    • Kłamliwe przemówienie P.Tymy w Sejmie 22-05-2007r -Domaga się odszkodowan i finasowania ZUwP oraz podporzadkowania się Polski fałszywej retoryce banderowców

      17 lutego 2018 at 10:49

      B I U L E T Y N. KANCELARIA SEJMU.
      Biuro Komisji Sejmowych.
      Z posiedzenia: KOMISJI MNIEJSZOŚCI NARODOWYCH. I ETNICZNYCH. (NR 32).
      Nr 1970/V kad. 22.05.2007 r.
      ISSN 1230–7289.
      Strona 30:

      KŁAMLIWE PROPAGNADOWE przemówienie w Komisji Sejmowej III RP w dniu 22-05-2007r Prezesa Związku Ukraińców w Polsce Piotr Tyma:
      Od czasu odwilży lat pięćdziesiątych społeczność ukraińska formułuje publicznie postulaty likwidacji następstw akcji „Wisła”. Główne z nich dotyczą potępienia zasady zbiorowej odpowiedzialności, anulowania dekretów, na podstawie których przejęto mienie osób deportowanych oraz zadośćuczynienia osobom więzionym w obozie koncentracyjnym w Jaworznie.
      W okresie PRL postulaty te były nie do zrealizowania. Sygnatariusze listów i petycji niejednokrotnie byli poddawani represjom bądź też inwigilowani. W mediach w wyniku działań cenzury nie mogły pojawić się ani głosy ofiar, ani krytyczne oceny samej akcji.
      Dopiero przełom 1989 r. pozwolił na realizację części postulatów i otwartą debatę wokół wydarzeń z 1947 r. W 1990 r. akcję „Wisła” potępił Senat, a w latach dziewięćdziesiątych uregulowano większość kwestii majątkowych Cerkwi prawosławnej i greckokatolickiej.
      W 1998 r. prezydenci Polski i Ukrainy odsłonili pomnik ofiar obozu koncentracyjnego w Jaworznie. Od 2004 r., zgodnie z decyzją Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, 274 Ukraińców więzionych bez wyroków sądowych w tym obozie otrzymuje renty specjalne.
      Część postulatów, takich jak potępienie akcji „Wisła” przez Sejm RP, zwrot mienia osobom prywatnym i mienia osób prawnych, objęcie ofiar komunistycznych represji ustawą o kombatantach i osobach represjonowanych, pozostaje nadal niezrealizowana.
      Mimo licznych wystąpień społeczności ukraińskiej, sama deportacja i decyzje o jej przeprowadzeniu, jak też przestępstwa popełnione w jej trakcie, nie spotkały się z właściwą oceną kompetentnych instytucji. Z należytą uwagą nie potraktowano np. wniosku o wszczęcie śledztwa w sprawie pozaprawnych działań, które miały miejsce podczas akcji „Wisła”.
      Notabene, w przypadku śledztw IPN dotyczących zbrodni popełnionych w okresie powojennym na szkodę obywateli polskich narodowości ukraińskiej, m.in. w COP Jaworzno, Zawadce Morochowskiej, Terce, Małkowicach, ani razu nie doszło do postawienia sprawców przed sądem.
      Obecnie znaczną część tzw. ukraińskich śledztw została umorzona, głównie z przyczyny niewykrycia sprawców. Skąpe informacje o rezultatach śledztw w zestawieniu z informacjami o wypłacie po 1989 r. odszkodowań pieniężnych rodzinom osób odpowiedzialnych np. za zbrodnie we wsi Pawłokoma, wywołują w środowisku ukraińskim negatywne oceny rozliczeń z przeszłością i niewiarę w równe traktowanie obywateli RP.
      Podobnie przyjmowano długoletnie zwlekanie z uznaniem więźniów Jaworzna za represjonowanych przy jednoczesnym utrzymaniu uprawnień kombatanckich dla tzw. utrwalaczy, którzy walczyli z UPA, czy też przyznanie tych uprawnień żołnierzom istriebitielnych batalionów. Przesiedlenia z Polski do ZSRR w latach 1944–1946 oraz akcja „Wisła” w dalszym ciągu negatywnie oddziałują na sytuację społeczności ukraińskiej.
      Chodzi zarówno o emocje, które te wydarzenia wywołują, jak i kontekst współczesny, kondycję obywateli polskich narodowości ukraińskiej, możliwości zachowania tradycji i kultury, czy stan zabytków kultury materialnej. Wymiar historyczny, a w pewnym sensie też prawny ma brak decyzji Sejmu o potępieniu deportacji oraz brak jednoznacznego stanowiska władz RP w kwestii dekretów sankcjonujących przejęcie przez państwo majątku osób prywatnych oraz majątku ukraińskich organizacji społecznych.
      Współczesne konsekwencje wydarzenia sprzed sześćdziesięciu lat mają również indywidualny aspekt materialny. Jednym z nich jest problem osób przesiedlonych w 1947 r. do PGR. Osoby te w nowym miejscu osiedlenia zazwyczaj nie otrzymały mienia zastępczego czy też rekompensat.
      Obecnie, w wyniku transformacji lat dziewięćdziesiątych, potomkowie przesiedlonych znaleźli się w trudnej sytuacji materialnej. Brak ustawy reprywatyzacyjnej ogranicza możliwości odzyskania mienia czy rekompensaty oraz, co najważniejsze, uczestnictwa w działaniach służących zachowaniu języka i tożsamości. Dochodzenie przez obywateli Polski narodowości ukraińskiej prawa do własności drogą indywidualną, poprzez udowodnienie przejęcia w 1947 i 1949 r. mienia z naruszeniem ówczesnego prawa, jest możliwe w przypadku minimalnej liczny deportowanych.
      Dlatego też z tej możliwości, jak dotychczas skorzystało tylko 62 byłych właścicieli z Łemkowszczyzny. Nadal odczuwalną konsekwencją akcji „Wisła” jest rozproszenie ludności ukraińskiej. Mimo odwilży, po 1956 r. władze państwowe wszelkimi metodami powstrzymywały powroty Ukraińców na ziemie Polski południowo-wschodniej. Rozproszenie jest czynnikiem, który hamuje pełne wykorzystanie możliwości, które państwo stwarza środowiskom mniejszości narodowych i etnicznych w dziedzinie zachowania języka i kultury.
      Wspieranie projektów w ramach grantów MSWiA czy też samorządów nie rozwiązuje wszystkich problemów. Brak instytucji kultury mniejszości i lekceważący stosunek do potrzeb kulturalnych i oświatowych Ukraińców ze strony części samorządów ogranicza możliwości przeciwdziałania procesom asymilacyjnym wśród potomków ofiar akcji „Wisła”.
      Niestety, opracowany przez Związek Ukraińców w Polsce pod koniec lat dziewięćdziesiątych projekt powołania Centrum Kultury Ukraińskiej został przez stronę rządową odrzucony. Działania w obecnych realiach, w oparciu o wolontariat, w obliczu wzrastających ze strony grantodawców wymogów formalnych oraz ograniczeń, jakim podlegają liderzy mniejszości, nie są w stanie zabezpieczyć potrzeb kulturalnych społeczności ukraińskiej.
      Strona 30:

      Współczesne konsekwencje wydarzenia sprzed sześćdziesięciu lat mają również indywidualny aspekt materialny. Jednym z nich jest problem osób przesiedlonych w 1947 r. do PGR. Osoby te w nowym miejscu osiedlenia zazwyczaj nie otrzymały mienia zastępczego czy też rekompensat.
      Obecnie, w wyniku transformacji lat dziewięćdziesiątych, potomkowie przesiedlonych znaleźli się w trudnej sytuacji materialnej. Brak ustawy reprywatyzacyjnej ogranicza możliwości odzyskania mienia czy rekompensaty oraz, co najważniejsze, uczestnictwa w działaniach służących zachowaniu języka i tożsamości.
      Dochodzenie przez obywateli Polski narodowości ukraińskiej prawa do własności drogą indywidualną, poprzez udowodnienie przejęcia w 1947 i 1949 r. mienia z naruszeniem ówczesnego prawa, jest możliwe w przypadku minimalnej liczny deportowanych. Dlatego też z tej możliwości, jak dotychczas skorzystało tylko 62 byłych właścicieli z Łemkowszczyzny.
      Nadal odczuwalną konsekwencją akcji „Wisła” jest rozproszenie ludności ukraińskiej. Mimo odwilży, po 1956 r. władze państwowe wszelkimi metodami powstrzymywały powroty Ukraińców na ziemie Polski południowo-wschodniej.
      Rozproszenie jest czynnikiem, który hamuje pełne wykorzystanie możliwości, które państwo stwarza środowiskom mniejszości narodowych i etnicznych w dziedzinie zachowania języka i kultury. Wspieranie projektów w ramach grantów MSWiA czy też samorządów nie rozwiązuje wszystkich problemów. Brak instytucji kultury mniejszości i lekceważący stosunek do potrzeb kulturalnych i oświatowych Ukraińców ze strony części samorządów ogranicza możliwości przeciwdziałania procesom asymilacyjnym wśród potomków ofiar akcji „Wisła”.
      Niestety, opracowany przez Związek Ukraińców w Polsce pod koniec lat dziewięćdziesiątych projekt powołania Centrum Kultury Ukraińskiej został przez stronę rządową odrzucony. Działania w obecnych realiach, w oparciu o wolontariat, w obliczu wzrastających ze strony grantodawców wymogów formalnych oraz ograniczeń, jakim podlegają liderzy mniejszości, nie są w stanie zabezpieczyć potrzeb kulturalnych społeczności ukraińskiej.
      Pełny udział Ukraińców w życiu społecznym i politycznym kraju ogranicza zarówno czynnik rozproszenia, jak i ustawodawstwo wyborcze, które nie uwzględnia tego faktu. Brak reprezentacji w parlamencie oraz możliwości przedstawienia swoich racji na tym forum przez przedstawicieli mniejszości ukraińskiej, wynika w sposób pośredni z akcji „Wisła” i rozproszenia.
      Odrzucenie koncepcji kurii wyborczych dla mniejszości powoduje, że mniejszości narodowe i etniczne zdane są „na łaskę” partii politycznych. Przy pokutującym, silnie negatywnym stereotypie Ukraińca i małej liczbie potencjalnych wyborców w poszczególnych okręgach, istnieje bardzo małe zainteresowanie ze strony głównych partii politycznych umieszczeniem przedstawicieli mniejszości na listach wyborczych do Sejmu i Senatu.
      Wprost przeciwnie, część partii chętnie odwołuje się do tzw. kresowego elektoratu, umieszcza problematykę represji wobec obywateli polskich narodowości ukraińskiej w oderwaniu od zarówno historycznych, jak i współczesnych relacji polsko-ukraińskich. Część partii politycznych i działaczy samorządowych postuluje przy tym stosowanie w relacjach z Ukraińcami z Polski zasady wzajemności, uzależnianie wszelkich pozytywnych decyzji od sytuacji społeczności polskiej na Ukrainie. Niestety, tej zasadzie hołduje także część urzędników państwowych.
      Dla społeczności ukraińskiej jest to jedna z form ograniczania praw obywatelskich. Z kolei uzależnienie mniejszości od konkretnej partii politycznej, jak pokazało doświadczenie innych mniejszości, nie zawsze sprzyja realizacji jej potrzeb. W sensie społecznym dziedzictwo akcji „Wisła” to również funkcjonowanie negatywnego stereotypu Ukraińca, którego siła i oddziaływanie związane są z kreowanym przez propagandę PRL obrazem wydarzeń powojennych. Istnienie stereotypu wiąże się również z wizją relacji polsko-ukraińskich lansowaną przez tzw. środowiska kresowe.
      Usprawiedliwianie deportacji, uzasadnianie konieczności jej przeprowadzenia wcześniejszymi konfliktami na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, zaprzeczanie złu, jakim było zastosowanie wobec ludności cywilnej zasady zbiorowej odpowiedzialności, wywołują sprzeciw.
      Według części przedstawicieli środowiska ukraińskiego, takie próby nasiliły się na początku 2007 r. Wśród Ukraińców negatywnie odbierane jest zwłaszcza angażowanie
      Strona 32:
      się administracji rządowej w tego typu działania, które nie służą ani obiektywnemu poznaniu prawdy, ani też porozumieniu polsko-ukraińskiemu. Do takich przedsięwzięć zaliczyć należy konferencję organizowaną w Przemyślu w dniach 23-24 lutego br., m.in. dzięki wsparciu samorządu województwa, samorządu powiatu, miasta Przemyśla, Kuratorium Oświaty, oraz konferencję organizowaną 26 kwietnia br. w Warszawie przez Ministerstwo Obrony Narodowej.
      W przypadku obu wyżej wymienionych przedsięwzięć w tendencyjny sposób ukazane zostały główne zagadnienia deportacji oraz przyczyny i przebieg samej akcji. Angażowanie przez publiczne instytucje osób negujących obiektywne badania historyczne, publicznie relatywizujących zbrodnie, nie może nie budzić niepokoju. Nadal zdarza się, iż stosunek do dziedzictwa akcji „Wisła” różny jest na terenach, gdzie osiedleńcy znaleźli się po przesiedleniu i skąd Ukraińców w 1947 r. deportowano. Pozytywnym przykładem otwarcia na postulaty naprawienia krzywd jest stanowisko sejmiku samorządowego województwa warmińsko-mazurskiego w sprawie sześćdziesiątej rocznicy akcji „Wisła”, podjęte 24 kwietnia br.
      Inne przykłady to wsparcie w 2007 r. przez samorządowców w Kołobrzegu, Człuchowie i Białym Borze różnych form upamiętnienia rocznicy, np. przekazanie działek, na których mają być ustanowione pomniki, wsparcie finansowe dla organizatorów uroczystości, obecność podczas obchodów rocznicowych.
      Od lat władze miasta Jaworzno wspierają organizacyjnie i logistycznie struktury Związku Ukraińców w Polsce w Katowicach i Krakowie, które organizują rocznicowe uroczystości pod pomnikiem ofiarobozu. Gorzej kształtuje się sytuacja z otwartością na podobne projekty na terenie Podkarpacia.
      Dla przykładu, władze Przemyśla nie wydały zgody na odsłonięcie tablicy okolicznościowej na budynku, który do 1947 r. był własnością społeczności ukraińskiej. Władze województwa podkarpackiego w żaden sposób nie odniosły się do oficjalnego postulatu Związku Ukraińców w Polsce w sprawie weryfikacji inskrypcji na części pomników z okresu PRL, które utrwalają negatywne stereotypy oraz obrażają Ukraińców.
      Niezrozumiały jest dla nas brak reakcji na fakt istnienia pomnika w Zagórzu, który przedstawia orła trzymającego w szponach ukraiński herb tryzub, czy pomników, na których funkcjonują określenia: „Pomordowanym przez bandy ukraińskie”,
      „Poległym w walce za wolność z faszystowskimi bandami UPA”.
      Postulaty ukraińskie, nie tylko w przypadku tego typu upamiętnień, nie spotkały się dotychczas z reakcją odpowiednich instytucji. To, że sprawa jest do rozwiązania pokazał przykład miasteczka Ustrzyki Dolne w tymże województwie, gdzie w 2003 r. organizacje społeczne, w tym kombatanci, doprowadziły do zmiany obraźliwej inskrypcji. Podkreślam, że nie chodzi o chęć burzenia pomników, o co oskarżają nas środowiska kresowe i część mediów, ale o zmianę ideologicznych inskrypcji. Podobnie bez odzewu pozostaje postulat przywrócenia historycznych nazw miejscowości zmienionych w okresie powojennym, czy nazw ulic, np. przywrócenia ulicy Tarasa Szewczenki, która istniała w Przemyślu do 1984 r.
      Inne ukraińskie nazwy zniknęły z topografii miasta w1945r. inie mogą powrócić, mimo usilnych starań przemyskich Ukraińców. Jednym ze skutków akcji „Wisła” jest los zabytków sztuki sakralnej, które były po niej systematycznie niszczone.
      Po 1989 r. część z nich odrestaurowano ze środków państwa. Nadal jednak wiele zabytków niszczeje. Rozproszona, głównie na północy i zachodzie kraju mniejszość ukraińska nie jest w stanie zadbać o pozostawione cerkwie i cmentarze. Część z nich nadal nie jest zabezpieczona nawet w elementarny sposób. Przykładów tego typu jest wiele.
      Stan cerkwi i cmentarza we wsi Oleszyce koło Jarosławia czy Żernicy w powiecie leskim, dzwonnic we wsiach Terka i Pawłokoma nie budzi pozytywnych skojarzeń.
      Brak zainteresowania ze strony lokalnych władz samorządowych, wsparcia ze strony administracji państwowej, przy braku struktur obu cerkwi oraz organizacji ukraińskich, które mogłyby zaopiekować się obiektami powoduje, że obiekty te są skazane na zagładę.
      Część samorządów swoją bierność tłumaczy brakiem aktywności administracji, brakiem środków lub odbija piłeczkę w stronę społeczności ukraińskiej.
      Gdzieniegdzie sytuację ratują organizacje pozarządowe, takie jak np. Grupa Kamieniarska „Magurycz” czy stowarzyszenie powołane dla ratowania cerkwi w Baligrodzie. Jest to jednak przysłowiowa „kropla w morzu potrzeb”.
      Strona 33:
      W sześćdziesiątą rocznicę akcji „Wisła” okazało się również, po raz kolejny, że to nie mniejszość jest zamknięta na dialog. W Przemyślu nie znalazła się instytucja kulturalna, która zgodziłaby się współorganizować pokaz filmów ireportaży, zrealizowanych głównie przez polską telewizję publiczną, poświęconych powojennym deportacjom.
      Po doświadczeniu prób zablokowania organizacji festiwali kultury ukraińskiej w 1995 oraz 1997 r. oraz sytuacji z kwietnia 2007 r. rodzi się pytanie o postęp dialogu polsko-ukraińskiego na terenie Podkarpacia, zwłaszcza w odniesieniu do naszej społeczności.
      Jest to pytanie o tyle zasadne, że zarówno władze samorządowe miasta, jak i województwa, nie widziały problemu we wsparciu środowisk, które podczas konferencji w dniu 24 lutego 2007 r. domagały się m.in. delegalizacji Związku Ukraińców w Polsce, a nawet zerwania stosunków dyplomatycznych z Ukrainą.
      Tego typu postawy nie tłumaczy nawet obawa o stosunek do akcji „Wisła” lokalnych społeczności polskich. Obchody organizowane w dniach 27–30 kwietnia przez Związek Ukraińców w Polsce, w przeciwieństwie do tych z lat 1995 i 1997, kiedy to miały miejsce akty agresji wobec organizatorów i uczestników festiwalu kultury ukraińskiej, przyjęto w Przemyślu ze spokojem.
      Część mieszkańców okazywała daleko idącą życzliwość gościom, którzy przybyli na uroczystości. Takie zachowanie kontrastowało z zachowaniem części polityków, władz miasta, szefów placówek kultury czy też liderów organizacji kombatanckich. Po raz kolejny, głos tych ostatnich wykorzystano jako pretekst do utrudniania organizacji czy wręcz zbojkotowania przez przedstawicieli administracji rządowej i samorządowej uroczystości organizowanych przez naszą społeczność.
      Na terenie Podkarpacia wystąpienia skrajnych środowisk zyskują niejednokrotnie wsparcie władz samorządowych. Liderów ugrupowań, które publicznie pochwalają fakt deportacji oraz zaprzeczają ustaleniom nie tylko polskich, ale i zachodnich historyków odnośnie akcji „Wisła”, traktuje się z pełną powagą, choć to ich wystąpienia i działania podgrzewają nastroje i propagują nietolerancję.
      Głosy gloryfikujące akcję „Wisła” izaprzeczające faktom popełniania zbrodni na ludności ukraińskiej, pozostają zazwyczaj bez reakcji nie tylko ze strony lokalnych władz, ale i lokalnych autorytetów.
      Ukraińcy interpretują te wystąpienia jako kontynuację schematu oceny deportacji wypracowanego w czasach PRL. Tego typu działania, tj. brak reakcji na wystąpienia noszące znamiona podżegania do waśni, nawoływania do dyskryminowania mniejszości i stosowania wobec obywateli Polski zasady wzajemności, budują na Podkarpaciu negatywne nastawienie do społeczności ukraińskiej. Władze administracyjne i samorządowe często wykorzystują wspomniane głosy, aby nie podejmować postulatów ukraińskich i nie prowadzić rzeczywistego dialogu.
      Dla społeczności ukraińskiej symbolem braku dobrej woli likwidacji skutków akcji „Wisła” stała się sprawa „Narodnego Domu”. Oprócz braku pozytywnych decyzji, co do zwrotu budynku i niezaliczenie w poczet czynszu kosztów remontów, protest wzbudziło podjęcie, w przededniu głównych uroczystości sześćdziesiątej rocznicy deportacji, decyzji o wyłączeniu z użytku sali teatralnej i części pomieszczeń, co utrudniło organizację okolicznościowych przedsięwzięć.
      To tylko jeden z przykładów problemów i szykan, na które nasza organizacja jest narażona w mieście, w którym zamieszkuje jedna z najbardziej aktywnych wspólnot ukraińskich oraz istnieją parafie obu cerkwi. Wobliczu występujących na terenie Podkarpacia problemów niezrozumiały jest fakt małej aktywności, i to od lat, pełnomocników wojewody do spraw mniejszości narodowych.
      Pomimo potrzeby prowadzenia dialogu oraz wielu spraw wymagających interwencji i negocjacji z organami samorządu, pełnomocnicy nie przejawiają żadnej widocznej aktywności. Funkcja ta zdaje się istnieć wyłącznie na papierze.
      Mimo potrzeby współdziałania w procesie rozwiązywania problemów nie skorzystano na Podkarpaciu z doświadczeń np. województwa warmińsko-mazurskiego i nie powołano wojewódzkiego pełnomocnika do spraw mniejszości. Bardzo często jedyną reakcją na postulaty Ukraińców, bądź zgłaszane problemy, jest milczenie administracji lub też odsyłanie od przysłowiowego Annasza do Kajfasza. Tak się stało w 2006 r. z propozycją Związku Ukraińców, aby w Polsce, na Podkarpaciu, zorganizować spotkanie poświęcone problemom społeczności mniejszościowych.
      W kontekście polityki państwa wobec mniejszości ukraińskiej trzeba powiedzieć, że likwidacja skutków akcji „Wisła” ma wiele aspektów szczegółowych, które wymagają
      Strona 34:
      otwartej postawy ze strony władz.
      Niestety, od kilku lat obserwuje się niechęć w odniesieniu do poruszania postulatów społeczności ukraińskiej. Zagadnień jest niemało, chociażby sprawa reprywatyzacji mienia organizacji społecznych czy weryfikacji wyroków wydanych przez sądy Grupy Operacyjnej „Wisła” i upamiętnień z tego okresu.
      Na negatywny aspekty rozproszenia i asymilacji Ukraińców nie wpłynęły znacząco zmiany po 1989 r. Zwiększenie możliwości nauki języka ukraińskiego poprzez stworzenie pozytywnych warunków dla utworzenia placówek oświatowych oraz sieci międzyszkolnych zespołów nauczania, czy też dostęp do mediów publicznych, ze względu na stopień rozproszenia, nie poprawiło sytuacji społeczności ukraińskiej. W przypadku mediów elektronicznych, mimo zwiększenia liczby audycji radiowych i telewizyjnych w językach mniejszości, problemem jest ich dostępność i czas emisji.
      Pokazał to przykład audycji „Telenowyny”, próba zlikwidowania której miała miejsce w grudniu 2006 r., a która od stycznia 2007 r. została przeniesiona na godz. 7. rano w sobotę.
      Część form dostępu w sferze publicznej do języka mniejszości jest stricte teoretyczna. Podobnie rzecz się ma z audycjami ukraińskimi emitowanymi w radio. Część audycji formalnie istnieje, lecz ich rola w procesie zachowaniu tożsamości, propagowania i zachowania języka, komunikacji wewnątrzśrodowiskowej mniejszości jest niewielka. Ważnym zagadnieniem wpływającym na kondycję mniejszości jest kształt debaty na temat powojennych deportacji Ukraińców.
      Zazwyczaj środowiska niechętne dialogowi usiłują narzucić swoją wizję wydarzeń i dyskredytować osoby o odmiennych poglądach. Przykładów agresywnych wystąpień ze strony osób gloryfikujących działania komunistycznych władz jest nadal wiele. Przedmiotem ataków i inwektyw stają się również polscy dziennikarze, historycy i samorządowcy otwarci na dialog. Nie sprzyja to zabliźnianiu się ran i upowszechnieniu faktów.
      Jest wręcz przeciwnie, utrwala to stereotypy i pogardę dla mniejszości. W tym kontekście brak pozytywnej reakcji Sejmu na postulat potępienia akcji „Wisła” jest przez społeczność ukraińską traktowany jako przysłowiowe chowanie głowy w piasek.
      Sprzeciw budzą również próby relatywizowania powojennych zbrodni i zaprzeczanie praw Ukraińców, którzy, warto podkreślić, w 1947 r. byli obywatelami państwa polskiego.
      Wyłom w tej negatywnej, dominującej od kilku lat tendencji do unikania oceny deportacji stworzyło oświadczenie prezydentów: Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego i Ukrainy Wiktora Juszczenki z dnia 27 kwietnia br.
      Ocena akcji „Wisła” zawarta w wyżej wymienionym dokumencie pozwala Ukraińcom w Polsce zachować wiarę w istnienie granicy dowolnych interpretacji wydarzeń z przeszłości oraz wiarę w ostateczne potępienie przez polskie władze klasycznej stalinowskiej deportacji oraz naprawienie krzywd wyrządzonych sześćdziesiąt lat temu przez totalitarne państwo.

      http://orka.sejm.gov.pl/biuletyn.nsf/0/68D543AB48203F21C1257302002BB9ED/$file/0197005.pdf

  12. Janina

    16 lutego 2018 at 22:31

    Przykro mi, ale Związek Ukraińców wiedział co robi pozywając Panią i prawdopodobnie wygra tę sprawę. Już sam tytuł artykułu wskazuje na to, że nie zna Pani znaczenia terminu kolonizacja. Albo zna i celowo go używa do manipulacji. W treści artykułu natomiast fałszuje Pani fakty, albo celowo, albo nie sprawdziła Pani u źródła. Jest to artykuł co najmniej nierzetelny dziennikarsko, a możliwe, że z premedytacją fałszujący rzeczywistość i manipulujący czytelnikiem. Ja bym bym się skłaniała do tej drugiej interpretacji.

  13. Chłop z Mazur

    16 lutego 2018 at 22:55

    Ukraina to nie państwo, to żaden organizm który można byłoby nazwać państwem, to zbiór ludów koczowniczych z natury prymitywnych, zajadłych i mściwych. Dziw tylko bierze że „nasze władze” pozwalają na tak wiele temu związkowi i ukrytemu rezunowi tymie( celowo z małej litery, bo ten delikwent tylko na tyle i aż na tyle zasługuje). Na Mazurach tego dziadostwa jest od cholery- niektóre wsie to 80% mieszkańców- starzy jeszcze żyjący i pamiętający Akcję Wisła- zapiekli i nas nienawidzący, i młodzi którzy podtrzymują tradycję i ideologię starych.To nie wróży niczego dobrego, a konflikt powoli narasta. Nie ma co się dziwić, skoro co bardziej zuchwali już komunikują, że przyjdzie czas i będzie powtórka z Wołynia. Ciekawostką jest to że wielu ukrańców pozostaje na kontakcie operacyjnym z policją i innymi organami- zwykli kapusie- to scheda jeszcze po SB, ale takich źródeł się przecież nie wypuszcza z rąk.Sporo tej swołoczy zajmuje wiele ważnych stołków w lokalnych strukturach samorządowych a także organach bezpieczeństwa. Na przykład w Węgorzewie, jak jesteś ukraińcem, to wiele spraw załatwisz od ręki w urzędzie gminy/ miasta; podobnie ma się sprawa w różnych stowarzyszeniach dystrybuujących środki unijne w ramach rożnych projektów.I szlag mnie trafia, że ukraińcy potrafią tworzyć jedność, śmiało dostają się do rad gminy, miasta czy struktur administracyjnych – niestety trzeba im to oddać. A my Polacy wiecznie się żremy,tylko ze na Mazurach, a w zasadzie w woj warmińsko mazurskim trudno mówić o rdzennej ludności polskiej- to ludność napływowa, stąd i brak pewnej pokoleniowej ciągłości historycznej i państwowej w ujęciu ogólnym, regionalnym . Ale skoro ukraińcy potrafią to dlaczego my tego nie umiemy? Tu, w tym regionie świetnie wiać, jak od 1945 roku zadziałała zasada divide et impera realizowana przez komunę ,która siłą rozpędu utrzymuje się do dzisiaj, a wykorzystywana jest właśnie przez ukraińska ludność

    • Ali Baba

      19 lutego 2018 at 21:32

      Dziękuję za ten wpis. B. ciekawy, pozdrawiam. Nic dodać, oddaje istotę rzeczy!!

  14. marju73

    16 lutego 2018 at 23:12

    „Musimy trzymać się razem, bo inaczej z pewnością będziemy wisieć oddzielnie”-Benjamin Franklin.
    Tylko zjednoczona organizacja narodowo-nacjonalistyczna jest w stanie odbić Polskę z rąk potomkòw żydowskich enkawudzistòw działających wspòlnie ze światową synagogą szatana.

  15. Nie lojalnych "ukraińskich żydów" wobec panstwa Izrael DEPORTUJĄ-wyrzucają z Izraela !

    17 lutego 2018 at 06:00

    W 2017 roku było DEPORTOWANYCH czyli wyrzuconych z Izraela 178 osób tzw. „żydów ukraińskich” którzy pochodzili z ukrainy ale już posiadali obywatelstwo Izraela. Taką informację podano na konferencji prasowej w żydoskej telewizji:
    http://www.iton.tv/
    nadawanej w języku rosyjskim w Izraelu dla żydów, którzy tam żyją ale pochodzą z byłego terytorium ZSRR, a w tym też z tej durnowatej „ukrainy”, która została rozwalona i śmiertelnie skonfliktowana, nie odwracalnie przewrócona do góry nogami przez ludobójców nazioli neo-banderowców z „prawego sektora”, „swobody-laszki” itp po ludobójczym „majdanie” w lutym 2014 roku.
    Tych „ukraińskich żydów” wyrzucono z Izraela za to, że uznano ich za NIE LOJALNYCH obywateli wobec państwa Izrael dlatego, że sympatyzowali z banderowską/dońcowa ideologią uznaną za państwową na obecnej ukrainie.
    Bandyckie banderowskie gangi „prawy sektor”, „swoboda” … itp obecnie rządzące w Kijowie w Izraelu uznają za organizacje NAZISTOWSKIE i przestępcze ze spuścizną hitlerowskiego NSDAP. Niektórzy „ukraińscy żydzi” dopuszczali się przestępstwa noszenia w Izraelu odzieży z podobizną mordercy Bandery lub Doncowa.
    Służby izraelskie też wykryły, że niektórzy/niektóre z tych „ukraińskich żydów” co posiedli obywatelstwo Izraelskie, a wcześniej dopuścili się przestępstwa w ramach „prawa Izraela” gdyż w przeszłości lub w czasie swoich wizyt na ukranie przed 2014 rokiem uczestniczyli w jakiś uroczystościach na ukranie związanych z pamięcią „14 Dywizja Waffen SS-Galizien”.
    Na tej audycji w iton.tv było sprawozdanie z izraelskiego:
    „16 января 2018 в Тель-Авиве состоялась встреча заместителя министра внутренних Израиля o депортациях, генерального секретаря партии’Наш дом Израиль’, депутата Кнессета Фаины Киршенбаум журналистами ведущих СМИ Израиля на русском языке”.
    W trakcie tej konferencji prasowej kilku dziennikarzy wypytywało, czy władze Izraela wiedzą do jakich krajów udali się ci deportowani obywatele „ukraińscy żydzi” i wtedy padła odpowiedz, że oni mają problem dostać się do Kanady, USA czy UK i dlatego najwięcej z nich pojechało do Polski, gdyż ten kraj (tzn. Polska – taki ŚMIETNIK ludzki NIE lojalnych obywateli wobec Państwa Polskiego jak ukraincy neobanderowcy) nie posiada dostatecznych procedór sprawdzających w przyjmowaniu obcokrajowców ale bez problemu przyjmuje „żydów” z Izraela co się chcą osiedlić w Polsce posiadających izraelskie obywatelstwo. Informowano, że ostatnio dużo żydów opuszcza Francję, Niemcy i Włochy podając się za obywateli tych krajów starających się repatryjację w Izraelu.
    W tej żydoskiej telewizji iton.tv w języku rosyjskim z Izraela można dużo się dowiedzieć od tych ruskich żydów co faktycznie wg. ich oceny dzieje się w Rosji i na pograniczu Polska-Rosja. Według ich relacji w Rosji rządzą konserwatywni żydzi oligarchowie którzy się nakradli na „pierestrojce”(identycznie jak w III RP!) z którymi o władzę na Kremlu toczą zajadłą walkę lewacko-liberalni żydzi oligarchowie wspierani przez neokonów z USA, a etniczni Rosjanie są wypchnięci do katakumb rosyjskiej polityki i moc nie mają do gadania.

  16. Związek Ukraińców w Polsce doniósł na Cejrowskiego do prokuratury

    17 lutego 2018 at 06:55

    Wojciech Cejrowski oraz Andrzej Rudnik usłyszeli zarzut o „szerzenie nienawiści do narodu ukraińskiego”. Chodzi o wypowiedź podróżnika na antenie Radia Koszalin przy okazji dyskusji o filmie „Wołyń”. Doniesienie do prokuratury złożył związek ukrów w Polsce.
    15 października ubiegłego roku podczas dyskusji dotyczącej filmu „Wołyń” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego na antenie Radia Koszalin Wojciech Cejrowski stwierdził, że „Ukraińcy to gwałciciele i rzeźnicy”.
    „Ale nie wszyscy oczywiście” – wtrącił prowadzący Andrzej Rudnik.
    Na to podróżnik odpowiedział:
    „Proszę pana, ja nie wiem, czy nie wszyscy. Jeżeli mój brat jest gwałcicielem i rzeźnikiem, a ja przez dziesiątki lat, po tym jak została dokonana rzeź wołyńska przez ukraińców, twierdzę, że on jest bohaterem, to to mnie czyni rzeźnikiem i gwałcicielem.
    Bo znaczy to, że mnie to nie przeszkadza, że on był rzeźnikiem i gwałcicielem. Liczy się tylko to, w jakiej sprawie gwałcił i zarzynał ludzi.
    Nikt tam nie wystąpił z tych znacznych Ukraińców i nie powiedział: ci nasi bohaterowie, to nie są „bohaterowie”.
    Wypowiedź dziennikarza prowadzącego audycję, Andrzeja Rudnika, na swoim facebookowym profilu przytoczył ksiądz Isakowicz-Zaleski:
    „Dzisiaj byłem przesłuchiwany na zlecenie prokuratury przez policję w Koszalinie w związku z doniesieniem na Wojciecha Cejrowskiego i na mnie przez m.in. związek ukrów w Polsce.
    Jesteśmy oskarżeni (nie podejrzewani, a oskarżeni) o szerzenie nienawiści do narodu ukraińskiego. Ukraińcy na czele z Petro Tymą usłyszeli w naszej audycji to, co chcieli usłyszeć i zaatakowali nas i wolność prasy w Polsce”.
    https://wolna-polska.pl/wiadomosci/zwiazek-ukraincow-polsce-doniosl-cejrowskiego-prokuratury-2017-05

  17. Założona przez Sorosa organizacja finansuje walkę z „mową nienawiści” wobec Ukraińców w Polsce

    17 lutego 2018 at 07:23

    Dzięki milionowym grantom ofiarowanym przez psychola George’a Soros’a dla żydowskiej Fundacji Batorego w III RP, która jest pośrednikiem budowania tzw. „społeczeństwa otwartego” w Polsce i na ukrainie zostały podarowane fundusze finansowe dla Związek Ukraińców w Polsce, które będą przeznaczone na monitorowanie oraz cenzurę wpisów w internecie pod kątem „mowy nienawiści” wobec Ukraińców – informuje TOK FM.

    Jak informuje znany negacjo-nista wołyński Pjetro Tyma:
    „Pietro Tyma prezes Związku Ukraińców – Spadkobierca ukraińskich morderców z UPA i OUN”:
    https://www.youtube.com/watch?v=crRYWwT9-wE

    Dzięki uzyskanym środkom finansowym z żydowskiej Fundacji Batorego powstał projekt, w ramach którego rozpoczęto monitoring internetu. Za te pieniądze od lewackiego żyda Sorosa, którego planem jest wymieszanie wszystkich ludzi na Świecie oraz stworzenie NWO jednego globalnego rządu Światowego, został opracowany specjalny algorytm w programie komputerowym.
    Dzięki niemu ma się udać wychwycić określone treści z całego internetu Światowego
    Potem zatrudnieni ludzie dokładnie je analizują – wyjaśnia Tyma i tak zostaną złapani ci wszyscy co nie lubią neo-banderowców.

  18. klik

    17 lutego 2018 at 19:30

    a co ta za jakieś nowe obyczaje i procedury, wzywanie na przesłuchanie przez telefon?

  19. klik

    17 lutego 2018 at 19:48

    ukry przejęli od żydów modus operandi w stosunku do Polski, aż mi sie nie chce przewidywać czym to sie może wszystko skonczyć, stamtąd już od lat idzie przemyt broni i to nie noży tylko kałachy granatniki, czołgu jeszcze tylko nie było, pis gania sie z faszystami waffelkowymi po lesie, wije sie jak piskorz przed żydami i udaja ze wszystko jest cacy

  20. KrzysiekT

    19 lutego 2018 at 23:05

    Czas na delegalizację ukraińskich organizacji w Polsce ze względu na ich szowinizm i szerzenie nienawiści na tle narodowościowym wobec Polaków.

  21. Dick

    21 lutego 2018 at 14:55

    Nie można by tego banderowca tymę podać do sądu o propagowanie totalitaryzmu? Sporo by się znalazło materiałów na niego.

  22. trójpak

    22 lutego 2018 at 13:05

    Ukraińcy gloryfikujący banderyzm zachowują się tak samo jak Niemcy i Żydzi. Każdy z tych narodów nienawidzi naszej Ojczyzny. Ciekawe skąd ta nienawiść się bierze, może z upośledzenia.

    • fiesta

      27 marca 2018 at 02:03

      To sa osobniki wywodzace sie z wrogich cywilizacji, czyli CHAZARSTWA, o czym pisal polski historyk i filozof prof.F.Koneczny.
      Ich podobienstwo fizyczne do ludzi dziala zwodniczo przez co ludzie latwo ulegaja ich wygladowi nie zdajac sobie sprawy, ze maja do czynienia z krwiozerczymi potworami.

  23. Mieczysłw SKazimierzak

    22 lutego 2018 at 15:02

    Na złodzieju z Ukrainy copka gore.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra