Kultura i historia

Zimna wojna – film godny polecenia

Nagrody – jak powszechnie wiadomo – często niewiele mają wspólnego z oceną merytoryczną. O ich przyznaniu decydują względy polityczne, społeczne, ideologiczne itp. To dlatego nie otrzymał Nobla literackiego np. Zbigniew Herbert. To dlatego m.in. filmem „Ida” otworzył sobie drogę do nagród filmowych, zwłaszcza międzynarodowych, Pawlikowski. Z takim nastawieniem wybrałam się do kina na film „Zimna wojna”. I tu zaskoczenie. Nie żebym zobaczyła piękną Polskę, z piękną przeszłością, rozwijającą się, przyjazną ludziom. Film pokazuje Polskę z czasów stalinowskich, a właściwie to, w co chciał ją zamienić system komunistyczny.

 

 

 

Dla młodego pokolenia, które zna te czasy być może z opowiadań dziadków, z filmów o żołnierzach wyklętych to cenna lekcja o tym, jak „czerwona zaraza” łamała ludzkie charaktery, wpływała na losy ludzi. Pawlikowski pokazał to w subtelny sposób, bez pokazywania przesłuchań, tortur, bicia. Film unaocznia prawdę o tym, że komunizm był systemem totalitarnym także w tym znaczeniu, że nie było od niego ucieczki. Ogarniał wszystko i wszystkich. Rościł sobie prawa do myślenia, postrzegania świata, uczuć i wyborów wszystkich i każdego z osobna. Straszna to ideologia i nigdy dość ostrzegania przed nią.

Nie można było uwolnić się od komuny w Polsce, ale można było próbować uciec z Polski. Nie była to łatwa i bezpieczna decyzja, ale podjęli ją bohaterowie filmu. Znaleźli się w Paryżu, ale nie odnaleźli. W czasie, w którym toczy się akcja filmu Kazimierz Brandys podróżował po Europie zachodniej. Swoje spostrzeżenia z końca lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku zawarł w książce pt. „Listy do pani Z.”. Pisał w nich m.in.: „…przychodzi taki dzień… i zaczyna Pani odczuwać brak konkretnych sytuacji, normalnego układu stosunków albo po prostu ludzkich spojrzeń, które czegoś się od Pani spodziewają. I wtedy okazuje się, że jest Pani przezroczysta. Patrzą na Panią, ale nic od Pani nie chcą, nie widzą, patrzą poprzez Panią. W tym pięknym świecie staje się Pani szkłem, nie rzuca Pani cienia.

Nikt Pani nie zawiadamia o ważnych terminach, w Pani pokoju nie dzwoni telefon, znajomi nie nudzą Pani, przyjaciółki nie obgadują – jest Pani tu nieaktualna, nie wpisana do kalendarza, nie uwzględniona jako miejsce i data. Nie jest Pani u siebie. Czas wracać”. Bohaterowie „Zimnej wojny” wracają. To również lekcja dla młodych. Dziś młodzi Polacy nie uciekają z okrutnego świata komuny, dziś wyjeżdżają za lepszym losem. Czy rzeczywiście za lepszym losem? „Moi rozmówcy, pisał ponad pięćdziesiąt lat temu K. Brandys, – inżynierowie, lekarze, drobni przedsiębiorcy czy pracownicy fizyczni – mają dobre stosunki w pracy, są cenieni przez kolegów i zwierzchników. I zazwyczaj na tym rzecz się kończy. Poza owym progiem rozciąga się sfera nieuchwytnych trudności, niedomówień, inkoherencji, głuchych miejsc bez rezonansu. Nie być u siebie to coś w rodzaju inwalidztwa czy chronicznej kontuzji. Wlecze się za sobą inną przeszłość, jak chorą nogę”.

„Zimna wojna” jest też filmem o muzyce. Opowiada o powstaniu i początkach zespołu ludowego, który jest jakby pierwowzorem „Mazowsza”. Utwór „Dwa serduszka” od klasycznego wykonania po mistrzowskie aranżacje jazzowe to muzyczna ilustracja losów bohaterów, stwarzająca niepowtarzalny klimat filmu, nostalgiczny, a zarazem przepowiadający nieuchronną tragedię. Piękno tej muzyki, jej szczerość i autentyczność w zestawieniu z prawdą o tamtych czasach tworzy szczególną aurę, jakieś ciepło, mimo wszystko tęsknotę za utraconą przeszłością, która mogła być zupełnie inna. Pawlikowski nie oskarża Polski, nie atakuje. Film dedykowany jest jego rodzicom. To także może ocieplać, choć nie zakłamywać, widzenie ich świata.

Jak dotąd nic nie zostało powiedziane o głównym wątku filmu, czyli o miłości dwojga ludzi. Znakomita gra aktorów, również drugoplanowych potwierdza profesjonalizm Polaków, którzy w niczym nie ustępują światowym gwiazdom kina. Motyw nieszczęśliwej miłości, jak zawsze wzruszający i budujący siłą uczucia, kończy reżyser zdaniem, które jest puszczeniem oka do widza, żartem, metafizycznym pocieszeniem.

Obejrzyjmy ten film, bo nie wiadomo kiedy przytrafi się nam równie dobry.

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

1 komentarz

1 Komentarz

  1. Mirek

    21 czerwca 2018 at 12:25

    Film reżysera Pawlikowskiego Ida jest propagandową częścią planu , którego celem jest zniszczenie Polski i narodu polskiego . Ten człowiek jest zdecydowanym wrogiem naszego kraju , zaangażowanym w plany eksterminacji Polaków . Promowanie go w jakimkolwiek zakresie zwłaszcza wśród Polaków jest oczywistą zdradą , bo chyba Ewa Krajska nie jest idiotką nie rozumiejącą otaczającej nas rzeczywistości.
    Wszystko co robi ten człowiek musi zostać zapomniane , ponieważ nic juz nie zmieni faktu zrobienia przez niego filmu pt.”Ida”. Powinno to być łatwiejsze po przyjęciu do wiadomości , że film jest przede wszystkim propagandą . Mniej lub udaniej zrobioną . Ktoś ,kto zachwyca się filmem „Zimna Wojna” , musi w jakiejs mierze zaakceptować przesłanie filmu „Ida” . Tak działa mechanizm propagandy serwowany zniewolonym narodom i po to jest ten drugi film . Łatwiejszy do zaakceptowania przez Polaków. O ile on również nie jest antypolski , tylko subtelniej

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra