Prosta matematyka lekarza nie tyka

– Najlepsze szacunki mówią nam, że około dziesięć procent globalnej populacji mogło zostać zakażonych tym wirusem – opowiada doktor Michael Ryan, który pełni funkcję dyrektora WHO do spraw sytuacji kryzysowych. A później dodaje, że "według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia koronawirusem mogło zakazić się dotychczas już około 10 procent ludności świata".

- Mimo tak dużej liczby zakażeń oznacza to, że zdecydowana większość ludzi wciąż narażona jest na infekcję. Ponadto, nie do końca wiadomo jakie konsekwencje pozostawia w organizmie przebycie choroby - zauważa.

Oczywiście to nie jest koniec szaleństwa w wykonaniu owego specjalisty.

- Wzywam kraje członkowskie Światowej Organizacji Zdrowia do dalszych działań mających spowolnić tempo rozprzestrzeniania się koronawirusa. Dotychczasowe starania pomogły uniknąć śmierci dużej liczby ludzi. W wielu regionach i krajach świata liczba infekcji SARS-CoV-2 znów rośnie, między innymi w Azji Południowo-Wschodniej, Indiach oraz Europie. Jeśli nie podejmiemy dalszych, bardziej zdecydowanych działań wirus będzie w dalszym ciągu zbierał swoje żniwo - przekonuje.

Policzmy

I tak Światowa Organizacja Zdrowia sama podaje że „prawdopodobnie zakażonych zostało dwadzieścia razy więcej osób, niż wynoszą oficjalne statystyki”. Podczas, gdy te podają do tej pory około 36 milionów wykrytych przypadków covida. Tak więc jeżeli pomnożymy to przez dwadzieścia daje to 720 milionów osób chorych. Z czego zmarło nieco ponad milion. Cóż, to oznacza śmiertelność wirusa na poziomie około 0,138 procenta. Podczas gdy szczepy zwykłej grypy to od 0,1 do 0,16 procenta. Gdy przyjmiemy założenia, że liczba szacunkowo zarażonych to 10 procent ludności świata, czyli 760 milionów to będzie to zaledwie 0,131 procenta. Co oznacza 131 przypadków śmiertelnych na 100 tysięcy mieszkańców. Co oznaczałoby zagrożenie śmiercią dla około 50 tysięcy Polaków z 38 milionowej populacji. I dla miliona ludzi z liczącej 7,6 miliarda osób populacji świata. Oczywiście jeśli doliczymy choroby współtowarzyszące to liczba ta wzrasta lawinowo – co najmniej dwudziestokrotnie. Tylko, że w tych przypadkach przyczyną śmierci nie będzie Covid, ale wszelkie choroby współtowarzyszące.

Fałszowanie statystyk na korzyść Covida

Ludzie łykają wszelkie farmazony, które celowo podają im manipulacyjne me(n)dia. Wystarczy przeczytać statystyki umieralności w Stanach Zjednoczonych na oficjalnej stronie i zrozumieć po angielsku załącznik numer jeden, co ta liczba oznacza. I tak jest zalecenie, żeby wpisywać kod COVID nawet w przypadkach, gdy śmierć była z zupełnie innego powodu, ale dany człowiek miał objawy COVID.

Stąd takie kuriozalne przypadki, jak ten z Florydy, w którym motocyklista zginął w wypadku drogowym, a i tak wpisano mu jako przyczynę śmierci w postaci Covidu. Dlatego Biały Dom za Trumpa zażądał, żeby wszystkie wpisy do rejestru najpierw pochodziły przez Biały Dom i tamtejszych lekarzy a nie prosto do rejestru CDC, przez co podlega weryfikacji. Zrobiono to po tym, jak fałszywie dodano kilka tysięcy śmierci na Florydzie i w Teksasie.

Tak więc możemy być pewni, że covidowa pandemia szybko nie wygaśnie. Jest ona zbyt opłacalna dla Big Pharmy, lekarzy, polityków i globalnych banksterów. I dlatego rzeczowe argumenty nie mają w takim przypadku żadnego znaczenia. O wiele ważniejsze są zarobki i władza wyżej wymienionych.

Piotr Stępień